Reklama

Reklama

Rzecznik polskiego rządu: Weryfikujemy informacje o Swiatłanie Cichanouskiej

- Polska, w porozumieniu z rządem Litwy, analizuje okoliczności wyjazdu Swiatłany Cichanouskiej z Białorusi, one nie są jednoznaczne - powiedział we wtorek, 11 sierpnia, rzecznik rządu Piotr Müller.

We wtorek minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkeviczius oświadczył, że Cichanouska, która była kontrkandydatką Alaksandra Łukaszenki w wyborach prezydenckich, poddana silnym naciskom, musiała wyjechać z kraju.

Reklama

- W tej chwili weryfikujemy wszelkie okoliczności związane z opuszczeniem przez kandydatkę na prezydenta swojego kraju - powiedział Müller w TVN24, pytany, czy nie jest zaskoczony, że Cichanouska wyjechała na Litwę, a nie do Polski, i czy rozmawiano z nią wcześniej na ten temat.

Dodał, że okoliczności wyjazdu "nie są takie jednoznaczne". - Wiemy, że sytuacja jest tam bardzo trudna, i nie wiadomo, czy ona opuściła kraj sama, podejmując taką decyzję, czy została do tego zmuszona - zaznaczył.

Poinformował, że sytuacja "jest analizowana przez polski rząd w porozumieniu z rządem litewskim".

Odnosząc się do możliwego wsparcia dla białoruskiej opozycji, zaznaczył, że "już teraz część opozycjonistów białoruskich, uzyskała azyl na terenie Polski", a ze wszystkich krajów UE Polska przeznacza największe środki na wsparcie białoruskiej opozycji, finansując np. telewizję Biełsat.

Müller opowiedział się za wspólnymi działaniami Unii w sprawie Białorusi. Zaznaczył, że wszystkie państwa UE zwróciły uwagę, "że proces wyborczy daleko odbiegał od standardów, które są przyjęte w Europie".

- Chcemy podjąć działania na poziomie całej UE. Działania wobec Białorusi mają sens wtedy, gdy będą podejmowane wspólnie i solidarnie przez całą wspólnotę międzynarodową, a co najmniej przez UE - powiedział.

Zwrócił uwagę, że na tym, aby wydarzenia na Białorusi stały się elementem unijnej agendy, zależy zwłaszcza Polsce i krajom Europy Środkowowschodniej.

- To, że aktualnie nie ma bezpośrednich działań UE, oczywiście nie cieszy. Uważaliśmy, że szczyt UE i Rady Europejskiej powinien się teraz odbyć, ale cieszą nas deklaracje przewodniczącego Rady Europejskiej i przewodniczącej Komisji Europejskiej, że instytucje unijne będą się bacznie przyglądały sytuacji. Być może wyciągały konkretne wnioski już na następnym posiedzeniu Rady Europejskiej - powiedział. Przypomniał, że UE "od wielu lat stosuje określone sankcje wobec Białorusi".

"Wybory na Białorusi nie były ani wolne, ani uczciwe. Możliwe jest podjęcie działań wobec osób odpowiedzialnych za przemoc, nieuzasadnione zatrzymania i fałszowanie wyników wyborów na Białorusi" - oświadczyła we wtorek UE. 27 państw UE uzgodniło wspólne stanowisko, które w imieniu Wspólnoty wydał szef unijnej dyplomacji Josep Borrell.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje