Reklama

Reklama

Rafał ​Trzaskowski: Ze mnie telewizja publiczna chce zrobić jakiegoś lewaka

- Dzisiaj właściwie nie ma i lewicy, i prawicy - powiedział prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w "Gościu Wydarzeń" Polsat News. - Ze mnie telewizja publiczna chce zrobić jakiegoś lewaka. Ja jestem człowiekiem centrum, który ma jasne poglądy, który ma olbrzymi szacunek do tradycji - przyznał.

Dorota Gawryluk zapytała prezydenta Warszawy o zbliżającą się Wigilię. - Pierogi najczęściej lepi żona z siostrą. Ja jestem specjalistą od śledzia. Wigilia to czas, kiedy raczej się nie eksperymentuje - tradycyjne potrawy - śledź w śmietanie z odrobiną musztardy, z cebulą, jabłkiem, po polsku - przyznał Rafał Trzaskowski

Reklama

Padło pytanie także o warszawskie kartki świąteczne, na których nie ma tradycyjnych symboli bożonarodzeniowych. - Nie odcinam się od tych kartek, są bardzo ładne. Śmieszy mnie burza w internecie - ja się nie zajmuję projektowaniem kartek - podkreślił prezydent stolicy. 

- Na kartkach są bombki, księżyc, symbole Warszawy, bardzo fajna kartka. Miasto jest bardzo różnie przystrojone, również w sposób bardzo tradycyjny, jest choinka, my się od tych symboli wcale nie odżegnujemy - zadeklarował. 

"Ja jestem człowiekiem centrum"

Trzaskowski odniósł się także do wywiadu, jakiego udzielił wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński. Stwierdził on, że "Platforma Obywatelska poszła w stronę lewackiego ekstremizmu". 

- Co to znaczy lewicowa wizja? To kompletne pomieszanie pojęć. Jarosław Kaczyński jest dzisiaj prawicą? Dzisiaj właściwie nie ma i lewicy, i prawicy, dzisiaj są albo partie, które chcą być europejskie, progresywne, otwarte, tolerancyjne i są partie populistyczne, zamknięte, które bazują na kompleksach swojego lidera - te podziały się zacierają. Ze mnie telewizja publiczna chce zrobić jakiegoś lewaka. Ja jestem człowiekiem centrum, który ma jasne poglądy, który ma olbrzymi szacunek do tradycji - przyznał. 

Jak mówił, "PO jest partią, która celuje w to, żeby rządzić w Polsce, żeby odzyskać zaufanie". - PO jest partią centrum, w której są ludzie, którzy mają trochę bardziej lewicowe poglądy i trochę bardziej tradycjonalistyczne poglądy. Przede wszystkim jesteśmy partią europejską, otwartą i demokratyczną - wyjaśniał. 

- Mamy wyraziste poglądy, w tej chwili trwa dyskusja na temat nowego credo programowego, żeby dokładnie określić swoją pozycję co do bardzo wielu kwestii - zaznaczył Trzaskowski. 

Jak dodał, PO przygotowuje się do wyborów, chce tworzyć instytucje doradcze, "tak jak kiedyś to robił PiS". 

- W Ruchu Wspólna Polska chcemy stworzyć mapę potrzeb Polaków, przygotowujemy się do wyborów - podsumował. 

"Schetyna chyba nie jest zaangażowany w życie partyjne"

Trzaskowski był pytany także o wypowiedź Schetyny, który stwierdził, że Ruchu Rafała Trzaskowskiego "dzisiaj nie ma". - Grzegorz Schetyna najwyraźniej nie jest zaangażowany i chyba ostatnio nie jest zaangażowany w życie partyjne, skoro przez cały czas krytykuje - ocenił. 

- Dziwię się, że tak bardzo martwi się o ruch. Jasno powiedzieliśmy, co będziemy robili - to nie jest partia polityczna, tylko przedsięwzięcie, które ma budować zaufanie. Dużo zrobiliśmy, jeśli chodzi o covid - mamy swoją radę ekspertów, którzy pomagają nam formułować postulaty do rządu - wymieniał. 

Trzaskowski mówił także o relacjach państwo-Kościół. - Zapraszanie księży na każde otwarcie inwestycji to nie jest dobry pomysł. Powinien być jasny rozdział państwa czy samorządu od religii - stwierdził. - Zachowujemy zdrowy rozsądek - dodał.

"Ulica Marii i Lecha Kaczyńskich powinna być"

Prezydent Warszawy przyznał, że nie złożył wniosku o nadanie jednej z ulicy w Warszawie imienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 

- Rozmawiałem o tym z radnymi KO, a to radni podejmują tę decyzję. Oni przekonali mnie, że to nie jest odpowiedni moment, kiedy kobiety są pałowane na ulicach Warszawy przez PiS i podległe mu służby - radni powiedzieli, że nie są w stanie forsować takiej decyzji. Ja się z nimi zgadzam. Wniosek jest gotowy, ulica Marii i Lecha Kaczyńskich powinna być i na pewno znajdziemy taki moment, kiedy nie będą tak podgrzane emocje, kiedy nie padnie to łupem politycznym - wyjaśniał. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama