Reklama

Reklama

RMF24: Są zarzuty dla 29-letniego Emila Ś. za fałszywe alarmy bombowe

Emil Ś. przyznał się w prokuraturze do wywołania we wtorek wieczorem fałszywych alarmów bombowych na lotniskach w Modlinie i Warszawie. Mężczyzna wyraził skruchę i zadeklarował chęć dobrowolnego poddania się karze dwóch lat więzienia.

Przypomnijmy, że 5 kwietnia doszło do ewakuacji lotnisk w Modlinie i w Warszawie z powodu fałszywego alarmu bombowego.

29-letniego mężczyznę, podejrzanego o dwa fałszywe alarmy na lotniskach w Modlinie i w Warszawie, zatrzymali we wtorek wieczorem policjanci. 

Grozi mu nawet osiem lat więzienia. Sprawca wtorkowego alarmu prawdopodobnie będzie musiał pokryć zarówno straty obu lotnisk i jak i koszty akcji służb. 

Mężczyzna został zatrzymany w Starachowicach. Był pod wpływem alkoholu.

Lotnisko będzie domagało się odszkodowania

Lotnisko Chopina w Warszawie złoży pozew cywilny przeciwko sprawcy wczorajszego fałszywego alarmu bombowego. 

Reklama

Władze stołecznego lotniska będą domagać się przede wszystkim odszkodowania i zwrotu kosztów akcji ewakuacyjnej (te właśnie są szacowane, ale na pewno będą spore). Lotnisko musiało opuścić 300 osób, 13 samolotów było opóźnionych. 

Władze lotniska nie wykluczają też pozwu zbiorowego w imieniu wszystkich poszkodowanych w wyniku fałszywego alarmu - czyli np. linii lotniczych i poszczególnych pasażerów. Ponadto zapowiadają, że będą domagać się opublikowania zdjęcia i nazwiska autora głupiego żartu. 

Z kolei lotnisku w Modlinie nie podjęło jeszcze decyzji o złożeniu pozwu cywilnego. Nastąpi to ewentualnie wtedy, gdy skończy się szacowanie kosztów ewakuacji. Dla portu w Modlinie to druga taka akcja w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Po ostatnim alarmie, też wywołanym przez nietrzeźwego dowcipnisia, linia Ryanair oszacowała swoje straty na ponad 360 tysięcy złotych, a port lotniczy na kilkanaście tysięcy.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje