Reklama

Reklama

Przewoźnik: Niech Ukraińcy czczą swoich bohaterów u siebie

Sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik uważa, że nadszedł czas, by Ukraińcy zwracali uwagę na polską wrażliwość.

W ten sposób skomentował sprawę młodzieżowego rajdu śladami lidera Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery.

Reklama

Jak powiedział dziś Przewoźnik w radiu TOK FM, stronie polskiej "nie zdarzyło się proponować partnerom ukraińskim zrobienia rajdu szlakiem marszałka Józefa Piłsudskiego czy szlakiem Bronisława Pierackiego" (polskiego ministra spraw wewnętrznych zamordowanego w czerwcu 1934 r. przez ukraińskiego nacjonalistę).

Przewoźnik zaznaczył, że Polacy nie chcą zabierać Ukrainie bohaterów narodowych. - Proszę bardzo, niech ich czczą u siebie, natomiast nie na terenie Polski, gdzie Bandera ma jednoznaczne konotacje - dodał.

Przewoźnik powiedział, że nie wie, jakie środki należy przedsięwziąć w tej sprawie, ale dodał, że powinny się odbyć rozmowy czy to z ambasadorem, czy z właściwymi osobami po stronie ukraińskiej, żeby tego rodzaju akcji nie rozwijać.

Sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa uznał rajd za rzecz niewłaściwą i niestosowną ze strony Ukraińców. Zdaniem Przewoźnika jest to propagowanie człowieka, który był mocno związany z nazizmem, który będąc obywatelem II RP, aktywnie działał przeciwko państwu polskiemu, a także stworzył ideologię i instytucje, które zbrojnie występowały przeciwko państwu polskiemu i Polakom, szczególnie w czasie rzezi wołyńskiej.

Według wcześniejszych zapowiedzi pierwszy międzynarodowy młodzieżowy kolarski rajd "Europejskimi śladami Stepana Bandery" miał wystartować 1 sierpnia spod pomnika Bandery w Czerwonogradzie. Jego trasa prowadzi m.in. przez Sanok, Kraków i Oświęcim. Finisz zaplanowano na 24 sierpnia (Dzień Niepodległości Ukrainy) w Monachium, przy grobie Bandery.

Przeciwko rajdowi protestowali m.in. Światowy Kongres Kresowian, który wysłał w tej sprawie psimo do wicepremiera, szefa MSWiA Grzegorza Schetyny, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski i krakowskie środowiska kombatanckie oraz Sanockie Stowarzyszenie "Wiara Tradycja Rozwój".

Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziło wcześniej nadzieję, że ukraińscy uczestnicy rajdu z szacunkiem odnosić się będą do historii Polski, a ich zachowanie nie narazi ich na interwencję służb podległych MSWiA lub innych organów porządku publicznego.

Natomiast naczelnik wydziału komunikacji i promocji w biurze ministra SWiA Jacek Sońta informował po proteście ks. Isakowicza-Zaleskiego, że "nie ma potrzeby uzyskania jakiejkolwiek zgody władz polskich" na organizację rajdu. - Obywatele ukraińscy poddają się kontroli, przekraczają granicę i w formie zorganizowanej lub nie przemieszczają się po Polsce - powiedział Sońta.

Portal Kresy.pl, który poinformował o planowanym rajdzie, zacytował wypowiedź jednego z organizatorów, prezesa Fundacji Dobroczynnej "Eko-Miłosierdzie": "Cel naszej akcji nie polega tylko na tym, żeby uhonorować Stepana Banderę, ale także aby popularyzować wśród ukraińskiej młodzieży zdrowy tryb życia, którego on surowo przestrzegał". Na stronie napisano, że "Stepan Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), której zbrojne ramię, Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), dokonywało od wiosny 1943 roku na Wołyniu i w Galicji Wschodniej czystek etnicznych na ludności polskiej, mordując od 100 do 150 tys. osób".

Dowiedz się więcej na temat: Ukraińcy | sekretarz generalny | przewoźnik | Ukraina | historia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje