Reklama

Reklama

RPO nie widzi podstaw do kwestionowania wprowadzenia stanu wyjątkowego

Rzecznik Praw Obywatelskich Piotr Wiącek stwierdził, że nie widzi podstaw do kwestionowania zasadności wprowadzenia stanu wyjątkowego na granicy z Białorusią. Wątpliwości budzi zaś brak możliwości relacjonowania przez media sytuacji na tej granicy - wynika z poniedziałkowego stanowiska Wiącka.

W związku z wątpliwościami Wiącek poprosił o wyjaśnienie, czy rozważane było objęcie dziennikarzy i innych przedstawicieli środków społecznego przekazu "mechanizmem przepustkowym", umożliwiającym wstęp na obszar objęty stanem wyjątkowym i "dlaczego nie zdecydowano się na jego wprowadzenie".

Swoje stanowisko Rzecznik Praw Obywatelskich zawarł w piśmie skierowanym do premiera Mateusza Morawieckiego. Stanowisko Rzecznika zostało przekazane także prezydentowe Andrzejowi Dudzie oraz wysłane do wiadomości marszałek Sejmu i szefów MON, a także MSWiA.

"Mając na uwadze (...) okoliczność, że ani RPO, ani opinia publiczna mogą nie dysponować pełnią informacji co do okoliczności towarzyszących wydarzeniom na granicy polsko-białoruskiej, uwzględniając ponadto dynamiczny charakter tych wydarzeń, których następstwa mogą mieć istotny wpływ na bezpieczeństwo obywateli, nienaruszalność terytorium RP oraz porządek publiczny - RPO nie dostrzega podstaw do kwestionowania zasadności wprowadzenia stanu wyjątkowego" - głosi pismo Wiącka.

Reklama

Spójne decyzje

RPO zaznaczył, że wprowadzenie stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej "jest to działanie co do zasady spójne z decyzjami podjętymi przez władze Republiki Litewskiej i Republiki Łotewskiej".
Jak dodał o tym, czy zostały spełnione konstytucyjne przesłanki, uzasadniające wprowadzenie stanu wyjątkowego, przede wszystkim powinien rozstrzygnąć Sejm. "Aby decyzja Sejmu była oparta na rzetelnych podstawach faktycznych, Rada Ministrów - jako podmiot inicjujący wprowadzenie stanu wyjątkowego - zobowiązana jest dostarczyć posłom wszelkie niezbędne informacje, umożliwiające podjęcie decyzji respektującej konstytucyjne warunki wprowadzenia stanu nadzwyczajnego" - zaznaczył RPO.

Jednocześnie Wiącek wskazał, że rozwój wydarzeń na granicy polsko-białoruskiej jest niezwykle ważnym problemem, budzącym powszechne zainteresowanie społeczne, a rolą mediów jest - w świetle Konstytucji RP oraz Europejskiej Konwencji Praw Człowieka - informowanie obywateli o tego typu problemach.

"Stąd też - jakkolwiek nawet daleko idące ograniczenia wolności i praw są dopuszczalne w stanie wyjątkowym - to powstaje pytanie, czy ograniczenia w postaci wprowadzonej rozporządzeniem Rady Ministrów z 2 września br., zakładające w zasadzie całkowite wyłączenie jawności co do działań polskich służb oraz sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, są rzeczywiście absolutnie niezbędne i adekwatne do zaistniałej sytuacji" - pisze RPO.

Co z przepustkami dla dziennikarzy?

Jak podkreślił RPO, na Litwie, gdzie także wprowadzono stan nadzwyczajny, funkcjonuje system przepustek dla dziennikarzy, którzy chcą dostać się na teren objęty tym stanem.

Kolejnym aspektem budzącym wątpliwości Rzecznika jest wprowadzone w związku ze stanem wyjątkowym ograniczenie w prawie dostępu do informacji publicznej. "Rzecznik dostrzega racje przemawiające za ograniczeniem w stanie wyjątkowym dostępu do informacji publicznej z uwagi na konieczność ochrony bezpieczeństwa państwa i porządku publicznego. Powstaje jednak pytanie, dlaczego nie rozważono środków łagodniejszych niż generalny i abstrakcyjny, bezwzględny zakaz udostępniania informacji" - zaznacza RPO.

"Ścisły związek prawa dostępu do informacji publicznej z wolnością słowa i wolnością mediów powoduje, że połączenie zakazu przebywania dziennikarzy na terenach objętych stanem wyjątkowym z całkowitym wyłączeniem prawa dostępu do informacji publicznej może - również w warunkach stanu wyjątkowego - budzić wątpliwości z punktu widzenia zasady proporcjonalności" - ocenia Wiącek.

Jak podkreślił, takie uregulowania prowadzą bowiem "do wyłączenia spod wszelkiej w zasadzie społecznej kontroli działań organów publicznych na danym obszarze, co może prowadzić do obniżenia zaufania obywateli do państwa".

Stan wyjątkowy przy granicy

Od czwartku w przygranicznym pasie granicznym z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego, zaczął obowiązywać stan wyjątkowy. Obejmuje on 183 miejscowości. Został wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Rząd argumentował to sytuacją na granicy z Białorusią, gdzie reżim Łukaszenki prowadzi "wojnę hybrydową", używając do tego migrantów.

Zgodnie z konstytucją stan wyjątkowy można wprowadzić, gdy w sytuacjach szczególnych zagrożeń, środki konstytucyjne są niewystarczające. Rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego może uchylić Sejm. W poniedziałek o godz. 16.30 izba zajmie się wnioskiem Lewicy w tej sprawie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje