Reklama

Reklama

RMF: Generalski pat w sporze MON-BBN

11 listopada prezydent znów może nie wręczyć nominacji generalskich. Z nieoficjalnych informacji dziennikarza RMF FM wynika, że trwająca od kilku tygodni wymiana korespondencji między MON a prezydenckim BBN wciąż nie dała efektu. Spór między Ministerstwem Obrony Narodowej a prezydenckim Biurem Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie nominowania generałów trwa od wielu miesięcy. Wbrew oczekiwaniom MON nie doszło do nich podczas uroczystości 15 sierpnia i wcale nie jest pewne, czy uda się do nich doprowadzić w Święto Niepodległości.

Trudno, żeby prezydent podejmował decyzję o nominacji generalskiej na podstawie jednej kartki tekstu, której jedną trzecią stanowi wykaz odznaczeń kandydata - tak nieoficjalnie opisuje się w jego otoczeniu stan uzgodnień w sprawie nominacji 14 generałów. Do Święta Niepodległości, kiedy mogłoby do nich dojść, zostało dziewięć dni, ale rzecznik prezydenta mówi dziś jednak wprost - "nie zawsze nominacje generalskie odbywają się 11 listopada".

Reklama

Od kilku tygodni między MON a BBN trwa wymiana korespondencji, która jednak wciąż nie doprowadziła do podjęcia decyzji w sprawie 14 zgłoszonych na początku października kandydatów. Obie strony mają świadomość, że sami zainteresowani oficerowie powinni już wiedzieć, co ich czeka. Ciągnąca się od miesięcy próba sił wciąż jednak nie została rozstrzygnięta.

Prezydenckie BBN od kilku tygodni dopytuje w MON o szczegóły, związane z miejscami w strukturze dowodzenia i samymi kandydatami proponowanymi do promocji. Odpowiedzi albo nie ma, albo te uzupełniane okazują się niewystarczające - mówią źródła bliskie prezydentowi. 

Zwykle podobne braki wiedzy wyjaśniał i uzupełniał gen. Jarosław Kraszewski, z racji pełnionej funkcji odpowiedzialny za przygotowanie podobnych decyzji. Dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w prezydenckim BBN został jednak wyłączony z podobnych działań przez wszczętą wobec niego procedurę sprawdzającą podległej MON Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Tak się nie da pracować

Trudno, żebyśmy sami tych oficerów zapraszali i odpytywali o szczegóły - mówi anonimowo jeden ze znających sprawę - istnieją przecież procedury. To byłoby nie tylko krępujące dla obu stron, ale też uwłaczające oficerom. Od sporu w sierpniu wciąż nie jest rozwiązana kwestia reformy dowodzenia i nadal nie wiadomo, jakie miejsca przewidziano w nim dla promowanych - przypomina.

W tym stanie nie należy się raczej spodziewać oczekiwanych przez MON nominacji. Być może prezydent zaakceptuje ostatecznie kilku z 14 proponowanych do promocji oficerów, to jednak byłby jedynie półśrodek, nie spełniający głównych generalskich nadziei resortu. Jeśli nie dojdzie do szerszego kompromisu, także w sprawie systemu dowodzenia - o pełnej współpracy odpowiedzialnych za obronność instytucji nie ma jednak mowy. Zwłaszcza, że historia ostatnich miesięcy nie pozwala na dobre rokowania.

Tomasz Skory

Czytaj więcej na stronie rmf24.pl

Dowiedz się więcej na temat: nominacje generalskie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje