Reklama

Reklama

Przyłębski o słowach von der Leyen: Nie do przyjęcia

Twierdzenie, że trzeba wspierać "ruch oporu" w Polsce jest nie do przyjęcia. Słowa szefowej niemieckiego MON Ursuli von der Leyen poszły za daleko - ocenił w wywiadzie dla wPolityce.pl ambasador RP w Niemczech Andrzej Przyłębski.

W ubiegły czwartek szefowa niemieckiego MON Ursula von der Leyen w talkshow w ZDF (2. programie publicznej telewizji) uznała za istotne, by wspierać "zdrowy demokratyczny opór" młodej generacji w Polsce. Minister stwierdziła również, że chciałaby "wziąć w obronę kraje wschodnioeuropejskie".

Przyłębski, pytany o to w rozmowie z portalem wPolityce.pl, ocenił, że słowa von der Leyen były "niefortunne i poszły za daleko". "Twierdzenie, że trzeba wspierać 'ruch oporu' w Polsce jest nie do przyjęcia" - oświadczył. Zdaniem Przyłębskiego, negatywnego wydźwięku tej wypowiedzi nie zmienia też fakt, że padła ona w "ferworze rozmowy publicystycznej".  

Współpraca polsko-niemiecka

Reklama

Podkreślił, że von der Leyen "uchodziła za osobę, która jest pozytywnie nastawiona wobec Polski". Dodał, że temat relacji z szefową niemieckiego resortu obrony poruszył w rozmowie z szefem polskiego MON Antonim Macierewiczem, w trakcie jego spotkania z ambasadorami. "Mogę powiedzieć, że w resortach obrony narodowej, czy spraw wewnętrznych, współpraca polsko-niemiecka, jest dużo lepsza niż w świecie polityki" - zaznaczył.

Pytany o krytyczne wypowiedzi pod adresem Polski również ze strony innych przedstawicieli "niemieckich elit", Przyłębski ocenił, że biorą się one "z braku wiedzy na temat tego, co naprawdę dzieje się w społeczeństwie polskim".

Zdaniem Przyłębskiego, do tej pory, przedstawiciele niemieckich władz wypowiadali się w kwestiach związanych z Polską "bardzo ostrożnie". "Mam nadzieję, że nasza reakcja na ten sygnał spowoduje, że Niemcy wrócą do tej neutralnej i wyważonej postawy" - dodał.

Reakcje na wypowiedź

Przyłębski w wywiadzie odniósł się także do opinii wyrażanej przez część opozycji o tym, że rząd PiS pogorszył stan relacji polsko-niemieckich. "Relacja nie są oczywiście złe. Są rozmaite dobre przyczółki dla tych kontaktów" - powiedział.

Wypowiedź medialna von der Leyen była w poniedziałek przedmiotem spotkania dyrektora departamentu wojskowych spraw zagranicznych MON płk. Tomasza Kowalika z attaché obrony Niemiec płk. Andreasem Meisterem. Po spotkaniu rzeczniczka MON ppłk Anna Pęzioł-Wójtowicz poinformowała, że MON nie przyjmuje do wiadomości stanowiska attaché obrony Niemiec. Resort za niedopuszczalne uznał "wzywanie obywateli drugiego państwa do działań antyrządowych".

Z kolei rzeczniczka ambasady Niemiec w Warszawie Christina Wegelein powiedziała w poniedziałek, że wypowiedź minister obrony miała w większości pozytywny wydźwięk, a kontrowersje wzbudziło jedno zdanie wyrwane z kontekstu.

Maciej Zubel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje