Reklama

Reklama

Ryszard Terlecki: Uważamy, że porozumienie z Lewicą zostanie utrzymane

- Rozumiem, że to są poważni politycy i dotrzymają słowa - powiedział Ryszard Terlecki, odnosząc się do porozumienia Prawa i Sprawiedliwości z Lewicą w sprawie głosowania nad projektem o ratyfikacji zasobów własnych UE.

Reklama

Sejm we wtorek po południu ma się zająć rządowym projektem ustawy w sprawie ratyfikacji zasobów własnych Unii Europejskiej. Przełożenia posiedzenia Sejmu domaga się KO, aby poznać ostateczną wersję Krajowego Planu Odbudowy. Lewica zaś zapowiada poparcie ratyfikacji po uzyskaniu informacji od KE.

"Przegłosowalibyśmy sami"

Reklama

- Przegłosowalibyśmy tę ustawę sami, ale chcielibyśmy, aby miała jak najszersze poparcie w Sejmie, żeby wszystkie kluby, które są w stanie konstruktywnie myśleć o przyszłości Rzeczpospolitej poparły projekt - powiedział wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki, pytany na konferencji w Sejmie o poparcie dla projektu dotyczącego ustawy o ratyfikacji decyzji w sprawie zwiększenia zasobów własnych UE.

- Jeżeli ktoś myśli inaczej i nie chce dobra Rzeczpospolitej, to jego wybór. Myślę, że będzie to miało poważne konsekwencje wyborcze - dodał wicemarszałek.

Zobacz też: Może być problem z pieniędzmi. "UE nie ma planu B"

"Rozumiem, że to są poważni politycy"

Ryszard Terlecki zaznaczył, że w negocjacjach rządu i Lewicy dotyczących poparcia projektu uczestniczyły najważniejsze osoby tego klubu. 

- Uważamy, że umowa czy porozumienie dotyczące tej jednej kwestii, co do głosowania, że te ustalenia zostaną utrzymane. Rozumiem, że to są poważni politycy i dotrzymają słowa - stwierdził Terlecki.

W ubiegłym tygodniu odbyło się w Sejmie spotkanie przedstawicieli Lewicy z premierem Mateuszem Morawieckim w sprawie Funduszu Odbudowy i Krajowego Planu Odbudowy. W spotkaniu uczestniczyli też przedstawiciele klubu PiS. Obie strony porozumiały się w sprawie poparcia dla KPO. Jak mówił europoseł Robert Biedroń, rząd zgodził się na wszystkie warunki Lewicy zaproponowane do KPO; potwierdził to później premier Morawiecki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje