Reklama

Reklama

Rada Miasta Sopotu zakneblowała PiS

W atmosferze awantury, wśród oklasków, gwizdów i okrzyków broniących i oskarżających prezydenta Jacka Karnowskiego przebiegła wtorkowa sesja Rady Miasta w Sopocie. Prezydent miasta zapowiedział, że kończy urlop i wraca do pracy.

Sesja sopockiej Rady Miasta została zwołana na wniosek PiS. Radni Prawa i Sprawiedliwości chcieli omówić na niej sprawę prezydenta Karnowskiego, któremu trójmiejski biznesmen zarzucił, że złożył mu propozycję korupcyjną.

Reklama

Na trzy godziny przed sesją PiS zapowiedziało, że oprócz radnych tej partii wezmą w niej udział posłowie Prawa i Sprawiedliwości, w tym Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski i posłanka do Parlamentu Europejskiego Hanna Fołtyn-Kubicka. Do Sopotu przyjechał także poseł Arkadiusz Mularczyk. Na posiedzeniu zjawili się posłowie PO, w tym Jarosław Wałęsa i Arkadiusz Rybicki.

Na posiedzeniu Rady, w której większość stanowią członkowie PO lub popierającego prezydenta Karnowskiego komitetu Samorządność Sopot, rajcy stawili się niemal w komplecie. Sala była też wypełniona po brzegi publicznością, która składała ze zwolenników i przeciwników urzędującego prezydenta Sopotu.

Sesja, w której punkt dotyczący Karnowskiego znalazł się na końcu obrad, po rozpatrzeniu kilku bieżących miejskich spraw, rozpoczęła się wśród gwizdów i okrzyków publiczności. Część sali skandowała "Jacek, Jacek" na wejście posła Kurskiego, druga - to samo - na wejście prezydenta Karnowskiego.

Po wejściu na salę obrad, Kurski powiedział dziennikarzom, że jest zdziwiony, iż nie przygotowano krzeseł dla gości. Potem już po rozpoczęciu sesji poprosił o umożliwienie mu zabrania głosu. Powołał się na ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora, która - jak podkreślił - zobowiązuje samorządy, do udzielania głosu posłom na sesjach rad samorządu.

Przewodniczący Rady Miasta Wieczesław Augustyniak odmówił udzielenia głosu Kurskiemu. Stwierdził, że zgodnie z regulaminem Rady, zrobi to w momencie, gdy zostaną omówią inne sprawy przewidziane w porządku obrad i przejdą do kwestii prezydenta Karnowskiego.

Po krótkiej dyskusji między Augustyniakiem a Kurskim, której towarzyszyły okrzyki zwolenników PiS "Augustyniak- marionetka", posłowie PiS opuścili salę i zwołali przed wejściem do magistratu konferencję prasową.

Konferencję przerwały okrzyki "złodzieje, złodzieje". Jarosław Wałęsa próbując przekrzyczeć tłum zapraszał posłów PiS do powrotu na salę. Część tłumu zaczęła skandować: "Wracaj tchórzu!".

"Ja też się zapisałem w kolejce do głosu i poczekam, aż Rada przejdzie do tego punktu obrad i zajmie się sprawą prezydenta Karnowskiego. Dlaczego pan Kurski nie może też na to zaczekać?" - powiedział dziennikarzom Wałęsa.

Kurski nazwał mianem "skandalu" fakt, że Augustyniak uniemożliwił zabranie głosu posłom PiS.

"To jest skandal i będziemy się domagać wyciągnięcia konsekwencji od pana Wiaczesława Augustyniaka. Chciałem powiedzieć - Mołotowa. Ale nawet (Wiaczesław) Mołotow tak się nie zachowywał, jak się zachowuje pan Augustyniak, który uniemożliwił nam wystąpienie na tej sesji" - podkreślił Kurski.

- Rada Miasta udaje, że nic się nie stało i obraduje o stu różnych rzeczach, tylko o jednej nie obraduje - o korupcji związanej z miastem Sopot i zarzutach wobec Jacka Karnowskiego - - dodał poseł PiS.

Jak podkreślił, korupcja w Polsce jest plagą tak straszną, że trzeba mobilizacji wszystkich sił, aby tę plagę wykorzenić.

- Chcemy przypomnieć Jackowi Karnowskiemu i sopockiej PO, co na ten temat powiedział premier Donald Tusk, szef PO: -Jeżeli zostaną przedstawione zarzuty prokuratorskie panu Karnowskiemu, pan Karnowski powinien opróżnić fotel prezydenta miasta Sopotu, podać się do dymisji - mówił Kurski.

- To co powiedział Donald Tusk jest oczywiste dla wszystkich w Polsce i jest jasne dla posłów oraz działaczy PiS. Dziwimy się, że słów własnego przewodniczącego i własnego premiera, nie chce przyjąć sopocka PO - dodał.

- Uważamy to za skandal. Naszą intencją i wnioskiem jaki chcieli złożyć radni PiS było zobowiązanie Jacka Karnowskiego, aby w przypadku, postawienia mu zarzutów natychmiast podał się do dymisji i aby były tu nowe wybory - zaznaczył Kurski.

Jak dodał, cieszy się, że tak dużo mieszkańców Sopotu jest z nami, "że pęka zmowa milczenia wokół korupcji w Sopocie". - Pęka i opada kurtyna półmroku niedomówień i tajemniczości, która spowijała do tej pory afery w Sopocie i na Pomorzu. Prawda powoli wychodzi na jaw - oświadczył poseł PiS.

Zbigniew Ziobro poinformował, że przyjechał do Sopotu w ramach wsparcia dla ludzi walczących z korupcją. - Prawda w oczy kole, ale im bardziej chce się prawdę ukryć, tym bardziej będzie ona wypływała na wierzch. Wierzymy w to że prawdy nie da się już ukryć - powiedział poseł zapowiadając, że PiS będzie przyglądać się śledztwu w sprawie korupcji w Sopocie

Gdy radni omówili bieżące miejskie sprawy, w obecności posłów PO i PiS, którzy wrócili na posiedzenie, Jacek Karnowski wygłosił oświadczenie, w którym poinformował o tym, że wraca z urlopu, na którym przebywał przez kilkanaście dni. Dodał, że "swoje sprawy" będzie chciał najpierw przedstawić w prokuraturze, dopiero potem odpowie na pytania radnych.

- Nie schowam się za żaden immunitet, jak pan minister Zbigniew Ziobro, nie będę szukał żadnych zasłon i w każdej chwili będę - po złożeniu tych wyjaśnień (w prokuraturze) - do państwa dyspozycji - oświadczył Karnowski.

Podkreślił, że czeka także na interpelacje ze strony radnych. - Na te interpelacje, zgodnie z terminem ustawowym, chętnie państwu wszystkim, odpowiem - zaznaczył Karnowski.

Po wygłoszeniu oświadczenia prezydent opuścił salę obrad i spotkał się z dziennikarzami. Jeszcze raz zapewnił o swojej niewinności; nie chciał jednak rozmawiać na temat szczegółów domniemanej propozycji korupcyjnej, którą miał złożyć.

W pierwszych dniach lipca trójmiejski biznesmen i członek PO, Sławomir Julke, zawiadomił prokuraturę o tym, że w marcu br. prezydent Karnowski zażądał od niego łapówki w postaci dwóch mieszkań. Zdaniem przedsiębiorcy miała to być cena za pomoc prezydenta w podjęciu przychylnej dla biznesmena decyzji o dobudowaniu piętra na jednej z sopockich kamienic.

Sprawą domniemanej korupcji zajęło się gdańskie biuro do spraw przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Julke przekazał prokuraturze nagranie z rozmowy, jaką odbył z Karnowskim w marcu. Biznesmen był już wielokrotnie przesłuchiwany, odmawia jednak ujawnienia szczegółów przesłuchań.

Zarząd PO wykluczył Julke z partii. Karnowski nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że rozbudowa kamienicy miała być wspólną inwestycją: jego i zaprzyjaźnionego z nim wówczas Sławomira Julke. Prezydent Sopotu zrezygnował z członkostwa w PO i przebywa na urlopie. Dotąd nie był jeszcze przesłuchiwany.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje