Reklama

Reklama

Ryszard Terlecki: Koalicja praktycznie nie istnieje

- W tej chwili sytuacja jest taka, że praktycznie koalicja Zjednoczonej Prawicy nie istnieje i konsekwencje tego będą oczywiście, także jeśli chodzi o stanowiska w rządzie - powiedział w piątek (18 września) w Sejmie szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Jak przekazał, w poniedziałek (21 września) zbierze się kierownictwo PiS, które rozstrzygnie, co dalej.

Jak mówił wicemarszałek Sejmu, prowadzone od dwóch tygodni "mozolne" rozmowy mające doprowadzić do rekonstrukcji rządu załamały się po głosowaniach nad ustawą o ochronie zwierząt. - Nasi koalicjanci bądź głosowali przeciw, bądź się wstrzymali. Z tego oczywiście trzeba wyciągnąć konsekwencje - powiedział.

Reklama

- Wygląda na to, oczywiście nie przesądzajmy, w polityce różne rzeczy są możliwe i wiele się jeszcze może zdarzyć, ale w tej chwili sytuacja jest taka, że praktycznie koalicja nie istnieje i konsekwencje tego będą oczywiście, także jeśli chodzi o stanowiska w rządzie - powiedział Terlecki w Sejmie.

Pytany, czy będą wcześniejsze wybory, odparł, że to pytanie, które politycy "dziś stawiają sobie od rana".

- W poniedziałek (21 września) zbierze się kierownictwo PiS, które rozstrzygnie, jak będziemy postępować w ciągu najbliższych dni - oznajmił. 

Dwa zarzuty

Terlecki dopytywany, co musiałby zrobić lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro, żeby sytuacja się zmieniła, odparł, że nie wie. - Wszystkie nasze ustalenia zawisły w próżni - dodał. 

Pytany, co PiS konkretnie zarzuca ministrowi sprawiedliwości, wskazał, że są dwa zarzuty. - Jeden to, że tak trudno było się dogadać i nasi koalicjanci wciąż zgłaszali nowe oczekiwania. Z każdym dniem pojawiały się nowe pola niezbędne do negocjacji, co było trochę irytujące. No i wczorajsze zachowanie - podkreślił polityk.

"Poniosą konsekwencje"

Terlecki był pytany także o to, co stanie się z posłami PiS, także m.in. ministrem rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim, którzy głosowali przeciwko nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt.

- Po głosowaniach w sprawie, na której nam zależało, nasi koalicjanci głosowali przeciw bądź się wstrzymali i z tego trzeba oczywiście wyciągnąć konsekwencje - zaznaczył. - Poniosą konsekwencje, to znaczy zostaną dziś (18 września), prawdopodobnie dziś, zawieszeni w prawach członka partii. To jest prerogatywa prezesa Jarosława Kaczyńskiego, o wyrzuceniu decyduje komitet polityczny, który musiałby się zebrać, a jeszcze się nie zbiera - odpowiedział Terlecki.

- No i to też będzie połączone z utratą funkcji czy stanowisk w Sejmie, czy w okręgach - dodał Terlecki.

Z kolei jeśli chodzi posłów, którzy nie wzięli udział w głosowaniu, ich sytuacja ma zależeć od tego, czy nieobecność była usprawiedliwiona. 

Przyspieszone wybory?

Pytany o ewentualne przyspieszone wybory, Terlecki odpowiedział, że "oczywiście, jeżeli dojdzie do przyspieszonych wyborów, to pójdziemy sami".

Szef klubu PiS przypomniał też, że rozmowy w Zjednoczonej Prawicy zostały przerwane. - Mieliśmy się spotkać wczoraj (17 września), byliśmy umówieni na poniedziałek (21 września), to zostało zawieszone. Postawa koalicjantów, niestety, zmusza nas do tego, żeby przerwać rozmowy w tej chwili - mówił.

Terlecki podkreślił, że "jeżeli nie zmieni się nic w tej sytuacji, która wczoraj zaszła, to oczywiście jest perspektywa rządu mniejszościowego". - Wszyscy wiemy, jak trudno jest prowadzić politykę z takim rządem, choć przykładów w nieodległej przeszłości było kilka - dodał, wymieniając rządy Jerzego Buzka i Marka Belki.

Terlecki podkreślił, że "jeżeli sytuacja będzie taka, że nie będzie wyjścia, nie będzie można działać, przeprowadzać zmian, funkcjonować w takim właśnie mniejszościowym rządzie, to wtedy oczywiście niezbędne okażą się przyspieszone wybory".

Ustawa, która podzieliła Zjednoczoną Prawicę

Sejm uchwalił w nocy z 17 na 18 września nowelę ustawy o ochronie zwierząt, która zakłada m.in. zakaz hodowli zwierząt na futra i ogranicza ubój rytualny. 

Spośród 229 przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy, którzy wzięli udział w głosowaniu, nowelizację poparło 176 posłów PiS, w tym minister rozwoju Jadwiga Emilewicz (Porozumienie). Natomiast przeciw noweli zagłosowało 38 posłów klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski. 15 posłów Porozumienia wstrzymało się od głosu, dwóch było przeciw.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy