Reklama

Reklama

Ryszard Terlecki o liście Jana Krzysztofa Ardanowskiego: Dramatyzuje i nie ma racji

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski od pewnego czasu zgłaszał zastrzeżenia do projektu ws. zakazu hodowli zwierząt na futra i jego list był ich wyrazem - stwierdził szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Zaznaczył jednak, że w klubie obowiązuje dyscyplina i wyraził przypuszczenie, że posłowie poprą ustawę.

Portal Onet.pl. podał we wtorek (15 września), że minister Ardanowski skierował do polityków PiS list, w którym ostrzega przed poważnymi konsekwencjami politycznymi przyjęcia zmian w ustawie o ochronie zwierząt. Według portalu, Ardanowski napisał, że ustawa trwale zrazi do PiS elektorat wiejski.

Reklama

Terlecki zapytany w środę przez dziennikarzy w Sejmie, czy minister rolnictwa sam się wypisał z rządu, odpowiedział, że Ardanowski od pewnego czasu zgłaszał zastrzeżenia do tej projektowanej ustawy. - Myślę, że ten list był wyrazem takich wątpliwości, ale w klubie obowiązuje dyscyplina, więc przypuszczam, że wszyscy posłowie zagłosują za ustawą - dodał.

Dopytywany, czy głosowanie za tym projektem ustawy może stać się, jak uważa Ardanowski, "końcem prawicy na wsi", Terlecki odparł: "Z pewnością tutaj przesadza, dramatyzuje i nie ma racji". - Ale szanujemy różne opinie i dopóki nie nadchodzi ten moment "sprawdzam", czyli głosowania, to można mieć swoje zdanie, czyli zgłaszać swoje pytania - dodał szef klubu PiS.

W środę w Sejmie planowane jest pierwsze czytanie projektu PiS nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Przewiduje on m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych, zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, dopuszcza ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych, wprowadza kontrolę społeczną ochrony zwierząt, bezpieczne schroniska, zabrania trzymania psów na łańcuchach oraz zakłada utworzenie rady ds. zwierząt przy MSWiA.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne