Reklama

Reklama

"Rz": Powrót komisji smoleńskiej. "Odkłamać to, co zamieciono pod dywan"

Prawo i Sprawiedliwość wznawia od stycznia działalność komisji, badającej katastrofę smoleńską. Eksperci powołani przez szefa MON w pierwszej kolejności sprawdzą, jak w 2009 roku przebiegał remont tupolewa, przeprowadzony przez Rosjan - informuje dzisiejsza "Rzeczpospolita".

"Chodzi o stworzenie takiego składu komisji, który uczciwie zbada, co się naprawdę zdarzyło" - zapowiedział Antoni Macierewicz.

Nowa grupa ekspertów

Reklama

Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego powołuje szef MON. W nowej grupie ekspertów nie znajdzie się nikt, kto brał udział we wcześniejszych pracach komisji szefa MSWiA Jerzego Miller - informuje "Rzeczpospolita".

Prace nad wytypowaniem nowego składu komisji zostały już zakończone, a oficjalne powołanie nowych członków nastąpi w przyszłym tygodniu - czytamy w gazecie. Powołani eksperci wcześniej współpracowali ściśle z Antonim Macierewiczem w parlamentarnym zespole smoleńskim w poprzedniej kadencji Sejmu. Według "Rzeczpospolitej" w komisji znajdzie się m.in. Wiesław Binienda, Grzegorz Szuladziński i Kazimierz Nowaczyk.

Punkt wyjścia

Komisja rozpocznie badania od sprawdzenia przebiegu remontu tupolewa, który był przeprowadzony przez Rosjan w 2009 roku. Jak informuje "Rzeczpospolita", według raportu PiS, Moskwa wpłynęła na wynik przetargu, a następnie jej służby nadzorowały prace nad polskim samolotem.

Priorytety PiS-u

Wznowienie prac komisji to tylko jedno z działań, jakie rząd PiS zamierza podjąć w sprawie katastrofy smoleńskiej - czytamy w "Rzeczpospolitej". Priorytetem ma być doprowadzenie do zwrotu przez Rosję wraku tupolewa.

Katastrofa smoleńska

10 kwietnia 2010 roku w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

Jak ustaliła KBWLLP, przyczyną tej katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M. Komisja podkreśla, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

Więcej w "Rzeczpospolitej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama