Reklama

Reklama

RMF24: Dziecko udusiło się fragmentem długopisu. "Nieszczęśliwy wypadek"

Śmierć półtorarocznego Maciusia, który udusił się fragmentem długopisu, to był nieszczęśliwy wypadek – ku takiej wersji, na tym etapie śledztwa, skłania się prokuratura w Kutnie – dowiedziała się dziennikarka RMF FM.

Za tezą o nieszczęśliwym wypadku przemawiają zebrane w tej sprawie dowody i fakt, że dotąd nikt nie usłyszał zarzutów; w tym także matka dziecka, w obecności której chłopczyk połknął maleńką część długopisu i udusił się. Zrozpaczona kobieta, tuż po tragedii, obwiniała o śmierć dziecka lekarkę ze szpitala, gdzie malec był badany, ale nie został przyjęty na oddział. Zdaniem śledczych, matka nie mogła przewidzieć, że dziecko połknie plastik i tym samym nie mogła temu zapobiec.

Nie ma dowodów na to, że kobieta niewłaściwie opiekowała się synami (w domu był też starszy chłopczyk), zaniedbywała dzieci lub nie dopełniła obowiązku opieki nad dziećmi. Malec połknął fragment długopisu w chwili, gdy na czworaka podążał za matką w drodze do łóżeczka. Kobieta najpierw wykąpała chłopców, a potem kładła ich spać. Maciuś musiał znaleźć i wziąć do buzi plastikową część długopisu w czasie, gdy matka na chwilę odwróciła głowę.

Reklama

Brak zarzutów nie oznacza, że prokuratorzy zamykają śledztwo; przeciwnie. Do przesłuchania zostało jeszcze troje lekarzy, którzy zajmowali się Maciusiem. Mają być przesłuchani do końca miesiąca, a potem śledczy poproszą biegłych medyków o kompleksową opinię na temat zdrowia i sposobu leczenia chłopca. Ona odpowie na pytania czy i kto powinien usłyszeć zarzuty w tej sprawie.

Dziecko zmarło w połowie lutego tego roku. Sekcja zwłok wykazała, że chłopiec udusił się, bo część długopisu utknęła w przewodzie oskrzelowym. Wcześniej Maciuś chorował i matka była z nim u lekarza rodzinnego. Kobieta dostała dla dziecka skierowanie do szpitala, z którym zgłosiła się na izbę przyjęć, ale dyżurująca lekarka nie widziała powodu, żeby umieścić chłopca na oddziale pediatrycznym i dodała, że nie ma wolnych łóżek (to był okres wzmożonych zachorowań dzieci). Jakiś czas po wizycie w szpitalu, dziecko zaczęło się dusić.

(j.)

Agnieszka Wyderka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama