Reklama

Reklama

Rzeczniczka rządu odcina się od słów posłów PiS

Słowa posłów PiS Bernadety Krynickiej i Stanisława Pięty oraz posła Jacka Żalka (Porozumienie) - dot. protestujących w Sejmie rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych - nie powinny paść; ja się od nich odcinam; w sporach trzeba ważyć słowa - powiedziała rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska.

Krynicka powiedziała w poniedziałek, odnosząc się do protestu w Sejmie, że "znalazłaby paragraf na tych rodziców". "Jako matka dziecka niepełnosprawnego, osoby dorosłej, może to będzie brutalne, ale ja naprawdę znalazłabym paragraf na tych rodziców, którzy przetrzymują swoje dzieci w Sejmie, w takich niegodnych warunkach, to jest karygodne" - mówiła w TVN24. "Mam córkę niepełnosprawną intelektualnie, ma 24 lata, gdybym chciała, żeby ona tutaj była, to ona by była, pod moim wpływem" - dodała posłanka PiS.

Poseł Pięta napisał pod koniec kwietnia o proteście w Sejmie na Twitterze: "Dalsze tolerowanie łamania prawa jest błędem. Z zachowaniem ostrożności Straż Marszałkowska powinna wynieść protestujących i przekazać @PolskaPolicja".

Reklama

Z kolei wiceszef klubu PiS Jacek Żalek (Porozumienie) mówił we wtorek w TOK FM, że nie można spełnić postulatu protestujących w Sejmie i dać im po 500 złotych miesięcznie w gotówce, bo traktują oni swoje dzieci jak "żywe tarcze" i "zakładników".

"Takie słowa nie powinny paść, ja się z nim nie utożsamiam, ja się od nich odcinam" - powiedziała Kopcińska, pytana w czwartek w radiu Plus o te wypowiedzi. Podkreśliła, że "ceni i szanuje" wymienionych parlamentarzystów za ich pracowitość, ale "faktycznie, w sporach trzeba ważyć słowo". "Nigdy nie można powiedzieć jednego słowa więcej, aby kogoś nie dotknąć" - podkreśliła.

W środę jedna z protestujących matek Iwona Hartwich poinformowała PAP, że rodzice osób niepełnosprawnych w związku z tym, że - w ich opinii - zostali razem ze swoimi dziećmi zniesławieni przez posła Żalka, wkroczą na drogę prawną. "Nie zostawimy tego tak, tak nie można" - powiedziała Hartwich.

Rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych protestujący od 18 kwietnia w Sejmie domagają się realizacji dwóch głównych postulatów. Chodzi o zrównanie renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy. W środę Sejm uchwalił ustawę, która zakłada, że renta socjalna wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł. Nowa regulacja ma wejść w życie 1 września 2018 r. z mocą od 1 czerwca.

Drugi postulat to wprowadzenie dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym" dla osób niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie. Protestujący przedstawili w poniedziałek kolejną propozycję w tej sprawie: od września 2018 r. 250 złotych, od stycznia 2019 roku - dodatkowo 125 złotych i od stycznia 2020 r. również 125 złotych, co dałoby w sumie 500 złotych.

W środę Sejm uchwalił ustawę o szczególnych rozwiązaniach dla osób o znacznym stopniu niepełnosprawności - której projekt złożył w Sejmie klub PiS. Zakłada ona wprowadzenie szczególnych uprawnień w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych dla osób z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności. Według autorów ustawy, przyniesie ona gospodarstwom z osobą niepełnosprawną miesięcznie ok. 520 zł oszczędności.

Protestujący podkreślali w ostatnich dniach, że ustawa dot. szczególnych rozwiązań dla osób o znacznym stopniu niepełnosprawności nie spełnia ich postulatu dodatku rehabilitacyjnego w postaci 500 zł gotówki. Propozycję rządu nazywali "manipulacją" i podkreślali, że oczekują "żywej gotówki", nie zaś świadczeń rzeczowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama