Reklama

Reklama

Rączki i nóżki Michałka "nie działają". Potrzebna jest droga operacja

Czteroipółletni Michałek Dziedzic z Warszawy przyszedł na świat z zespołem Larsena - rzadkim zespołem wad wrodzonych, który powoduje m.in. zwichnięcia wielu stawów, a także ich zniekształcenie czy wiotkość. Chłopiec ma powykręcane rączki i nóżki, krzywy kręgosłup... Mierzy zaledwie 82 centymetry, nie chodzi... "Pilna operacja, która ma odbyć się w sierpniu - to nasza jedyna nadzieja" - czytamy na stronie Siepomaga.pl słowa jego mamy.

Wady u dziecka lekarz dostrzegł w trzecim miesiącu ciąży. Mamie Michałka nie dawano szans na to, że w ogóle się urodzi.

Reklama

Kolejne diagnozy były równie szokujące. Lekarze nie widzieli u Michałka rączek i nóg.

Chłopiec przyszedł na świat 24 października 2013 roku i od tego czasu trwa walka rodziców o jego zdrowie.

"Leżał nieruchomo, ruszał tylko oczkami... Niczym więcej. Lekarze stwierdzili mnogie wady układu kostno - szkieletowego oraz wadę serca. Nie dawali szans na to, że będzie kiedykolwiek sam chodził, a nawet. że podniesie sobie sam kubek i się z niego napije. Radzili mi pogodzić się z rzeczywistością" - mówi mama Michałka.

Michałek, po licznych rehabilitacjach, po raz pierwszy stanął na nogi, gdy miał 3,5 roku. Od tego czasu wiele się zmieniło. Kolana odmawiają mu posłuszeństwa.

Ratunkiem ma być operacja przeprowadzona jeszcze w sierpniu przez zespół doktora Drora Paleya z Paley Institute na Florydzie. Jako pierwsze mają zostać zoperowane obie nogi Michałka i lewy łokieć. By Michałek uniknął wózka inwalidzkiego i mógł chodzić jak inne dzieci w jego wieku, potrzebnych jest jeszcze 250 tysięcy.

Zbiórka trwa na stronie Siepomaga.pl

Liczy się każda złotówka!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne