Reklama

Reklama

​Roman Giertych opublikował nagranie związane z Leszkiem Czarneckim i KNF

W niedzielę (15 listopada) Roman Giertych opublikował na Facebooku dwa długie wpisy. Pierwszy miał być jego niewygłoszoną mową końcową w sprawie Leszka Czarneckiego. W drugim wpisie opublikował nagranie, co do którego twierdzi, że jest zapisem rozmowy Adama Hofmana i Leszka Czarneckiego. "Dalsze dowody możemy przekazać Komisji Śledczej" - zapowiedział Giertych.

"W czerwcu Adam Hofman z innymi osobami proponuje Leszkowi Czarneckiemu udział w operacji przejęcia kontroli nad TVN24 przez spółki Skarbu Państwa. Leszek Czarnecki stanowczo odmawia - pisze adwokat i dodaje: "Na początku sierpnia wpływa wniosek prokuratury do Sądu Rejonowego w Warszawie o areszt dla Czarneckiego. Nasilają się też działania KNF przeciwko firmom Czarneckiego".

Reklama

Według jego relacji 13 września jego mocodawca dowiedział się, że został złożony wniosek o jego aresztowanie, a 14 września kontaktuje się z nim Adam Hofman, który nazajutrz przylatuje, żeby się z nim spotkać.

"Na spotkaniu Adam Hofman i jego współpracownik (nazwisko dla Komisji Śledczej) proponuje formalne lub nieformalne zatrudnienie Michała Krupińskiego. Jednocześnie Adam Hofman oświadcza, że w przypadku zatrudnienia pójdzie do Zbigniewa Ziobro, porozmawia, przekona i rozwiąże problemy Czarneckiego dzięki temu, że w PiS jest autorytetem od spraw bankowych, czyli w zakresie tych spraw w których zarzuty ma Czarnecki. Czarnecki ma wątpliwości, czy za jego problemami nie stoi jednak premier, a nie Prokurator Generalny. Jego rozmówcy zapewniają go, że stoi za nimi Ziobro i sugerują, że uzgodnili ofertę zatrudnienia z Michałem Krupińskim. Do zatrudnienia Michała Krupińskiego nie dochodzi. Tydzień po spotkaniu Zbigniew Ziobro publicznie oświadcza, że chce aresztować L. Czarneckiego i wystawić za nim list gończy" - pisze dalej Giertych.

Dalej adwokat przekonuje, że jego zatrzymanie i przeszukanie jego domu dzień przed posiedzeniem aresztowym w sprawie jego klienta miało związek właśnie z powyższym spotkaniem. Zapewnia, że w czasie posiedzenia miał ujawnić dowody związane z próbą korupcji. "Agenci CBA szukają u mnie wyłącznie taśm" - podkreśla Giertych, który apeluje o niezwłoczne powołanie sejmowej Komisji Śledczej.

Swój wpis kończy jednak ironicznie: "Chciałbym zapewnić CBA, że żadnych dowodów w tej sprawie nie mam przy sobie. Proszę więc mnie jutro nie odwiedzać".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy