Reklama

Reklama

Referendum ws. JOW-ów 6 września? "Sytuacja może być dziwna"

​W ocenie prof. Marka Chmaja, najistotniejszym z problemów proponowanych do rozstrzygnięcia w referendum jest ten dotyczący jednomandatowych okręgów wyborczych. Sytuacja może być trudna, gdyby wynik referendum wyprzedził prace nad projektem zmian w konstytucji - uważa prof. Ryszard Balicki.

Prezydent Bronisław Komorowski poinformował w środę o skierowaniu do Senatu projektu postanowienia o zarządzeniu referendum ws. JOW-ów, finansowania partii i systemu podatkowego. Proponowany termin referendum to 6 września. Dzień wcześniej prezydent skierował do Sejmu projekt nowelizacji konstytucji umożliwiający wprowadzenie jednomandatowych okręgów w wyborach do Sejmu. Obecnie ustawa zasadnicza głosi, że wybory do Sejmu są proporcjonalne, a JOW-y to system większościowy.

Reklama

W proponowanym przez prezydenta referendum Polacy mają odpowiedzieć na trzy pytania: czy są "za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu RP"; czy są "za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa" i czy są "za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika".

"To może być otwarcie pewnej ścieżki"

Zdaniem konstytucjonalisty dr. Ryszarda Balickiego z Uniwersytetu Wrocławskiego, sprawa zarządzenia w obecnej sytuacji referendum jest bardzo delikatna. "Jest jasne, że referendum nie może wprowadzać zmian w konstytucji. Jednak w przypadku referendum, o którym mówi prezydent Komorowski, sprawa wydaje się być trochę inna, bo może tu chodzić jedynie o otwarcie pewnej ścieżki, możliwości, a nie wprowadzenia wprost zmian ustrojowych na drodze referendum" - powiedział PAP Balicki odnosząc się do kwestii JOW-ów.

Według niego, sytuacja może być trudna w momencie gdyby wynik referendum wyprzedził prace nad prezydenckim projektem.

"Gdyby wynik referendum przyszedł, zanim ustawa zostanie ostatecznie przegłosowana, to sytuacja robi się dziwna. Bo nie można wpływać na decyzję posłów i w żaden sposób zmusić ich do podjęcia takiej samej decyzji, co obywatele w referendum" - podkreślił.

Istnieje ryzyko

Również konstytucjonalista prof. Marek Chmaj zaznaczył w rozmowie z PAP, że istnieje ryzyko, że np. parlament nie uchwali odpowiedniej zmiany w konstytucji, która umożliwiłaby wprowadzenie JOW-ó w wyborach do Sejmu, a w referendum Polacy mogliby poprzeć wprowadzenie JOW-ów.

Jednak - zaznaczył - "istotą demokracji bezpośredniej jest to, że suweren wypowiada swoją wolę i wola suwerena musi być przestrzegana". "Na Sejmie i Senacie spocząłby obowiązek uchwalenia stosownych zmian w konstytucji. Decyzja jest podjęta, a przedstawiciele muszą decyzje implementować" - stwierdził prof. Chmaj.

Ocenił również, że pytania, na które Polacy mieliby odpowiadać w proponowanym przez prezydenta referendum "to nie są najistotniejsze pytania, nurtujące obecnie społeczeństwo". "Mamy wiele sporów, w tym światopoglądowych, które chcielibyśmy rozstrzygnąć w drodze referendum. Bardzo rzadko proponuje się nam taką formułę formy demokracji bezpośredniej" - podkreślił.

Jego zdaniem z tych trzech pytań tylko jedno "ma charakter istotny". "To o jednomandatowe okręgi wyborcze, a pozostałe mają charakter kompletnie nieistotny" - ocenił konstytucjonalista. Pytania dotyczące sposobu finansowania partii politycznych i systemu podatkowego - mówił Chmaj - "może rozstrzygnąć Sejm w ciągu kilku dni, nowelizując odpowiednie ustawy".

Zdaniem konstytucjonalisty, pytanie o JOW-y jest sformułowane "jasno i precyzyjnie". "Ale jednego brakuje - czy chodzi o JOW-y z większością względną, jak w Wielkiej Brytanii, czy bezwzględną, jak we Francji, czy może chodzi o system mieszany" - zaznaczył Chmaj.

Zdaniem Chmaja, pytanie o finansowanie partii jest "ciekawe", ale - jak zaznaczył - obecnie dzięki finansowaniu budżetowemu kontrolowane jest, jak i na co partie wydają pieniądze. "Jeżeli zlikwidujemy finansowanie budżetowe, to zepchniemy partie z powrotem do szarej strefy" - uważa konstytucjonalista.

Z kolei pytanie dotyczące systemu podatkowego - w ocenie eksperta - jest pytaniem "z gatunku: 'czy chcesz być zdrowy i piękny, czy chory i brzydki'".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne