Reklama

Reklama

Roman Giertych został zatrzymany. Grzegorz Braun: Mogło dojść do naruszenia tajemnicy adwokackiej

Komentując zatrzymanie Romana Giertycha i przeszukanie w jego domu i kancelarii, Grzegorz Braun stwierdził, że w trakcie tych czynności tajemnica adwokacka mogła nie zostać potraktowana z należytą starannością. Polityk przypomniał, że Roman Giertych jest czynnym obrońcą.

Roman Giertych - adwokat, a w przeszłości polityk, poseł, wicepremier i minister edukacji w rządzie koalicji PiS-LPR-Samoobrona - został zatrzymany w czwartek w Warszawie przez CBA, na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Prowadzi ona śledztwo w sprawie wyprowadzenia niemal 92 mln złotych z giełdowej spółki deweloperskiej; w sprawie tej zatrzymanych zostało 12 osób. Podczas przeszukania jego willi Giertych stracił przytomność i trafił do szpitala. Prokuratura ma 48 godzin na przedstawienie mu zarzutów.

Reklama

- Zatrzymano czynnego obrońcę, adwokata, a podjęte przez służby czynności polegały również na przeprowadzeniu przeszukania, rewizji w miejscu zamieszkania, w domu i w biurze kancelarii prawnej, którą prowadzi były wicepremier rządu Rzeczypospolitej Polskiej - zaznaczył Braun podczas konferencji prasowej, odpowiadając na pytania w tej sprawie. 

Romana Giertycha obowiązuje tajemnica adwokacka

Poseł przyznał, że adwokat nie ma immunitetu, ale jest czynnym obrońcą i w grę wchodzi tajemnica adwokacka. - Doniesienia medialne, które do nas docierają, nasuwają bardzo poważne podejrzenie, że tajemnica adwokacka mogła nie być z należytą starannością strzeżona w czasie tych czynności - podkreślił.

Odniósł się też do kwestii stanu zdrowia Giertycha, przekonując, że bez bardzo poważnych zarzutów nikogo nie powinno się pozbawiać wolności "w trybie zatrzymania na ulicy, a nie wezwania do prokuratury", gdyż taki tryb "znamionuje jakąś najwyższą konieczność".

- Zdrowie i życie pana Romana Giertycha, to są teraz sprawy, za które pełną odpowiedzialność ponoszą najwyższe władze Rzeczypospolitej Polskiej - zauważył.

Grzegorz Braun nigdy nie był klientem Romana Giertycha

Braun zaznaczył, że nigdy nie był klientem ani zleceniodawcą mecenasa Giertycha, ale upomina się "o poszanowanie prawa i zasad".

- Jeśli winien, to na Boga, panowie ministrowie, funkcjonariusze - szybko do sądu i proszę mnie zaprosić na egzekucję wczesnym świtem, a na pewno stawię się jako państwowiec. Ale jeżeli robicie takie rzeczy w trybie "pokazuchy", po to, żeby człowieka sponiewierać, jego azyl domowy pogwałcić i być może naruszyć tajemnicę adwokacką, to wtedy mam nadzieję, że "dłużej klasztora niźli przeora" i że najjaśniejsza Rzeczpospolita upomni się o sprawiedliwość, tocząc szeroko spojrzeniem na wszystkie strony - powiedział.

Braun mówił też, że "być może do naruszeń prawa dochodzi nie tylko z jednej strony" i zaapelował o jednakowe kryteria dla wszystkich.

- Przypominam sobie inną sprawę zbywania działek wcześniej kupionych za śmieszne ceny. Chodziło o rodzinę aktualnego premiera Rzeczypospolitej Polskiej, pana Mateusza Morawieckiego. Więc jeżeli tropimy takie fenomeny w naszym życiu politycznym i ekonomicznym, to bardzo proszę, żeby Temida była w tej sprawie rzeczywiście ślepa, to znaczy, żeby bez względu na to, czy kto jest premierem obecnym, czy byłym, żeby służby pełniły swoją powinność - oświadczył prezes Konfederacji Korony Polskiej.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn podał w czwartek, że materiał dowodowy zgromadzony przez CBA wskazuje na udział 12 zatrzymanych osób, w tym Giertycha, w procederze wyprowadzania środków ze spółki giełdowej, przywłaszczania tych środków, a także prania pieniędzy. Chodzi o 92 mln zł. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje