Reklama

Reklama

RMF: Pożar w kamienicy na warszawskiej Pradze. Policja ustala przyczyny

Jedna osoba nie żyje, pięć zostało rannych w wybuchu, do którego doszło wczoraj wieczorem w kamienicy przy ul. Siedleckiej na warszawskiej Pradze. Wśród rannych jest dziecko. Z budynku ewakuowano około 40 osób. Na razie nie wiadomo, dlaczego doszło do eksplozji. Niewykluczone, że wybuchł gaz. Mogły też eksplodować ładunki wybuchowe. Strażacy całą noc przeszukiwali budynek.

Świadkowie opisują, że siła eksplozji była tak duża, że zatrzęsło całą kamienicą, a z okien powypadały szyby. - Usłyszałem huk, patrzę przez okno, a tu szyby leżą. Słyszę, jak na klatce ludzie uciekają, dzieci krzyczą. Straż w miarę szybko dojechała. W tym mieszkaniu, gdzie doszło do wybuchu mieszkali dwaj mężczyźni - powiedział RMF FM jeden z mieszkańców budynku.  

- Co było przyczyną wybuchu, sprawdzać będzie grupa pirotechniczna- powiedział reporterowi RMF FM Łukasz Płaskociński z warszawskiej straży pożarnej. 

W jednym z mieszkań znaleziono materiały wybuchowe. Mieszkał w nim młody mężczyzna z bogatą kartoteką kryminalną. Niedawno albo wyszedł, albo uciekł z więzienia.  

Blisko 40 osób na razie nie mogło w nocy wrócić do mieszkań. Zniszczenia są zbyt duże. - Zerwany strop, spalony dach. O stratach materialnych jest za wcześnie, żeby mówić - powiedział RMF FM jeden ze strażaków, który brał udział w akcji. - Powyrywane framugi okna- mówi jedna z ewakuowanych mieszkanek. - Było pełno dymu, musiałam szybko wychodzić, bo było naprawdę źle - dodaje inna.   

Ewakuowani mieszkańcy noc spędzili w hotelach, a potem ewentualnie zostaną im przydzielone mieszkania zastępcze. Stan budynku po eksplozji ocenić musi nadzór budowlany, a przyczyny wybuchu policyjne dochodzenie.  

Reklama

(ug) 

Mariusz Piekarski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje