Reklama

Reklama

Raport Rokity: 20 idei na rzecz poprawy jakości rządzenia Polską

​Były poseł, a obecnie publicysta Jan Rokita przygotował raport zawierający 20 idei "na rzecz poprawy jakości rządzenia Polską". Stawia w nim tezę, że zła jakość rządzenia wynika z kiepskiego funkcjonowania instytucji państwowych i uprawiania polityki resortowej. Konferencję prasową, na której prezentowano raport zatytułowano: "Co musi wiedzieć Beata Szydło?".

Raport "Plan budowy państwa" został w poniedziałek opublikowany przez działające w Krakowie Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Reklama

"Jakość rządzenia w Polsce jest zła. Nie zależy ona od tego, kto rządzi. Ona jest zła w wyniku mechanizmów instytucjonalnych. Jeden problem to niskie ambicje polityków, jeśli chodzi o państwo. Drugi problem to kiepskie instytucje" - mówił dziennikarzom Jana Rokita. Jak zaznaczył raport powstał jeszcze w sierpniu, a do jego napisania został namówiony przez młodzież z Klubu Jagiellońskiego i z "Nowej Konfederacji".

Rokita podkreślił, że w dokumencie, który przygotował nie zajmuje się politykami, ale problemem źle działających instytucji rządowych, co od lat zgodnie zauważają eksperci.

"W Polsce w ciągu 25 lat niepodległości w sposób spontaniczny i przez nikogo nie zaplanowany ukształtowały się pionowe mechanizmy sprawowania władzy. Nie istnieją kluczowe dla normalnego, demokratycznego państwa mechanizmy horyzontalne" - ocenił Rokita.

"Polskie instytucje państwowe są budowane nie wedle jakiejś świadomej kultury instytucjonalnej, tylko według postsarmackiej kultury królewiątek. Ktoś zdobywa jakąś nominację lub opanowuje jakiś pałac, najczęściej w Warszawie i od tego momentu tworzy państwo własne, które tak naprawdę uprawia stosunki dyplomatyczne ze zdobywcami innych budynków i innych pałaców" - zdiagnozował.

W raporcie Rokita podkreślił, że w ciągu "dekady nie podjęto żadnego poważniejszego projektu z zakresu jakiejkolwiek polityki publicznej, który wymagałby zdolności rządu do wielosektorowej koordynacji", podczas gdy takie projekty były ambicją wcześniejszych rządów np. decentralizacja Jerzego Buzka czy plan Hausnera. Jego zdaniem ze względu na "własne polityczne bezpieczeństwo" szefowie rządu samoograniczają się do "wąskich i krótkoterminowych celów, możliwych do realizacji w strukturze resortowej".

Według Rokity dla naprawy państwa konieczne jest przeprowadzenie takich reform, które umożliwią bardziej ambitną politykę i "rządzenie poprzez koordynację".

Jak podkreślił, konieczna jest modyfikacja dotychczasowego kształtu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów m.in. rozdzielenie jej części organizacyjnej od pionu zajmującego się politykami publicznymi m.in.: tworzeniem założeń najistotniejszych dla rządu polityk publicznych, oceną i kontrolą wykonania tych polityk oraz zadaniowym planowaniem wydatków budżetu państwa.

Oba te piony miałyby działać pod zwierzchnictwem premiera w ramach jednego urzędu, który Rokita nazwał roboczo Sekretariatem Generalnym Rządu.

Rokita postuluje w raporcie także: stworzenie zaplecza analitycznego dla premiera, konsolidację instytucji odpowiedzialnych za pobór podatków i ceł oraz inspekcji rządowych, uporządkowanie kompetencji służb rządowych i administracji samorządowej, centralizację procesu legislacji, reformę Trybunału Stanu, który - jego zdaniem - w obecnym kształcie jest "martwy i zbędny" oraz reformę Krajowej Rady Sądownictwa oraz nowelizację Konstytucji.

Konferencję prasową, na której prezentowano raport zatytułowano: "Co musi wiedzieć Beata Szydło?".

"Ten raport, gdyby rząd miał zupełnie inny skład, byłby dokładnie taki sam, ponieważ pewne diagnozy w nim zawarte są powtarzane od 1989 r." - zapewnił dr Krzysztof Mazur prezes Klubu Jagiellońskiego. "Uważamy, że skupianie uwagi tylko i wyłącznie na personaliach nie dotyka istoty problemu. Istotą problemu jest instytucjonalny pomysł na to, w jaki sposób państwo polskie powinno funkcjonować lepiej i sprawniej bez względu na to, kto będzie pełnił funkcję konkretnego ministra" - dodał.

Rokita mówił natomiast, że tytuł konferencji ma charakter PR-owski, a on sam nie mam z tym nic wspólnego. "Ten raport został napisany dla ludzi, którzy są zainteresowani tego typu problemem. Czy politycy to przeczytają czy nie, to ich problem, a nie mój. Ja nie mam najmniejszych intencji, by wpływać na rząd tej pani czy kogokolwiek innego" - podkreślił Rokita.

Pytany, czy publikacja raportu oznacza, że po ośmiu latach zamierza wrócić do czynnej polityki odpowiedział, że jego "sposób życia dzisiaj jest sposobem życia pełnym sensu". "Uświadamiam sobie, jak mały sens miało to życie kiedyś. Z sensu do bezsensu nie zamierzam wracać w żaden sposób" - powiedział.

Jednocześnie Rokita zaznaczył, że "z wiekiem nabrał sceptycyzmu wobec polityki i ma dość ograniczoną wiarę w to, że polscy politycy są zdolni do przebudowy instytucji polskiego państwa". "Ten mój sceptycyzm dotyczy nie tego czy innego polityka, tego czy innego ministra. On dotyczy kształtu polskiej polityki w ogóle" - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje