Reklama

Reklama

​Sąd: Możliwa jest ekstradycja do Rosji biznesmena Viktora B.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku podtrzymał w środę decyzję sądu niższej instancji o dopuszczalności ekstradycji do Rosji Viktora B. w celu odbycia przeciwko niemu postępowania karnego. Biznesmenowi zarzucono próbę wyłudzenia co najmniej 350 mln rubli podatku VAT.

Orzeczenie jest prawomocne.

Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie minister sprawiedliwości, który może uwzględnić decyzję sądu, ale też może mieć inne zdanie i nie zgodzić się na ekstradycję Rosjanina.

W uzasadnieniu orzeczenia sędzia Włodzimierz Brazewicz powiedział m.in., że podczas pierwszego przesłuchania w gdańskiej prokuraturze rosyjski przedsiębiorca mówił, że na terenie swojej ojczyzny nie był nigdy prześladowany. "W późniejszych etapach postępowania doszło do coraz większego eskalowania powodów, dla których ścigany miałby być w różny sposób dyskryminowany na terenie Federacji Rosyjskiej" - argumentował.

Reklama

"Druga, znacznie ważniejsza rzecz dla rozstrzygnięcia tej sprawy to element, który umknął wszystkim. Nikt mianowicie nie zwrócił uwagi na to, że od 2002 r. obowiązuje konwencja, umowa polsko-rosyjska o pomocy prawnej, dotycząca spraw cywilnych i karnych. Nie używa ona sformułowania ekstradycja, natomiast zawiera uregulowania mówiące m.in. o wydaniu w celu ścigania karnego i wydania wyroku" - powiedział sędzia.

Nadmienił, że umowa polsko-rosyjska nie zawiera zapisów, które upoważniałoby Polskę lub Rosję, jeśli nasz kraj wystąpiłby o ekstradycję polskiego obywatela, do "badania podstawy odpowiedzialności; dokonywania oceny, czy dany człowiek dopuścił się zarzucanego czynu".

"Nie ma takiego uregulowania w konwencji polsko-rosyjskiej, a więc sąd badając przesłanki, które mogą doprowadzić do orzeczenia o dopuszczalności ekstradycji, winien skoncentrować się na tym, o czym mowa jest w Europejskiej Konwencji Ochrony Praw Człowieka, konstytucji RP oraz Europejskiej Konwencji o Ekstradycji. Żaden z tych aktów prawnych nie daje sądowi polskiemu prawa do oceny zasadności legalności czy też trafności wewnętrznych uregulowań rosyjskich" - podkreślił sąd.

Według sądu apelacyjnego sąd okręgowy w "należyty sposób dokonał oceny przesłanek, które mogłyby stanowić o odmowie i wydaniu negatywnej opinii w przedmiocie ekstradycji".

Jeden z obrońców Victora B. Jacek Potulski powiedział w środę PAP, że kwestionując decyzję Sądu Okręgowego w Gdańsku z marca tego roku o dopuszczalności ekstradycji biznesmena, podkreślono m.in., że tenże sąd dokonywał oceny prawa rosyjskiego bez korzystania z pomocy biegłego.

"W naszym zażaleniu argumentowaliśmy także, że zebrany przez nas materiał dowodowy wskazuje, że istnieje bardzo poważne ryzyko, że proces w Rosji będzie nieuczciwy, sprzeczny z zasadami praw człowieka" - wyjaśnił adwokat. 

Pochodzący z obwodu kaliningradzkiego, 46-letni Viktor B. został zatrzymany w marcu 2014 r. w Gdańsku na podstawie nakazu wydanego przez rosyjski sąd. Przez trzy miesiące przebywał w gdańskim areszcie śledczym. Areszt został mu później zamieniony m.in. na poręczenie majątkowe.

Obrońcy Rosjanina przekonywali podczas procesu, że Viktor B. jest ofiarą politycznych rozgrywek, a po wydaleniu do Rosji może go czekać stronniczy proces, a nawet prześladowania. "Cała sprawa zaczęła się w momencie, gdy w obwodzie kaliningradzkim pojawiły się nowe władze i zażądały od B. profitów od jego biznesu. Gdy mój klient odmówił, usłyszał, że 'go załatwią'" - mówił wcześniej Potulski.

W opinii Potulskiego - obok odmowy dzielenia się zyskami - drugim powodem działań władz przeciw Viktorowi B. była jego działalność polityczna. "Poparł on lokalną opozycję wobec 'Jednej Rosji' (największa w Rosji partia polityczna, popierająca politykę rosyjskich władz - PAP)" - wyjaśnił.

Latem 2013 r. kaliningradzka prokuratura postawiła Viktorowi B. zarzut usiłowania wyłudzenia co najmniej 350 mln rubli podatku VAT. Jak tłumaczył wcześniej PAP jeden  Potulski, według rosyjskich organów ścigania biznesmen miał tworzyć fikcyjne koszty i w związku z tym próbować wyłudzić VAT. Zdaniem Potulskiego zarzut ten postawiono wbrew wcześniejszym rozstrzygnięciom rosyjskiego sądu arbitrażowego (zajmuje się on m.in. sprawami państwowych podatków), który prawomocnie orzekł, iż przedsiębiorcy należał się zwrot VAT-u.

Viktor B. prowadził na terenie obwodu kaliningradzkiego firmę Amber Plus, która pośredniczyła w handlu bursztynem. Współpracował głównie z działającym w miejscowości Jantarnoje jednym z największych na świecie kombinatem wydobywającym bursztyn. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy