Reklama

Reklama

Raport o sprawach o zgwałcenie po zmianie przepisów

Świadomość funkcjonariuszy policji o wprowadzonych zmianach w prawie dotyczących ścigania gwałtu z urzędu, a nie na wniosek pokrzywdzonej osoby, jest niska - wynika z raportu powstałego na zlecenie pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania.

Pełnomocniczka - prof. Małgorzata Fuszara - zleciła przeanalizowanie spraw w prokuraturach po zmianie przepisów. Od 27 stycznia 2014 r. gwałt ścigany jest z urzędu, a nie na wniosek pokrzywdzonej osoby. O wnioskach z raportu pełnomocniczka poinformowała Sejm, resorty pracy i sprawiedliwości, prokuratora generalnego i policję.

Uniezależnić śledztwo od woli ofiary

Z analizy danych i wybranych spraw zakończonych prawomocną decyzją prokuratury wynika, że postępowania kończone są, gdy zgwałcona osoba złoży oświadczenie o braku zainteresowania dalszym jego prowadzeniem. Według opracowania wynika to z niewystarczającej świadomości prawa wśród pokrzywdzonych, co zniechęca ich do uczestnictwa w procesach.

Reklama

Raport zwraca uwagę, że taka sytuacja przypomina "ukryte" wycofywanie wniosków o ściganie, spotykane przed zmianą przepisów. Tymczasem zmiana miała doprowadzić do tego, by uniezależnić prowadzenie spraw o gwałt od woli osoby pokrzywdzonej - przypomina opracowanie.

Problemem są też obecne zapisy dotyczące przestępstw doprowadzenia osoby do poddania się innej czynności seksualnej lub do wykonania takiej czynności. Raport proponuje, by zamiast obecnego określenia w prawie sposobu działania sprawcy - "stosowania przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu", wprowadzić zapis o "braku zgody" osoby pokrzywdzonej.

Koszmar przesłuchań

Raport zwraca też uwagę, że powinna zmienić się praktyka przesłuchań osób pokrzywdzonych tak, aby przyspieszyć całe postępowanie po wszczęciu postępowania przygotowawczego. Według dokumentu należy doprowadzić do sytuacji, by były one nagrywane w odpowiednim pomieszczeniu, a psycholog uczestniczący w przesłuchaniu pokrzywdzonego był tej samej płci, co ta osoba.

W praktyce mnożone są czynności z udziałem osoby pokrzywdzonej i postulat, by takich czynności było jak najmniej pozostaje aktualny - podkreśla raport. We wskazówkach dla policji powinna zostać zmieniona definicja przemocy domowej tak, by obejmowała również czyny, których sprawcami są byli partnerzy - stwierdza.

Od wejścia w życie nowych przepisów zmieniających zasady ścigania za gwałt - z urzędu, zamiast na wniosek poszkodowanej osoby - od 27 stycznia do początku września 2014 r. prokuratury zarejestrowały 2264 zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia takiego przestępstwa.

Statystyki budzą obawy

Z danych prokuratury, na które powołuje się raport, w 1714 sprawach wszczęto postępowania, a w 316 odmówiono wszczęcia. Spośród spraw wszczętych w 685 przypadkach postępowania umorzono. Najwięcej zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wpłynęło do prokuratur apelacji katowickiej (330) i gdańskiej (313), a najmniej w rzeszowskiej (69).

Raport zwraca uwagę, że blisko 19 proc. spraw z wszystkich zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, zostało prawomocnie zakończonych bez wszczynania w nich w ogóle postępowania przygotowawczego. W przypadku 36,2 proc. wszystkich spraw, nie doszło do skierowania do sądu aktu oskarżenia w sprawie. Według raportu może to rodzić uzasadnioną obawę, czy w postępowaniach w tych sprawach należycie zabezpieczone były interesy osób pokrzywdzonych.

Do szczegółowego badania ankietowego w ramach raportu wybrano 62 prawomocnie zakończone sprawy - 19, w których odmówiono wszczęcia postępowania, 32 umorzonych po jego wszczęciu i 11 umorzonych przed wszczęciem postępowania. Raport opublikowano na stronie internetowej pełnomocniczki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy