Reklama

Reklama

Reporter RMF FM odsłania kulisy negocjacji ws. Caracali: "Warunki nie do spełnienia"

"Strona polska postawiła warunki nie do spełnienia" - dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM o kulisach polsko-francuskich negocjacji w sprawie zerwanych negocjacji dotyczących zakupu przez Polskę pięćdziesięciu śmigłowców wielozadaniowych Caracal.

Kilka tygodni temu MON miał zażądać dostępu do technologii produkcji amunicji czołgowej do Leopardów z prawem do sprzedaży we wszystkich częściach świata. To - zdaniem Francuzów - byłoby niezgodne z przepisami offsetowymi, jako zbyt odległe od przedmiotu oferty i szkodziłoby ich interesom.

Wcześniej Airbus miał nam zaoferować między innymi dostęp do pocisków manewrujących o zasięgu tysiąca pięciuset kilometrów i ofertę zakupu dla francuskiej armii polskich samolotów szkolenia podstawowego Orlik.

Obecny rząd - według rozmówcy naszego dziennikarza - negocjował bardzo twardo i dużo uzyskał. Rządowi PO-PSL Airbus miał obiecać trzy tysiące miejsc pracy, teraz złożył pisemną ofertę na sześć tysięcy. Za poprzedniego rządu Skarb Państwa w Wojskowych Zakładach Lotniczych w Łodzi miał mieć pięćdziesiąt jeden procent udział, teraz Francuzi mieli na piśmie zgodzić się na objęcie tylko dziesięciu procent udziałów.

Reklama

Dyrektor generalny Airbus Group Tom Enders w oświadczeniu, do którego we wtorek dotarła agencja AFP, zapowiedział, że koncern będzie domagał się odszkodowania za zerwanie przez polski rząd negocjacji ws. zakupu 50 śmigłowców Caracal.

Producent caracali wysłał też list otwarty do szefowej polskiego rządu. "Zgodziliśmy się na stworzenie jedynego w Polsce państwowego zakładu produkcji śmigłowców" - pisze w liście do Beaty Szydło prezes francuskiego Airbusa. Producent caracali w liście do premier pisze o rozczarowaniu decyzją Ministerstwa Rozwoju. Chcemy rzetelnie poinformować o treści swojej oferty offsetowej - zapewnia francuska firma Airbus Helicopters i zaprzecza, jakoby negocjacje odbywały się w złej wierze. Rozmowy - jak podkreśla producent caracali - zostały jednostronnie zerwane przez Ministerstwo Rozwoju. Francuska firma na cztery dni przed przerwaniem rozmów miała na prośbę polskiego MON przedłużyć termin obowiązywania umowy sprzedaży do końca listopada.

W liście Francuzi wyliczają listę argumentów, które mają przemawiać za ich ofertą. To między innymi 6 tys. miejsc pracy, które ich zdaniem miały powstać w Polsce, w tym 1250 bezpośrednio w zakładach w Łodzi, Radomiu i Dęblinie.

Airbus twierdzi, że zgodził się na ponad czterdzieści wymogów transferu technologii lotniczych, które miały zabezpieczać strategiczne interesy Polski. Miało to oznaczać między innymi możliwość pełnej obsługi, remontu i napraw maszyn w Polsce, przekazanie kodów źródłowych i licencji do rozwijania śmigłowców i ich systemów.

Airbus podkreśla, że zgodził się na utworzenie z Wojskowymi Zakładami Lotniczymi w Łodzi "jedynego w Polsce państwowego zakładu produkcji śmigłowców, w którym Polska posiadałaby 90 proc. udziałów". I porównuje to do innych zakładów działających w Polsce. W Polsce nie ma żadnej wytwórni należącej do Skarbu Państwa. (...) PZL Świdnik należy do Leonardo, a PZL Mielec - do Sikorsky/Lockheed Martin - pisze w liście do premier Beaty Szydło producent caracali.

Antoni Macierewicz: Mogło dojść do przejęcia łódzkich zakładów remontowych

Polskie interesy były zagrożone - tak wiceminister rozwoju Radosław Domagalski-Łąbędzki tłumaczył na konferencji w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi zerwanie rozmów dotyczących zakupu śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii. Szef MON Antoni Macierewicz dodawał, że mogło dojść do przejęcia łódzkich zakładów remontowych. Musieliśmy mieć absolutną gwarancję, że nie będzie ryzyka, iż PZL Łódź zostanie przejęty przez obcy kapitał - twierdzi Macierewicz.

Teraz w Wojskowych Zakładach Lotniczych w Łodzi mają być remontowane wszystkie polskie śmigłowce wojskowe - te kupione w Świdniku i te zakupione w Mielcu.

Negocjacje ws. offsetu trwały ponad rok

Caracal, produkcji Airbus Helicopters, został wybrany do końcowych rozmów w przetargu na wielozadaniowe śmigłowce dla polskiego wojska w kwietniu ub. roku. Negocjacje umowy offsetowej rozpoczęły się 30 września ub. roku. Jej zawarcie było warunkiem podpisania kontraktu na dostawę 50 wiropłatów.

Decyzja o wyborze śmigłowca Caracal wzbudziła sprzeciw PiS i związków zawodowych działających w zakładach, których oferty zostały odrzucone - PZL Mielec, należących do amerykańskiej korporacji Sikorsky z maszyną Black Hawk, i PZL Świdnik - będących własnością Leonardo Helicopters proponujących maszynę AW149.

Tydzień temu Ministerstwo Rozwoju poinformowało, że negocjacje zostały zakończone. Jak podano, kontrahent nie przedstawił oferty offsetowej zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego.

(j.)

Grzegorz Kwolek


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy