Reklama

Reklama

RMF: Biegli zrekonstruowali przebieg wypadku z udziałem limuzyny Beaty Szydło

Niezachowanie należytej ostrożności przez kierowcę seicento było przyczyną wypadku z udziałem samochodu premier Beaty Szydło. Jak ustalili reporterzy śledczy RMF FM, takie wnioski wynikają z opinii biegłych, którzy zrekonstruowali zdarzenie z Oświęcimia w lutym zeszłego roku. Po zderzeniu z fiatem, a potem z drzewem, ranna została szefowa rządu oraz dwaj funkcjonariusze BOR.

Z ustaleń biegłych wynika, że kierowca fiata na widok uprzywilejowanego samochodu zjechał do prawego krawężnika i zatrzymał się. Gdy ten samochód go minął, włączył się do ruchu i wtedy uderzyła w niego limuzyna Beaty Szydło.

Reklama

Przy tym manewrze wymagane jest upewnienie się, czy droga jest wolna i nie ma znaczenia, czy nadjeżdżający pojazd jest uprzywilejowany. To zdaniem biegłych wynika wprost z przepisów o ruchu drogowym.

Limuzyna jechała mniej więcej 55 kilometrów na godzinę. Jej kierowca zaczął hamowanie, trafił na studzienkę w jezdni - co utrudniło manewr.

Biegli wyliczyli, że funkcjonariusz na reakcję miał sekundę.

Po uderzeniu w fiata, wjechał w drzewo z prędkością 30 kilometrów na godzinę.

Główne ustalenia udało się wykonać na podstawie zapisu monitoringu. W rządowej limuzynie - ze względów bezpieczeństwa - lokalizator GPS by wyłączony.

(j.)

Marek Balawajder

Krzysztof Zasada

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje