Reklama

Reklama

Sąd apelacyjny zbada uchylenie aresztu "Patyka"

21 grudnia Sąd Apelacyjny w Warszawie zbada decyzję o uchyleniu aresztu Igorowi M. o pseudonimie Patyk, świadkowi koronnemu oskarżonemu o zabójstwo b. szefa policji gen. Marka Papały - donosi Polska Agencja Prasowa.

Zażalenie na uchylenie aresztu przez Sąd Okręgowy w Warszawie złożyła Prokuratura Apelacyjna w Łodzi, która oskarża Igora M.

17 listopada SO uchylił areszt "Patykowi", w którym przebywał od kwietnia 2012 roku. Uzasadniając tę decyzję, sędzia Mariusz Iwaszko zaznaczył, że jest to już areszt długotrwały. Dodał, że uchylenie aresztu nie przesądza o winie czy niewinności "Patyka". Podkreślił zarazem, że "sprawstwo oskarżonego jest w dużym stopniu uprawdopodobnione".

Reklama

Sędzia zaznaczył, że areszt jest stosowany, aby "zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania", tymczasem jako świadek koronny "Patyk" i tak jest "w jakimś zakresie kontrolowany i inwigilowany". Zdaniem SO nie jest też możliwe jego wpływanie na zeznania Roberta P. - świadka koronnego, który go obciąża. "Jedyną osobą, która mówi: "Byłem w pobliżu. Wiem, kto i dlaczego strzelał", jest właśnie P." - dodał sędzia.

Prokuratura wnosiła w SO o dalsze przedłużenie aresztu, bo jej zdaniem "nie ustały przesłanki leżące u podstaw jego stosowania".

Obrońca "Patyka" mec. Rafał Zawalski ocenił uchylenie aresztu jako "ewidentny przejaw poważnych wątpliwości sądu co do wartości oskarżenia". Przed SO dowodził on, że za uchyleniem aresztu przemawia to, że Robert P. okazał się "dalece niewiarygodny" jako główny świadek oskarżenia (zeznawał niejawnie w początkach listopada w drodze wideotransmisji).

Także sam Igor M. wnosił w SO o uchylenie aresztu, zapewniając że "osoba niewinna jak ja, nie będzie się ukrywała czy mataczyła". Podkreślał, że "jego miejsce pobytu jest znane odpowiednim służbom". "Będę czynnie uczestniczył w rozprawach" - zapewniał, bo "chce wykazać, że zarzut jest nieprawdziwy".

P. był członkiem gangu złodziei samochodów, w którego skład wchodził "Patyk". W śledztwie wyraził on gotowość współpracy ze śledczymi, ale pod warunkiem przyznania mu statusu świadka koronnego. Tak też się stało. Zdaniem "Gazety Wyborczej" prokuratura uznała, że P. nie obciążał Patyka "z odwetu" - choć ten swoimi zeznaniami posłał wcześniej P. za kraty.

Według łódzkiej prokuratury 41-letni Igor M. (dawniej - Ł., jest on świadkiem koronnym w innych śledztwach i od lat współpracuje z organami ścigania; był wcześniej karany) zastrzelił w czerwcu 1998 roku Papałę w trakcie próby kradzieży jego Daewoo Espero o wartości "co najmniej 31 tys. zł". Gdy generał wysiadł z auta, "Patyk" miał strzelić doń z bliska, wepchnąć ciało do samochodu i uciec. Daewoo miało posłużyć gangowi do innego napadu.

Zdaniem łódzkich śledczych, były szef policji był przypadkową ofiarą złodziei samochodów, którzy chcieli ukraść akurat jego auto i prawdopodobnie nie wiedzieli, do kogo ono należy (bronią chcieli zmusić kierowcę do oddania kluczyków do auta). Śledczy utrzymują, że nie ma dowodów, aby było to zabójstwo na zlecenie, ani żeby w ogóle w tej sprawie było zlecenie zabójstwa. Z ustaleń śledztwa wynika, że "Patyk" - jeszcze przed zabójstwem - w co najmniej dwóch przypadkach kradzieży luksusowych aut także posługiwał się bronią, żeby zastraszyć kierowców.

Papała, były już wówczas komendant główny policji, został zastrzelony w Warszawie 25 czerwca 1998 roku w samochodzie przed blokiem, w którym mieszkał. W toku śledztwa rozpatrywano 11 wersji. Sprawę początkowo prowadziła Prokuratura Apelacyjna w Warszawie.

W 2009 roku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Andrzejowi Z., "Słowikowi", i Ryszardowi Boguckiemu, zarzucając im m.in. nakłanianie do tego mordu. W 2013 roku SO uniewinnił ich od zarzutów. Krytycznie ocenił wiele działań organów ścigania w sprawie, a dowody uznał za "kruche". "Sąd nie wie, dlaczego zabito gen. Marka Papałę" - przyznał sędzia. Wyrok ten jest prawomocny. Prokuratura nie apelowała.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy