Reklama

Reklama

Rozłam w Platformie po decyzji w sprawie aborcji? Konserwatyści: To nie jest dobra droga

Pięciu członków zarządu PO sprzeciwiło się liberalizacji aborcji, a jeden wstrzymał się od głosu - ustaliła Interia. Oficjalnie konserwatyści popierają decyzję kierownictwa partii, ale za kulisami słychać głosy niezadowolenia. - To aborcja na życzenie - mówi jeden z konserwatystów.

Środowe posiedzenie ścisłych władz PO trwało wiele godzin i zakończyło się późno w nocy. Efekt? Platforma chce liberalizacji prawa aborcyjnego. Zgodnie z decyzją zarządu usunięcie ciąży miałoby być legalne w dwóch przypadkach: kiedy stanowi ona zagrożenie dla zdrowia psychicznego kobiety lub ze względu na skrajnie trudną sytuację osobistą.

Reklama

Prawo do aborcji miałoby być dostępne do 12. tygodnia ciąży. 

Kierownictwo boi się o partię

- Chcę raz jeszcze zapewnić, że dla każdego w PO jest miejsce, w sprawach światopoglądowych możemy się różnić, możemy mieć inne zdania, ale ważne, że wspólnie chcemy zmieniać Polskę - podkreślał przewodniczący partii. - I stanowisko zarządu, które zostało przyjęte, jasno podkreśla, że w sprawach światopoglądowych nigdy nie będzie dyscypliny - mówił przewodniczący partii Borys Budka.

To nie przypadek. Kilka dni temu opublikowaliśmy list konserwatystów z PO, którzy sprzeciwiali się liberalizacji stanowiska partii w sprawie aborcji. Pod stanowiskiem podpisało się 21 osób, ale po naszym tekście wyszło na jaw, że polityków wyrażających swój sprzeciw jest o wiele więcej.

Z pewnością szefostwo Platformy chce liberalizacji prawa, ale obawia się, że mogą być przy tym odejścia z partii. - Liberalizujemy, ale tak, żeby zaakceptowali to konserwatyści - podkreśla polityk zbliżony do kierownictwa ugrupowania. Jak mówi, doskonale rozumie podejście swoich kolegów. - Przez wiele lat, jako PO, opowiadaliśmy się za kompromisem. Do takiej partii wstępowali konserwatyści i inni członkowie. A teraz wszystko wywracamy do góry nogami  - dodaje.

Zobacz też: PO podjęła decyzję w sprawie aborcji

Dobra mina do złej gry

- Jeżeli pięć głosów było odmiennych, a jeden wstrzymujący się, to znaczy, że PO pozostaje ugrupowaniem, w którym mieszczą się różne poglądy, także konserwatywne - mówi Interii Cezary Grabarczyk, jeden z sygnatariuszy listu konserwatystów. Jak tłumaczy poparcie dla decyzji zarządu?

- Swoje stanowisko rozpoczęliśmy od sprzeciwu wobec radykalnego zaostrzenia prawa aborcyjnego, którego dokonał PiS, co budzi powszechne oburzenie - mówi Grabarczyk. - Wskazaliśmy, że powinnością państwa jest pomoc kobietom, rodzinie, zagwarantowanie edukacji seksualnej i dostępu do antykoncepcji. To znalazło się w stanowisku prezentowanym podczas konferencji prasowej - dodaje polityk.

O przerywanie ciąży i podejście PO zapytaliśmy również Czesława Mroczka. To konserwatysta i jeden z członków zarządu partii. - Mamy pewien spór i nasze stanowisko nie zostało w pełni uwzględnione. Tylko trzeba na sprawę patrzeć w kontekście tego, co dzieje się w Polsce - tłumaczy polityk. Podkreśla, że aż 80 proc. społeczeństwa jest przeciwna zmianom wprowadzonym przez PiS. Jak mówi, nowelizacje prawa dopiero przed nami.

- Bezpieczeństwo, wybór, czy prawa kobiety zostały bardzo mocno zaakcentowane w stanowisku PO i stały się myślą przewodnią w aspekcie dotyczącym dopuszczalności przerywania ciąży. Środowisko nasze, konserwatywne, mówi, że trzeba pamiętać też o ochronie życia ludzkiego w okresie prenatalnym. W naszym przekonaniu można to pogodzić - mówi Mroczek.

W rozmowie z Interią polityk zapewnia, że "w przyszłości konserwatyści będą zabiegać, żeby ochronę życia ludzkiego w okresie prenatalnym bardziej uwzględnić". Mówi też o potrzebie referendum dotyczącego aborcji.

Nowacka zliberalizowała PO?

Jak dowiedziała się Interia, konserwatyści mają jak najszybciej przedyskutować nową sytuację we własnym gronie. Z naszych informacji wynika, że spotkanie zaplanowano na jutro.

- Bądźmy realistami, to aborcja na życzenie. Ale, patrząc realnie, żeby wprowadzić takie prawo, trzeba zmienić konstytucję. Złamaliśmy świętą zasadę: opowiedzieliśmy się po stronie sporu ideologicznego - mówi Interii jeden z konserwatystów. - To jest jakiś symbol. Oczywiście dopisek o tym, że wszyscy mają prawo głosować, jak chcą, niewiele zmienia - dodaje. Jak mówi, dziwi go zajmowanie tak mocnego stanowiska.

Kolejny konserwatysta, wieloletni członek PO: - To trochę uleganie presji ulicy oraz sytuacji. Wydaje mi się, że to nie jest dobra droga. Mamy konkurować i szukać elektoratu na lewicy? - pyta. - Ta część opinii publicznej, młodzież, nie zagłosuje na PO. Nie bardzo widzę ścigania się z lewicą w ich tematach. Tym bardziej, że od 20 lat Platforma opowiada się za kompromisem aborcyjnym - dodaje.

Zdaniem naszych rozmówców na decyzję kierownictwa PO wpłynęły nie tylko sondaże, ale przede wszystkim Barbara Nowacka z Inicjatywy Polskiej, która nie ukrywa swojego liberalnego podejścia do aborcji. Według kolegów z koalicji "tryskała humorem". To ona miała namówić szefostwo PO do liberalizacji stanowiska partii.

Czy faktycznie to Barbara Nowacka przesądziła o decyzji zarządu Platformy? - Myślę, że do tego stanowiska (kierownictwo partii - red.) namówiły koleżanki z PO, namówiło społeczeństwo. Aczkolwiek nie ukrywam, że Inicjatywa Polska zawsze była za prawem do wyboru. Cieszy nas, że koalicjant dołącza do grona twardo stojących po stronie kobiet - odpowiada Interii posłanka. - Nie ma jednej matki sukcesu. Jestem jednak zadowolona, bo PO stoi za kobietami - dodała.

Na pewno po ogłoszeniu informacji o liberalizacji podejścia partii do aborcji kierownictwo PO ma teraz trudny orzech do zgryzienia. Trudno przewidzieć, co wydarzy się dalej. Nie da się wykluczyć rozłamu w partii, ale część naszych rozmówców prognozuje jedynie "pojedyncze odejścia".

Jakub Szczepański

Współpraca: Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje