Reklama

Reklama

Ryszard Schnepf o zniesieniu wiz z USA: Okoliczności nie są sprzyjające

- Rosja liczy na zamrożenie konfliktu na zobojętnienie społeczeństw Zachodu wobec sytuacji na Ukrainie, tak jak to miało miejsce z Gruzją. A więc upływający czas, nowe wydarzenia, wydarzenia niekiedy dramatyczne, które pozwalają zapomnieć o tym, że coś się dzieje w czasie realnym – mówi w rozmowie z korespondentem RMF FM Pawłem Żuchowskim, Ryszard Schnepf ambasador RP w Waszyngtonie.

Paweł Żuchowski: Panie ambasadorze, to był dobry rok w stosunkach polsko-amerykańskich?

Reklama

Ryszard Schnepf: - Zdecydowanie tak. To było dobry, a może nawet bardzo dobry, ale ja bym powiedział, że jednocześnie był to rok bardzo trudny, więc najlepiej przedstawić te obie strony. Tę pozytywną i  tę trudną. Ta pozytywna to przede wszystkim - i od tego chciałbym zacząć - wizyta prezydenta Andrzeja Dudy na Sesji Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku. Dlatego, że była to pierwsza okazja do prezentacji na forum. A poza tym okazja do kontaktów z prezydentem Barackiem Obamą i z tego spotkania wynikają bardzo dobre rzeczy, bardzo dobre wiadomości. Myślę, że kontakt został nawiązany dobrze, że dialog okazał się bardzo aktywny i ciekawy. Z obu stron dochodzą takie sygnały. To dobrze wróży na następne spotkania i mam nadzieję, że takie będą w przyszłym roku. Myślę, że powinniśmy też docenić działania amerykańskie, jeżeli chodzi o podniesienie stanu bezpieczeństwa Polski i całego regionu. Użyję tego porównania, bo ono jest obrazowe, to nie jest zmiana kierunku kajaka czy małej łódki. To jest transatlantyk, który zmienił trasę i który skierował swoją uwagę i znalazł swój port m.in. w Polsce. Jednym słowem jest to ogromna zmiana w polityce amerykańskiej polegająca na zwróceniu uwagi na poziom bezpieczeństwa krajów naszego regionu, w tym Polski. A więc wszystkie plany są aktualne. Tak zapewniają władze amerykańskie, a my to podtrzymujemy. Myślę, że w ciągu minionego roku właściwie to zaangażowanie amerykańskie jeszcze wzrosło.

Co zatem złego wydarzyło się na świecie i w stosunkach USA - Polska?

- Złe wiadomości? No cóż, jesteśmy w obliczu zagrożenia ISIS. To w oczywisty sposób zła wiadomość dla wszystkich ludzi miłujących demokrację i pragnących żyć w spokoju. Wydarzenia w Paryżu, a potem w San Bernardino w Kalifornii dotknęły wszystkich. To wielkie tragedie, które zwróciły uwagę świata i publiczności całej na terroryzm, na metody, jakimi posługuje się  Państwo Islamskie. Złą wiadomością w tym wszystkim jest to, że sprawy Ukrainy, które są dla nas niezwykle istotne przestały dominować w polityce zagranicznej. Dzisiaj świat w pierwszym rzędzie obawia się bezpośredniego zagrożenia. Zagrożenia utraty życia w wyniku wydarzeń, które są całkowicie niekontrolowalne. A więc potrzeba zwiększenia bezpieczeństwa. Też jest problem migracji, który odwrócił uwagę całego świata od innych kwestii, które są dla nas niezwykle istotne. Ale jak zapewnia administracja amerykańska ta równowaga musi mieć miejsce dalej. A więc rozmawiając o sytuacji w Syrii i Iraku, rozmawiając również z Federacją Rosyjską Stany Zjednoczone, a my jesteśmy tego samego zdania, nie zdejmują z agendy problematyki ukraińskiej, tego, że Krym został zajęty wbrew prawu międzynarodowemu, że dokonano agresji. I że w dalszym ciągu utrzymuje się stan zagrożenia nie tylko wobec Ukrainy, ale całego pasa krajów przylegających do Federacji Rosyjskiej.

Panie ambasadorze, to wzmocnienie obecności sił USA m.in. w Polsce wynika właśnie z działalności Rosji.

- Tu trzeba pamiętać, że jest taką dobrą praktyką międzynarodową, że to do kraju większego należy inicjatywa, aby problemy rozwiązywać. Takiej woli właściwie nie dostrzegamy. Myślę, że zaistniały warunki, aby podjąć rzeczywistą rozmowę na temat zniesienia czy choćby obniżenia poziomu sankcji wobec Rosji. Nie ma postępu na Ukrainie. W dalszym ciągu prowadzone są działania wojenne. Wszystkie kraje Bałtyckie, Polska, Rumunia, Mołdawia - wszystkie czują się zagrożone. I to zagrożenie jest realne. One ma inny charakter, niż zagrożenie wynikające z działalności terrorystów z tzw. Państwa Islamskiego. To nie są być może działania, które dotyczą poszczególnych osób. To nie są działania zbrojne podejmowane wybiórczo wobec obywateli innych krajów. To są działania długofalowe ale, które wymagają odpowiedniego postępowania całego Zachodu, w tym Polski.

Jak pan myśli, w przyszłym roku te sankcje mogą zostać zniesione? Czy zmieni się coś w postępowaniu Rosji? Czy porozumienie mińskie będzie wypełniane?

- Trudno prorokować. Nie ma w tej chwili sygnałów, które by wskazywały na to, że taka wola istnieje. Próba odwrócenia uwagi poprzez zaangażowanie w Syrii przez Federację Rosyjską wskazują na to, że Rosja liczy na zamrożenie konfliktu, na zobojętnienie społeczeństw Zachodu wobec sytuacji na Ukrainie, tak jak to miało miejsce z Gruzją. A więc upływający czas, nowe wydarzenia, wydarzenia niekiedy dramatyczne, które pozwalają zapomnieć o tym, że coś się dzieje w czasie realnym.

A nie oszukujmy się, Rosja w konflikcie syryjskim jest nie tam, gdzie powinna. Wspiera Baszara el Asada.

- Mamy oceny zarówno strony amerykańskiej jak i niektórych europejskich krajów wskazujące na to, że to zaangażowanie jest jednostronne, że to jest gra pozorów. Atakowane są siły, które są przeciwne przede wszystkim Asadowi. A więc jest prowadzona gra na utrzymanie aktualnego reżimu, który jest odpowiedzialny za zbrodnie przeciwko własnym mieszkańcom. 

Panie ambasadorze wróćmy do spraw polskich, które interesują nas w relacjach Polska-USA. W tym roku doszło do takiej dość dobrej akcji Polonii, pierwszej w historii, która stara się wywierać nacisk na amerykańskich politykach, by w końcu nasz kraj został przyłączony do ruchu bezwizowego. Ale czy to nie jest tylko chwilowy zryw?

- Mam nadzieję, że to nie jest chwilowa akcja. Zresztą ambasada aktywnie w tym uczestniczy. Współpracujemy ze wszystkimi polskimi organizacjami, ale zwłaszcza z Kongresem Polonii Amerykańskiej, niektórymi gazetami polonijnymi. Tego typu akcje są po prostu potrzebne, żeby uświadomić, dlaczego uczestnictwo Polski w programie ruchu bezwizowego jest ważne jest sprawiedliwe i uczciwe. Perspektywa nie jest jasna. Nie jest usłana różami ta droga. Natomiast nie powinno odwodzić to nas od działania. Dlaczego tak się dzieje? Atmosfera w ogóle wokół programu ruchu bezwizowego nie jest dobra. Kongres podejmuje działania zaostrzające przepisy. Generalnie atmosfera jest pewnej wstrzemięźliwości, a może i nawet przerażenia. 

Powiedziałbym nawet, że Amerykanie chętnie ograniczyliby niektóre kraje w tym programie.

- W tym kierunku zmierzają rozważania niektórych senatorów i kongresmenów. Pamiętajmy o tym, że zagrożenie obcych bojowników tzw. Państwa Islamskiego pochodząc z krajów, które są objęte tym programem. Akurat nie z Polski i to jest dla nas dobry argument. Natomiast jest w tej chwili nawet psychoza polegająca na zmykaniu się. Na podnoszeniu poziomu bezpieczeństwa granic. I powinniśmy się do pewnego stopnia odnieść do tego ze zrozumieniem. Chcemy też, aby to była okoliczność, która pozwala na wytłumaczenie naszym przyjaciołom, że to nie z Polski pochodzi to zagrożenie, że Polacy, którzy przyjeżdżają do Ameryki, to ludzie, którzy chcą odwiedzić swoje rodziny, albo studiują, albo robią biznes, albo po prostu są turystami. I takich ludzi jest coraz więcej. To co się dzieje to jest ze szkodą dla kontaktów międzyludzkich w ogóle, ale także dla biznesu amerykańskiego. Organizacje zajmujące się turystyką są mocno za nami, czyli wspierają nas w działaniach. Oceny jakie przedstawiają w Kongresie jasno wskazują, że takie kraje jak Polska powinny znaleźć się w programie. Co przewiduję? Przewiduję, że to nie będzie łatwa droga. Niestety. To może potrwać. Okoliczności nie są nam sprzyjające. Ale nie powinniśmy się z tym godzić. Powinniśmy przypominać decydentom jak i społeczeństwu amerykańskiemu, że Polacy to przyjaciel poważny, ale też chciany i potrzebny tutaj w Stanach Zjednoczonych.

Z całą pewnością zamachy we Francji oddalają nas od zniesienia wiz. Ta droga do tego będzie utrudniona.

- Jest poważnie utrudniona. Z prostej przyczyny. Generalnie do społeczeństwa amerykańskiego, a skoro tak to również do tych, którzy go reprezentują, a więc członków kongresu amerykańskiego, dociera przekonanie, że generalnie trzeba zwiększyć zabezpieczenie granic Stanów Zjednoczonych. To dotyczy być może innych granic, ale nikt nie będzie się zastanawiał nad tym czy fragmenty otworzyć. Dzisiaj jest tendencja, żeby się zamykać raczej. Musimy też podejść do tego z pewnym zrozumieniem ponieważ tutaj chodzi o bezpieczeństwo obywateli amerykańskich. Tak jak w naszej sytuacji, kiedy mówimy o naszych sprawach chodzi nam o nasze bezpieczeństwo.

Co zatem czeka nas w dyplomacji w nowym roku? To będzie dobry rok w stosunkach Polska-USA?

- Myślę, że tak. Przede wszystkim czeka nas szczyt NATO w Warszawie. W związku z tym wizyta najwyższych przedstawicieli z wszystkich krajów członkowskich. W tym również wizyta prezydenta Baracka Obamy. Przy takiej okazji padają nie tylko deklaracje, ale powstają też decyzje. Jesteśmy na dobrej drodze do tego, aby przekazać decyzje, które będą nas upewniały, że nie jesteśmy sami, że jako członek NATO możemy liczyć na naszych partnerów. A przede wszystkim, że możemy liczyć na Stany Zjednoczone. Cieszę się z tego, że w deklaracjach rządu miejsce Stanów Zjednoczonych zostało podniesione. Można powiedzieć, że rzadko kiedy expose premiera zawiera tak dużą ilość informacji i wskazań, że relacje ze Stanami Zjednoczonymi są ważne. Potwierdzam. One są bardzo ważne. I przyszły rok będzie okazją, żeby nie tylko to udowodnić, ale również to wcielić w życie.

Ale często można odnieść wrażenie, że uprawiamy politykę na kolanach wobec USA. Może pora więcej żądać, a nie tylko prosić.  Pan podziela taką opinię?

- Ja nie myślę, że ta polityka jest na kolanach. Myślę, że to jest polityka realizacji naszych interesów. Ktoś słusznie powiedział, że nie chodzi o to, aby polityka była twarda albo miękka. Ważne, żeby była skuteczna. Myślę, że taką politykę prowadzimy. I wystarczy spojrzeć na zmiany jakie dokonały się w ciągu ostatnich kilku lat. Przechodzimy z etapu do etapu. I teraz jest czas na konkrety.

Czy polityka zagraniczna, polska polityka zagraniczna powinna się zmienić czy jest dobra?

- No cóż... sytuacja międzynarodowa przynosi niespodzianki. Trudno niektóre sytuacje przewidzieć. O niektórych rzeczach nie myśleliśmy nawet rok, czy dwa lata temu. Zapewne przyszły rok nie będzie wolny od tego typu sytuacji. Mamy stabilne cele. I te cele powinny być realizowane. To zwiększenie bezpieczeństwa Polski. To stanowcza postawa wobec projektu budowy Nord Stream II. W tej materii ambasada też podejmuje działania. Tłumaczymy, chociaż wydaje się, że akurat amerykańskim partnerom nie trzeba zbyt wiele tłumaczyć, dlaczego Nord Stream II jest projektem politycznym i eliminuje Ukrainę z obiegu, a nawet takiego krwiobiegu gazowego. To są stałe elementy naszej polityki. Będziemy je realizowali. A co przyniesie życie.  Miejmy nadzieję, że będzie to spokojniejszy rok i że będą same dobre wiadomości.

Dowiedz się więcej na temat: Ryszard Schnepf | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje