Reklama

Reklama

RPO: "Ustawa środowiskowa" zagraża mieszkańcom. Niebawem decyzja Senatu

Na początku przyszłego tygodnia senacka komisja ma zająć się tzw. "ustawą środowiskową". Ta - jak przekonuje ustawodawca - ma skrócić procedury związane z realizacją inwestycji. Jednak krytycy projektu - w tym Rzecznik Praw Obywatelskich - alarmują, że w obecnym kształcie ustawa zabiera mieszkańcom prawo głosu.

"Fermy, ubojnie, składowiska odpadów i złomu, maszty telefonii komórkowej, blacharnie i garbarnie... Stracisz prawo głosu, nawet jeśli mają stanąć 100 m od Twojej działki" - czytamy na stronie RPO.

Reklama

Zdaniem Rzecznika, procedowana nowela ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko oraz niektórych innych ustaw ma ograniczyć prawo lokalnych społeczności do zabierania głosu w sprawie uciążliwych inwestycji.

Projekt dotyczy kilkudziesięciu typów takich inwestycji - od ferm kur czy norek po składowiska odpadów, garbarnie, maszty telekomunikacyjne czy azbestownie - wymienia RPO.

Wysypisko za płotem

Jak zauważa RPO, po zmianach, które zakłada nowela, trudniejsze stanie się dowiadywanie o przebiegu sprawy, gdy będzie w niej uczestniczyć ponad 10 podmiotów. Nie zastosuje się wówczas już korespondencji "imiennej", w tym imiennie adresowanych decyzji, a trzeba będzie sprawdzać wszystko w obwieszczeniach albo w Biuletynach Informacji Publicznej - wyjaśniono.

Ponadto RPO zaznacza m.in., że mniej mieszkańców będzie miało prawo zareagować na problem. To dlatego, że ustawa zmniejsza obszar, o którym można mówić, że jest dotknięty inwestycją. I tak obszar, na który może oddziaływać inwestycja uciążliwa, zostanie ograniczony do 100 m poza granic planowanej inwestycji. "To może znaczyć, że nawet właściciel domu, który sąsiaduje z działką, na której powstanie chlewnia, kurnik albo wysypisko śmieci, nie będzie miał prawa uczestniczenia w postępowaniu" - czytamy na stronie rpo.gov.pl.

Ponadto ci, którzy będą mieli prawo reagować, ale z niego nie skorzystają, bo np. za późno się dowiedzą o problemie, stracą prawo do żądania wznowienia postępowania - zaznaczono.

Całość dostępna TUTAJ.

Sejm przyjął opisywaną ustawę 19 lipca. We wtorek 30 lipca ma się nią zająć senacka komisja środowiska.

Ekolodzy: Ustawa pod dyktando przedsiębiorców

Przeciwko noweli - poza RPO - protestowali także politycy PO-KO oraz organizacje ekologiczne. Według opozycji ustawa doprowadza do demontażu sytemu udziału społeczeństwa w wydawaniu decyzji środowiskowych. Krytykowane było rozwiązanie, gdzie wykonawca inwestycji sam będzie zatwierdzał swoje wnioski bez m.in. kontroli społecznej.

Organizacje ekologiczne, m.in. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, WWF, ClientEarth wskazywały wprost, że ustawa została napisana pod dyktando przedsiębiorców i deweloperów. Krytykowany był przede wszystkim wspomniany przepis wprowadzający kryterium odległościowe (100 metrów) od prowadzonej inwestycji, gdzie właściciele działek będą stroną postępowania w sprawie wydania decyzji środowiskowych uwarunkowaniach. Ekolodzy wskazywali, że ta odległość będzie liczona nie od granicy działki, tylko od terenu, na którym zlokalizowana jest inwestycja.

Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska Andrzej Szweda-Lewandowski tłumaczył, że stroną postępowania będą wszystkie osoby mające swoje nieruchomości promieniu 100 metrów od planowanej inwestycji. Dodawał, że w przypadku jeżeli inwestycja oddziaływać będzie na większym obszarze, to właściciele na takim terenie też będą stroną postępowania. Ustawa zakłada ponadto możliwość przystąpienia do postępowania osobom, których nieruchomości znajdują się poza zasięgiem oddziaływania inwestycji. Będą oni musieli jednak wykazać wpływ takiego przedsięwzięcia na ich nieruchomość. Według wiceminister środowiska Małgorzaty Golińskiej, proponowana nowela zwiększać będzie możliwość udziału społeczeństwach w konsultacjach.

Krytykowano ponadto rozwiązanie uniemożliwiające zaskarżenie do sądów postanowienia uzgadniającego warunki realizacji przedsięwzięć liniowych przebiegających przez parki narodowe i rezerwaty przyrody. Chodzi o zażalenie na postanowienie ministra właściwego do spraw środowiska i postanowienie Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.

Szweda-Lewandowski przyznał, że po zmianie prawa rzeczywiście nie będzie można zaskarżyć takich postanowień. Jednocześnie przypomniał, że zaskarżyć będzie można samą decyzję środowiskową.

MŚ: Chodzi o przyspieszenie prowadzenia inwestycji

Według autorów projektu, czyli Ministerstwa Środowiska, nowe przepisy mają przyspieszyć prowadzenie inwestycji, szczególnie w przypadku uzyskiwania decyzji środowiskowej.

Zgodnie z ustawą, w przypadku przedsięwzięć, dla których nie stwierdzono obowiązku przeprowadzania oceny oddziaływania na środowisko - wskazany organ zamiast wydania postanowienia będzie wydawał decyzję środowiskową. Zniesiono też obowiązek udziału Państwowej Inspekcji Sanitarnej (PIS) w procedurze oceny oddziaływania na środowisko, w przypadku gdy - w opinii oddziałów wojewódzkich PIS - nie będzie konieczne przeprowadzanie takiej oceny. Według autorów takie rozwiązanie ma skrócić czas postępowań o wydanie decyzji środowiskowych dla przedsięwzięć, które mogą potencjalnie oddziaływać na środowisko.

Kolejny przepis zakłada, że ubiegając się o wydłużenie terminu ważności decyzji środowiskowej, nie trzeba będzie wykazywać, że przedsięwzięcie jest realizowane etapowo. Wniosek w tej sprawie będzie można złożyć nie wcześniej niż po upływie pięciu lat od dnia, w którym decyzja stała się ostateczna. Obecnie, co do zasady, decyzja środowiskowa jest ważna sześć lat od dnia jej wydania. Można ją wydłużyć o kolejne cztery lata pod warunkiem, że się wykaże, iż przedsięwzięcie jest realizowane etapowo, a warunki określone w decyzji są aktualne. W praktyce jednak sformułowanie "etapowo" rodzi problemy interpretacyjne, dlatego z niego zrezygnowano.

Nowela przewiduje ponadto, że do wniosku o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, nie trzeba będzie przekazywać organowi wydającemu taką decyzję - wypisów z rejestru gruntów. MŚ zwraca uwagę, że w wielu sytuacjach konieczne jest pozyskiwanie wielu takich wypisów, co stanowi dość istotne obciążenie dla inwestora. Poza tym, zdobyte na początku procedury wypisy z rejestru gruntów, pod koniec postępowania mogą być nieaktualne.

Nowela zakłada również zmniejszenie obciążeń Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w celu szybszego wydawania decyzji środowiskowych dla kluczowych przedsięwzięć infrastrukturalnych. Chodzi o przeniesie kompetencji do wydawania decyzji środowiskowej w postępowaniach, dla których gmina jest inwestorem, czyli z RDOŚ do gmin. Regionalne dyrekcje będą opiniować teraz takie decyzje.

Ustawa - w przypadku transgranicznej oceny oddziaływania na środowisko - znosi też obowiązek tłumaczenia przez inwestorów dokumentacji na języki wszystkich państw, w których realizacja inwestycji może oddziaływać na środowisko - jeżeli będzie to dotyczyć więcej niż dwóch państw.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy