Reklama

Reklama

Ptasia grypa problemem dla Europy

Nie tylko Polska, ale Niemcy, Francja, Węgry czy Dania. Te państwa od niedawna borykają się z nawrotem fali ptasiej grypy. To oznacza dla nich restrykcje w handlu oraz redukcję pogłowia drobiu. Zarażone stada muszą być bowiem utylizowane.

Nośnikiem występującego w Europie wirusa podtypu H5N8 jest dzikie ptactwo. Dyrektor Generalny Krajowej Rady Drobiarstwa Łukasz Dominiak wyjaśnia, że kolejne ogniska choroby w Europie to efekt ich migracji. - Wirus ten przebywa w ptactwie od dawna i to w wielu zakątkach globu. Okres listopada, grudnia to czas, gdy one migrują do cieplejszych rejonów, między innymi przez naszą szerokość geograficzną. Obecnie możliwość przenoszenia wirusa jest więc najbardziej potencjalna - wskazuje Łukasz Dominiak.

Po wykryciu wirusa w Europie, restrykcje handlowe na drób nałożyły między innymi: Chiny, Japonia, Wietnam czy RPA. Obostrzenia dotyczą całej produkcji danego kraju, a nie regionu, w którym stwierdzono ptasią grypę. Z tego powodu niezbędne są negocjacje - wskazuje minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. - Nasza delegacja pojedzie do Chin, aby o tym rozmawiać. Większość państw uznaje zasady regionalizacji i na dzień dzisiejszy nie widzimy tutaj problemów. Z Chinami chcemy zaś rozmawiać, czy uznają regionalizację i 20 grudnia lecimy na rozmowy - zapowiada minister Jurgiel. Czołowym producentem i eksporterem drobiu w Europie jest Polska. Dotychczas w naszym kraju stwierdzono 1 przypadek wirusa u ptactwa dzikiego i 1 ognisko w stadzie gęsi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje