Reklama

Reklama

Rafał Trzaskowski: Wspólna Polska przygotowuje się do wyborów w 2023 roku

- Projekty naszego ruchu mają dotyczyć m.in. edukacji, grantów dla młodych ekologów czy statusu związków zawodowych i będą przedstawione w ciągu najbliższych tygodni - powiedział w "Graffiti" w Polsat News prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski (PO). Przyznał, że trafia go szlag, gdy widzi wskaźniki jakości powietrza w Warszawie. Komentował także ubiegłotygodniowe wtargnięcie na teren TK. - Są granice, których nie wolno przekraczać - stwierdził.

Wspólna Polska, czyli ruch Rafała Trzaskowskiego, oficjalnie zainaugurował 17 października 2020 roku. Prezydent Warszawy zadeklarował wówczas stworzenie ruchu będącego "przestrzenią dialogu i współpracy samorządowców, organizacji pozarządowych, ekspertów, ale także polityków i wszystkich ludzi dobrej woli, którzy chcą działać".

Reklama

Polityk obiecał m.in. powołanie nowego związku zawodowego o nazwie "Nowa Solidarność", który miałby reprezentować m.in. osoby samozatrudnione i pracujące na tzw. umowach śmieciowych. Jednym z głównym celów Wspólnej Polski ma być "profesjonalizacja polityki", bo jak zaznaczył Trzaskowski, należy "wyposażyć opozycję w wiedzę oraz instrumenty konieczne do wygrywania wyborów. Zaplecza analityczne, platformy internetowe, bazy danych instrumenty potrzebne do odkłamywania propagandowej machiny władzy".

Rafał Trzaskowski powiedział w programie "Graffiti" w Polsat News, że Wspólna Polska będzie przygotowywała swoje projekty tak, żeby przygotować się do wyborów w 2023 roku. Jak dodał, projekty jego ruchu mają dotyczyć m.in. edukacji, grantów dla młodych ekologów czy statusu związków zawodowych i będą przedstawione "w ciągu najbliższych tygodni".

- Myśmy przez ostatnie tygodnie przede wszystkim zajmowali się konsolidacją samorządów. Planujemy także przedstawić apel jak sobie radzić z epidemią, to samo się dzieje ze szczepieniami - opowiedział.

Jak dodał, konsolidacja samorządów potrzebna jest z racji tego, że są miejsca w Polsce, gdzie opozycja jest słaba. - Przygotowujemy analizy potrzeb Polek i Polaków. Zrobienie tego projektu razem z wolontariuszami może się wydarzyć po epidemii - powiedział. 

Mazowsze bez węgla do 2030 roku?

Rafał Trzaskowski w rozmowie z Marcinem Fijołkiem przyznał, że trafia go szlag, gdy widzi wskaźniki jakości powietrza w Warszawie. Podkreślił jednak, że to wina lat zaniedbań całego kraju i tego, że wciąż jesteśmy zależni od węgla.

Jak powiedział, władze w Warszawie starają się likwidować tzw. kopciuchy i wprowadzają politykę stawiającą na transport publiczny.

- Podjęliśmy decyzję razem z sejmikiem woj. mazowieckiego, że odchodzimy od węgla tam, gdzie możemy - wskazał prezydent Warszawy. Dodał jednak, że samorząd nie ma wpływu na mix energetyczny w całym kraju.

Trzaskowski był także pytany o ewentualny zakaz palenia węglem w stolicy. - Myśmy jasno mówili, że do 2023 roku będziemy ten proces przyspieszać i mam nadzieję, że po 2030 roku już w ogólne nie będzie węgla w woj. mazowieckim - ocenił.

"Są granice, których nie wolno przekraczać"

Podczas protestu w związku z publikacją orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów aborcyjnych w ubiegły czwartek na teren TK wtargnęły trzy osoby, a za ogrodzenie budynku poleciały race. O to zajście i o apele wzywające do potępienia całej sytuacji prezydent stolicy pytany był we wtorkowej rozmowie na antenie Polsat News.

- Ja wielokrotnie mówiłem, uczestnicząc w tych demonstracjach - przede wszystkim jako prezydent miasta, sprawdzając, jak wygląda sytuacja bezpieczeństwa, bo ja muszę mieć swoje własne źródło informacji (...) - żeby trzymać odstępy, żeby być bezpiecznym i żeby zachowywać się w taki sposób, który nie będzie dawał pretekstu organom ścigania do ścigania demonstrujących. I nawoływałem do spokoju, jasno nawoływałem do spokoju za każdym razem - mówił Trzaskowski.

- Jasno mówię, że są granice, których nie wolno przekraczać. Natomiast niestety w momencie, kiedy widzę, jak postępuje policja później z demonstrującymi, jak wozi ich dookoła Warszawy tylko po to, by zastosować dodatkowe szykany, jak czytam o tym, jak policja stosowała przemoc bezpośrednio w stosunku do kobiet, które były na tej demonstracji, które przecież nie zagrażają bezpieczeństwu państwa - bądźmy tutaj obiektywni i szczerzy - to włos się na głowie jeży - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje