Reklama

Reklama

Sąd Apelacyjny: Uchylenie aresztu "Patyka" prawomocne

Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał w poniedziałek decyzję o uchyleniu aresztu Igorowi M., ps. Patyk, oskarżonemu o zabójstwo b. szefa policji Marka Papały. "Patyk", jako świadek koronny w innej sprawie jest monitorowany przez policję.

17 listopada Sąd Okręgowy w Warszawie, który prowadzi proces przeciwko "Patykowi" uchylił mu areszt, w którym przebywał on od kwietnia 2012 r. Uzasadniając tę decyzję, sędzia Mariusz Iwaszko zaznaczył, że jest to już areszt długotrwały. Dodał, że uchylenie aresztu nie przesądza o winie czy niewinności "Patyka" i podkreślił, że "sprawstwo oskarżonego jest w dużym stopniu uprawdopodobnione".

Reklama

Sędzia zaznaczył, że areszt jest stosowany, aby "zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania", tymczasem jako świadek koronny "Patyk" i tak jest "w jakimś zakresie kontrolowany i inwigilowany". Zdaniem SO nie jest też możliwe jego wpływanie na zeznania Roberta P. - świadka koronnego, który go obciąża. "Jedyną osobą, która mówi: "Byłem w pobliżu; wiem kto i dlaczego strzelał", jest właśnie P." - dodał sędzia.

Oskarżająca "Patyka" Prokuratura Apelacyjna w Łodzi wnosiła w SO o dalsze stosowanie aresztu, bo jej zdaniem "nie ustały przesłanki leżące u podstaw jego stosowania". Po decyzji o uchyleniu aresztu złożyła zażalenie w SA.

Uzasadniając zażalenie prok. Jarosław Szubert podkreślił, że ani prokurator ani sąd w rzeczywistości nie wiedzą, jak chroniony jest świadek koronny - bo to tajemnica także dla tych instytucji. "Jeśli ochrona policji ma być skuteczna, to wymaga to współpracy z osobą chronioną. Ochrona - czy to na wniosek czy z urzędu, wymaga zgody chronionego. Musimy zakładać, że jeśli Igor M. będzie próbował utrudniać proces, to nie będzie o tym informował policji, lecz to przed nią ukrywał" - przekonywał prokurator wnosząc o uchylenie decyzji I instancji.

Obrońca "Patyka" mec. Rafał Zawalski wniósł o utrzymanie w mocy decyzji o uchyleniu aresztu. "Mój klient jest zdyscyplinowanym, a zarazem aktywnym uczestnikiem procesu. Nie ujawniły się żadne okoliczności świadczące o możliwości utrudniania go" - zapewniał. W rozmowie z PAP po posiedzeniu przekonywał, że "Patyk" jako świadek koronny (ten status mógłby utracić, gdyby został prawomocnie skazany za zabójstwo - PAP) z pewnością pozostaje pod właściwą ochroną policji. "Gdyby było inaczej, na pewno dawno byśmy o tym wiedzieli" - powiedział.

Sąd apelacyjny nie uwzględnił zażalenia prokuratury i utrzymał w mocy decyzję uchylającą areszt Igorowi M. - tym samym postanowienie stało się prawomocne. "Zażalenie nie zasługuje na uwzględnienie. Sąd na każdym etapie ma obowiązek badać zasadność aresztu - i tutaj sąd tak postąpił. Sąd wskazał, że najistotniejsze dowody już przeprowadzono, a areszt jest długotrwały. Argument, że oskarżony M. jest jednocześnie świadkiem koronnym, w żaden sposób nie wpływa na zasadność stosowania aresztu. Wykluczono możliwość destabilizowania toku procesu. Sąd nie znalazł w zażaleniu niczego, co pozwoliłoby podważyć to rozstrzygnięcie" - uzasadniał sędzia Marek Czecharowski.

"Z twierdzeniem, że areszt jest długotrwały trudno dyskutować" - przyznał po posiedzeniu prok. Szubert. Wyraził nadzieję, że uchylenie aresztu nie wpłynie negatywnie na bieg procesu, który - jak podkreślił - jest na początkowym etapie i do przesłuchania przed sądem pozostało wielu świadków, w tym tacy, którzy przebywają na wolności.

Sam Igor M., gdy w listopadzie SO decydował ws. aresztu, wnosił o uchylenie mu go, zapewniając że "osoba niewinna jak ja, nie będzie się ukrywała czy mataczyła". Podkreślał, że "jego miejsce pobytu jest znane odpowiednim służbom". "Będę czynnie uczestniczył w rozprawach" - zapewniał, bo "chce wykazać, że zarzut jest nieprawdziwy".

Obciążający "Patyka" Robert P. był jego kompanem z gangu złodziei samochodów. W śledztwie wyraził on gotowość współpracy ze śledczymi, ale pod warunkiem przyznania mu statusu świadka koronnego. Tak też się stało. Zdaniem "Gazety Wyborczej" prokuratura uznała, że P. nie obciążał Patyka "z odwetu" - choć ten swoimi zeznaniami posłał wcześniej P. za kraty.

Według łódzkiej prokuratury 41-letni Igor M. (dawniej - Ł., jest on świadkiem koronnym w innych śledztwach i od lat współpracuje z organami ścigania; był wcześniej karany) zastrzelił w czerwcu 1998 r. Papałę w trakcie próby kradzieży jego daewoo espero o wartości "co najmniej 31 tys. zł". Gdy generał wysiadł z auta, "Patyk" miał strzelić doń z bliska, wepchnąć ciało do samochodu i uciec. Daewoo miało posłużyć gangowi do innego napadu.

Zdaniem łódzkich śledczych były szef policji był przypadkową ofiarą złodziei samochodów, którzy chcieli ukraść akurat jego auto i prawdopodobnie nie wiedzieli, do kogo ono należy (bronią chcieli zmusić kierowcę do oddania kluczyków do auta). Śledczy utrzymują, że nie ma dowodów, aby było to zabójstwo na zlecenie, ani żeby w ogóle w tej sprawie było zlecenie zabójstwa. Z ustaleń śledztwa wynika, że "Patyk" - jeszcze przed zabójstwem - w co najmniej dwóch przypadkach kradzieży luksusowych aut także posługiwał się bronią, żeby zastraszyć kierowców.

Papała, były już wówczas komendant główny policji, został zastrzelony w Warszawie 25 czerwca 1998 r. w samochodzie przed blokiem, w którym mieszkał. W toku śledztwa rozpatrywano 11 wersji. Sprawę początkowo prowadziła Prokuratura Apelacyjna w Warszawie.

W 2009 r. skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Andrzejowi Z., "Słowikowi", i Ryszardowi Boguckiemu, zarzucając im m.in. nakłanianie do tego mordu. W 2013 r. SO uniewinnił ich od zarzutów; krytycznie ocenił wiele działań organów ścigania w sprawie, a dowody uznał za "kruche". "Sąd nie wie, dlaczego zabito gen. Marka Papałę" - przyznał sędzia. Wyrok ten jest prawomocny; prokuratura nie apelowała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama