Reklama

Reklama

"Rozumiem ich i popieram". Profesor Mariusz Zimmer o protestach

- Te protesty są uzasadnione. Rozumiem, a nawet popieram ludzi, którzy protestowali w ostatnich dniach na ulicach polskich miast. Jest to wyjątkowy czas - decydujący o losach nas wszystkich, szczególnie kobiet - powiedział w programie "Gość Wydarzeń" w Polsat News prof. Mariusz Zimmer, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.

Trybunał Konstytucyjny orzekł przed tygodniem, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Po ogłoszeniu wyroku w całej Polsce rozpoczęły wielotysięczne protesty przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Reklama

- Nie chce wypowiadać się na tematy polityczne, jestem medykiem zajmującym się leczeniem kobiet - zaznaczył prof. Mariusz Zimmer.  

Jak stwierdził "decyzja Trybunału Konstytucyjnego wzburzyła kobiety, wzburzyła rodziny oraz wzburzyła nas - położników". Przypomniał, że wcześniej w Polsce mieliśmy kompromis aborcyjny, który obowiązywał "przez szereg pokoleń lekarzy". 

"Sumienie każdej pacjentki jest jej indywidualną sprawą"

- Ten konsensu, który został wtedy ustalony, mógł obowiązywać nadal. Nie wiem dlaczego został zmieniony. My położnicy apelowaliśmy i apelujemy, że to co jest dobre, powinno być zostawione - powiedział.

- Obawiamy się, że jeśli werdykt TK zostanie utrzymany, ilość badań prenatalnych zdecydowanie spadnie - dodał. Zapewnił jednak, że lekarze dalej będą je wykonywać, bo jest to ich obowiązek. 

Przypomniał, ze "powstała nawet specjalna dziedzina w położnictwie, jaką jest perinatologia". - Jest to wąska specjalizacja w zakresie położnictwa, dotycząca diagnostyki płodu. (...) Dzięki temu każda kobieta ma wiedzę o swojej ciąży i może samodzielnie podjąć decyzję odnośnie jej dalszych losów - stwierdził lekarz w Polsat News.

Prof. Zimmer odniósł się również do kwestii płodów z wykrytym zespołem Downa. - Każda wada genetyczna, w tym również zespół Downa ma pełną mozaikę objawów. Od zespołu Downa pierwszego stopnia, bez żadnej kojarzonej wady genetycznej, co jesteśmy w stanie stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem w czasie badań prenatalnych, do ekstremalnie rozwiniętego zespołu Downa, z ekstremalnymi zmianami wewnątrz płodu, który nie ma szans normalnego rozwoju. To regulowała ta poprzednia, obecnie jeszcze obowiązująca ustawa - powiedział. 

- Sumienie każdej pacjentki jest jej indywidualną sprawą. Dajmy prawo wyboru każdej kobiecie. My medycy mamy obowiązek przekazać jej szczerą, prawdziwą i wiarygodną informację, ale wybór powinien należeć do pacjentki - stwierdził. 

"My nie jesteśmy tymi, którzy decydują o losach ciąży"

W programie poruszony został również temat inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy, który złożył projekt noweli ustawy o planowaniu rodziny. Prezydent proponuje w nim możliwość przerwania ciąży, gdy wystąpi tzw. wada letalna, gdy badania prenatalne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe lub z wadą prowadzącą bezpośrednio do śmierci.

- Uważam, że jest to jeden z elementów, rozpoczynającej się dyskusji - skomentował położnik. Jak jednak wskazał, "niemożliwym jest w 100 procentach medycznie określić 'wady prowadzącej bezpośrednio do śmierci dziecka'".

- Na przykład, rzadko, ale jednak zdarzają się takie wady jak np. cyklopia. Ogromna wada. Robiąc badanie prenatalne nie mamy pewności, czy dziecko z tą wadą umrze bezpośrednio po urodzeniu, za godzinę, za dwie, a może podobnie jak przy innych wadach genetycznych nie dających się leczyć, przeżyć nawet rok, a w niektórych przypadkach nawet kilka lat. To jest męka, katorga, to jest ogromna rozpacz wszystkich, a szczególnie matki - powiedział prof. Zimmer.

- Więc to drugie stwierdzenie (dot. wad prowadzących do śmierci - red.) jest trochę za ogólne, żebym jako medyk i położnik, powiedział, że jest to dobre sformułowanie, które rozwiąże problem - dodał.  

- My nie jesteśmy tymi, którzy decydują o losach ciąży. My mamy tylko przekazać informacje, na bazie których pacjentka może podjąć swoją decyzję - stwierdził.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy