Reklama

Reklama

"Rz": Ani Merkel, ani Juncker nie chcą kar dla Polski

Ani kanclerz Niemiec Angela Merkel, ani przewodniczący KE Jean-Claude Juncker nie chcą kar dla Polski w ramach mechanizmu ochrony praworządności. To zły moment na sankcje - czytamy w analizie Anny Słojewskiej na łamach "Rzeczpospolitej"

Mija rok od uruchomienia wobec Polski mechanizmu ochrony praworządności. Do 21 lutego Polska ma wysłać odpowiedź na "list ostatniej szansy", który otrzymała od KE w grudniu. Zdaniem Anny Słojewskiej z "Rz", prawdopodobnie w odpowiedzi polski rząd zapewni KE, że "praworządność i demokracja (w Polsce - red.) mają się świetnie". 

Reklama

W tej sytuacji, Komisja mogłaby przejść do kolejnego etapu procedury, czyli "uznać definitywnie, że praworządność jest łamana", i w związku z tym wystąpić do Rady Europejskiej z wnioskiem o ukaranie Polski.

Zdaniem dziennikarki "Rz", wiele jednak wskazuje na to, że Komisja nie wykona takiego kroku. KE ma mieć świadomość, że uzyskanie zgody Rady Europejskiej na nałożenie kar będzie bardzo trudne. 

Z informacji "Rzeczpospolitej" wynika, że "niechętny radykalnym rozwiązaniom" jest Jean-Claude Juncker. Szefa KE "do umiarkowania" namawia Angela Merkel. Kanclerz Niemiec miała powiedzieć po spotkaniu z Grupą Wyszehradzką, że czuła się na nim jak "na szczycie państw afrykańskich", co miało oznaczać, że przywódcy państw należących do tej grupy prezentują inne wartości niż Europa Zachodnia, i podjęcie procedur przez Brukselę "i tak nic nie da" - czytamy w "Rz". 

Więcej w "Rzeczpospolitej"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje