Reklama

Reklama

Rzecznik MON: Incydenty z udziałem rosyjskich samolotów to prowokacja

Rzecznik MON uznał za prowokacje incydenty z udziałem rosyjskich samolotów nad Bałtykiem. Krytykując te działania Bartłomiej Misiewicz stwierdził, że pokazują one agresywny stosunek Rosji do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

W poniedziałek rosyjskie maszyny przeleciały blisko amerykańskiego niszczyciela USS "Donald Cook" wykonującego misję na Bałtyku. Z kolei w czwartek rosyjski myśliwiec miał przechwycić amerykański samolot zwiadowczy. 

Reklama

Bartłomiej Misiewicz powiedział, że takie postępowanie nie może pozostać bez odpowiedzi NATO, bo "bierne przyglądanie się takim działaniom jest nagrodzeniem agresora". Jak mówił, nie chodzi tylko o akcje Rosjan na Bałtyku, ale również o ich postępowanie na wschodzie Europy. 

Rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej powiedział, że odpowiedzią na takie działania Rosji może być zwiększenie obecności sił Sojuszu, w tym amerykańskich, w Europie Środkowej. "Cały czas, tak jak to robi minister Antoni Macierewicz, zabiegamy o stałą obecność wojsk NATO w Polsce i w środkowej Europie. Cieszymy się z potwierdzenia tego, tak jak to miało miejsce dwa miesiące temu w Brukseli. Cieszymy się z zapowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych, że ciężka brygada zostanie rozlokowana w Polsce" - powiedział Bartłomiej Misiewicz. 

Dodał, że "Polacy muszą się czuć bezpieczni", a dodatkowe siły Sojuszu w tym rejonie świata znacznie podnoszą poziom bezpieczeństwa. 

Odnosząc się do czwartkowego incydentu Rosjanie stwierdzili, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem międzynarodowym.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje