Reklama

Reklama

Rekompensata dla TVP. Nagła zmiana sprawozdawcy komisji kultury. Lewica oburzona

Posłowie Lewicy wyrazili oburzenie czwartkową decyzją sejmowej komisji kultury. Komisja ta zmieniła sprawozdawcę, który miał prezentować jej stanowisko w czasie głosowania nad uchwałą Senatu w sprawie ustawy dotyczącej rekompensaty w łącznej wysokości 1,95 mld zł w 2020 roku dla TVP i Polskiego Radia.

Sejmowa komisja Kultury i Środków Przekazu zarekomendowała w środę odrzucenie noweli ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy abonamentowej, zakładającej wprowadzenie rekompensaty w łącznej wysokości 1,95 mld zł w 2020 r. dla TVP i Polskiego Radia w związku z utraconymi wpływami. Stało się tak, ponieważ podczas obrad komisji, w której większość ma PiS, zabrakło kilku posłów tego klubu. 

Reklama

Komisja zdecydowała ponadto, że podczas czwartkowego głosowania w Sejmie nad uchwałą Senatu jej sprawozdawcą będzie posłanka Joanna Scheuring-Wielgus z Lewicy.

W czwartek po południu komisja kultury zebrała się po raz kolejny i zmieniła sprawozdawcę, którym została posłanka PiS Joanna Lichocka.

"Posłowie PiS nie są w stanie przeżyć porażki"

Decyzja komisji oburzyła posłów Lewicy. Scheuring-Wielgus podkreśliła, że w Sejmie zasiada drugą kadencję i nigdy wcześniej nie miała do czynienia z taką sytuacją. "To było normalne głosowanie, nie z mojej winy posłowie PiS po prostu nie byli na tej komisji, kiedy było głosowanie, po prostu ich zabrakło i wygrała to głosowanie opozycja. Posłowie PiS nie są w stanie przeżyć porażki, poszli spać, przemyśleli i stwierdzili, że jednak muszą coś zrobić, aby opozycja nie miała możliwości wypowiadania się na ten temat" - oceniła posłanka Lewicy na konferencji prasowej.

W jej odczuciu Prawo i Sprawiedliwość "boi się innej opinii niż ta, którą chciałoby usłyszeć". "Boi się opinii negatywnej, boi się opinii negatywnej, boi się opinii osoby, która mówi prawdę" - oceniła Scheuring-Wielgus.

"Siedzą w tym PiS-ie i myślą: Ona powie prawdę"

Wtórował jej wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. "Dlaczego panią posłankę odsunięto od tego? Proszę państwa - idą dwa miliardy na telewizję publiczną. Senat mówi: nie, to nie jest dobra decyzja, bo ta telewizja publiczna to jest propaganda, przecież wszyscy wiedzą, że to jest tuba propagandowa. Wraca to do Sejmu. Wszyscy mówią w Sejmie, że na pewno cały ten Senat dostanie w nos. I nagle komisja sejmowa, w której są posłowie i posłanki PiS, mówi: ale to jest dobra decyzja Senatu, wybierzmy w takim razie panią posłankę Joannę Scheuring-Wielgus. Niech w imieniu Sejmu, naszej komisji powie prawdę. Siedzą w tym PiS-ie i myślą: ona powie prawdę, pięć minut, które wszystkie telewizje będą pokazywały, wszystkie minus jedna, ludzie się dowiedzą, jaka jest prawda. Co zrobimy? W łeb. I dali" - podkreślił polityk Lewicy.

Scheuring-Wielgus relacjonowała, że z wnioskiem o powtórzenie głosowania w sprawie wyboru posła sprawozdawcy wystąpił Rafał Bochenek (PiS). 

"Nie usłyszałam argumentów, dlaczego ta zmiana powinna nastąpić, dlaczego nagle będziemy mieli takie głosowanie" - powiedziała posłanka Lewicy. Jak dodała, później zasugerowano jej, że jest osobą zbyt kontrowersyjną do tej roli. "Dowiedziałam się, że na pewno w moim przemówieniu, które przygotowałam sobie, będzie dużo jadu, że to przemówienie będzie niemerytoryczne, kontrowersyjne, bo jestem - według posła Marka Suskiego - osobą kontrowersyjną" - mówiła Scheuring-Wielgus.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje