Reklama

Reklama

Rzecznik rządu o apelu PO ws. dymisji szefa policji: To ewidentny atak polityczny

To ewidentny atak polityczny, politycy PO niech wreszcie przestaną żerować na ludzkiej tragedii - powiedział PAP rzecznik rządu Rafał Bochenek, odnosząc się do żądania Platformy, by zdymisjonować szefa policji nadinsp. Jarosława Szymczyka w związku ze śmiercią Igora Stachowiaka.

Politycy PO zażądali w środę dymisji szefa policji, nadinsp. Jarosława Szymczyka, w związku z ujawnionymi we wtorek przez media nowymi informacjami ws. śmierci Igora Stachowiaka w 2016 r. na komisariacie we Wrocławiu. Politycy PO po raz kolejny upomnieli się też o dymisje szefów MSWiA.

Reklama

"To już jest ewidentny atak polityczny, wszystkie decyzje personalne w stosunku do osób, które były odpowiedzialne za przekazanie informacji na temat tego nagrania i jego zawartości osobom usytuowanym w hierarchii wyżej i które nie dopełniły tych obowiązków zostały pociągnięte do odpowiedzialności i wobec nich zostały wyciągnięte odpowiednie konsekwencje" - powiedział PAP Bochenek.

Jak podkreślił, sprawa cały czas jest jeszcze w toku, działa prokuratura i odpowiednie służby, które badają okoliczności całego zdarzenia. "Niech wreszcie politycy PO przestaną żerować na ludzkiej tragedii" - dodał rzecznik rządu.

TVN24 podała we wtorek, że - wbrew wcześniejszym informacjom - policjanci mieli widzieć film z paralizatora użytego wobec Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu już dwa tygodnie po jego śmierci. Wynika to z odpowiedzi, jaką otrzymał w tej sprawie Rzecznik Praw Obywatelskich. Z informacji dostępnych na stronie RPO wynika, że 31 maja 2016 r. "zabezpieczono nagranie zapisu video z tasera, dokumentujące jego użycie wobec Igora Stachowiaka", a 3 czerwca 2016 r. "rzecznik dyscyplinarny (policji) przeprowadził oględziny zapisu, co udokumentował stosownym protokołem".

Jeszcze w maju - jak zauważyła TVN24 - Komendant Główny Policji zaprzeczał jakoby policja miała dostęp do filmu. Zapis nagrania z paralizatora, TVN24 ujawniła 20 maja.Igor Stachowiak został zatrzymany na wrocławskim rynku w maju ub.r. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego użyli paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne