Reklama

Reklama

Redukcja pracy lekarzy? Radziwiłł ostro: To skandaliczne i haniebne

Zapowiedzi, że lekarze będą pracować mniej, odbieram jako uderzenie w podstawy etyki lekarskiej. Mam nadzieję, że to nigdy się nie zdarzy - powiedział w środę minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Jak dodał, wezwania do redukcji pracy lekarzy uważa za skandaliczne i haniebne.

Sejmowa komisja zdrowia rozpoczęła w środę prace nad rządowym projektem przewidującym stopniowy wzrost nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. PKB w 2025 r. Podczas jej posiedzenia minister odniósł się m.in. do apeli, żeby lekarze ograniczyli wymiar godzin pracy.

"Chcę bardzo mocno przy tej okazji powiedzieć, że wezwania do de facto redukcji pracy w stosunku do pracowników służby zdrowia, zwłaszcza lekarzy uważam za skandaliczne i haniebne. Odbieram zapowiedzi, że lekarze będą pracować mniej jako uderzenie w podstawy etyki lekarskiej. Mam nadzieję, że to nigdy się nie zdarzy" - mówił Radziwiłł.

Reklama

Pod koniec października Naczelna Rada Lekarska zwraca się do lekarzy o ograniczenie pracy do maksymalnie 48 godzin w tygodniu. Zwrócili w nim uwagę na nadmierne obciążenie lekarzy, wpływające negatywnie na jakość leczenia. Lekarze rezydenci, którzy od 2 października prowadzili protest głosowy, przerwali go po 4 tygodniach, zapowiadając, że w placówkach na terenie całego kraju będą wypowiadać klauzulę opt-out, która pozwala im pracować dłużej, niż przewidują obowiązujące normy.

Minister był pytany przez posłów opozycji, w jaki sposób ministerstwo przygotowuje się do zapowiadanego przez niektóre środowiska protestu lekarzy.

"Mam nadzieję, że do tego protestu nie trzeba się przygotowywać. Bo mam nadzieję, że ci, którzy zapowiadają protest, szczególnie w okolicznościach, w których jesteśmy dzisiaj, po prostu pójdą po rozum do głowy i przestaną mówić o wycofywaniu się z opieki nad pacjentem" - skomentował minister. 

Nowoczesna: Jesteśmy w ogonie Europy

Nakłady na ochronę zdrowia w wysokości 6 proc. PKB w 2025 r. stawiają nas "w ogonie Europy" - ocenił w środę wiceprzewodniczący komisji zdrowia Marek Ruciński (Nowoczesna). Zdaniem posła nakłady powinny wzrosnąć do 6,8 proc. w ciągu czterech lat.

Podczas środowego posiedzenia komisji poseł pytał, "skąd ten dziwny upór odnoszenia się do 6 proc. PKB, które podała nam na tacy Światowa Organizacja Zdrowia?". Przypomniał, że już w 2007 r. ówczesny premier Donald Tusk mówił o potrzebie finansowania na tym poziomie.

"Czy nie uważa pan, panie ministrze, że w 2025 r. 6 proc. PKB - obojętnie, jaka będzie wartość nabywcza złotówki - nadal stawiać nas będzie w ogonie Europy?" - pytał ministra Konstantego Radziwiłła.

Ocenił, że "bardziej logiczna" wydaje się propozycja zawarta w obywatelskim projekcie Porozumienia Zawodów Medycznych. Zaproponowano w nim, by w 2018 r. na ten cel przeznaczono nie mniej niż 5,2 proc. PKB, w 2019 - 5,7 proc., a w 2020 r. - 6,2 proc. Docelowy poziom finansowania wyznaczono na nie mniej niż 6,8 proc. PKB. Pod projektem zbierane są obecnie podpisy.

"Wydaje się, że 6 proc. w 2025 r. stawia nas w ogonie Europy. Natomiast 6,8 proc. za cztery lata wydaje się tym, co nas postawi w środku wymagań europejskich" - ocenił Ruciński.

Radziwiłł podkreślał, że ustawa określi minimalny poziom nakładów na zdrowie. "Tyle jest w planie - to nie znaczy, że tyle wydamy, wydamy prawdopodobnie dużo więcej, a dowodem na to jest chociażby ten rok" - powiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne