Reklama

Reklama

Przed komisją: Kaczmarek kontra Engelking

Przed sejmową komisją śledczą ds. nacisków trwa konfrontacja byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka z byłym zastępcą prokuratora generalnego Jerzym Engelkingiem.

Oglądaj transmisję z obrad komisji śledczej Transmisja jest aktywna podczas trwania posiedzeń komisji. Transmisje realizowane są w standardzie RealAudio/RealVideo. Do ich oglądania (słuchania) niezbędny jest program RealPlayer

Bitwa o laptopa. "To farsa!"

Reklama

Zanim jednak komisja przeszła do części właściwej konfrontacji, doszło do sporu o laptopa, którego przyniósł ze sobą były zastępca prokuratora generalnego. Korzystaniu z komputera przez Engelkinga sprzeciwił się Kaczmarek. Uznał on, że za pomocą laptopa może się on kontaktować z "osobami z zewnątrz", co może wpłynąć na jego zeznania.

W tej sytuacji przewodniczący Andrzej Czuma z PO zwrócił się do ekspertów. Ci byli podzieleni - jedni uważali, że Engelking może swobodnie korzystać z laptopa, inni, że może mieć go przy sobie, jednak jeśli będzie chciał z niego skorzystać powinien o tym poinformować komisję.

Swoje trzy grosze do dyskusji dorzucili tez członkowie komisji. Marzena Wróbel z PiS stwierdziła, że skoro chce się zabrać Engelkingowi laptopa, to Kaczmarek powinien pozbyć się notatek i książek, które ze sobą przyniósł. - To jakaś farsa. Żyjemy w XXI wieku i notatki mogą mieć formę elektroniczną - oburzała się.

Ostatecznie, po kilkunastu minutach dyskusję zakończono, a Engelking schował laptop.

Kaczmarek: Nie byłem źródłem przecieku

W trakcie konfrontacji Kaczmarek potwierdził swoje wcześniejsze zeznania, że w 2007 roku nie był źródłem przecieku o akcji CBA w ministerstwie rolnictwa.

- Jednoznacznie muszę powiedzieć, że nie byłem źródłem przecieku - powiedział.

Engelking był pytany, czy nadal uważa, że materiał dowodowy "rzuca podejrzenie na rolę Kaczmarka" w sprawie przecieku. - Jak uważałem, tak uważam, że sprawca przecieku nie został ustalony. Nigdy nie sugerowałem kto był sprawcą przecieku - odparł Engelking.

Kaczmarek ocenił, że konferencja multimedialna, zorganizowana latem 2007 roku, to "lincz" wobec niego. Podczas tej konferencji Engelking prezentował dowody, które miały potwierdzać zarzuty wobec Kaczmarka w sprawie utrudniania wyjaśnienia domniemanego przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa. Kaczmarek dodał, że grupa prokuratorów i ABW chcieli zrobić z niego "szpiega", "aferzystę", "osobę, która ma kontakty z grupami przestępczymi".

- Konfrontacja ma dotyczyć sfery faktów, nie opinii - zwrócił uwagę Engelking. Dodał, że podtrzymuje swoje wcześniejsze zeznania dotyczące konferencji multimedialnej.

Szef komisji Andrzej Czuma (PO) zarzucił Engelkingowi, że robi wszystko, aby unikać odpowiedzi na pytania. Gdy zaprotestować chciała posłanka PiS Marzena Wróbel, Czuma powiedział: - Ma pan hałaśliwych pomocników.

Konferencja to "manipulacja"?

Kaczmarek ocenił, że multimedialna konferencja z sierpnia 2007 roku była "manipulacją" ze strony Engelkinga.

Przypomniał, że Engelking był wówczas świadkiem w sprawie dotyczącej przecieku o akcji CBA w resorcie rolnictwa i miał dostęp do materiału dowodowego. - Jako świadek celowo zmanipulował tę konferencję - podkreślił Kaczmarek.

Engelking podczas multimedialnej konferencji w 2007 r. prezentował dowody, które miały potwierdzać zarzuty m.in. wobec Kaczmarka w sprawie utrudniania wyjaśnienia domniemanego przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa.

- Celem konferencji multimedialnej było dokładnie to, co przedstawiłem w swoich dotychczasowych zeznaniach - powiedział Engelking. Jak dodał, celem konferencji była obrona dobrego imienia prokuratury.

Engelking zeznał wcześniej, że konferencja z 2007 r. nie miała wskazywać źródła przecieku ws. akcji CBA w resorcie rolnictwa, ale udowadniać fakt składania fałszywych zeznań m.in. przez Kaczmarka. Zdaniem Engelkinga ujawnienie materiału dowodowego na konferencji nie zaszkodziło prowadzonemu postępowaniu.

Engelking przyznał, że był świadkiem w sprawie przecieku z akcji CBA w ministerstwie rolnictwa, a mimo to wziął udział w multimedialnej konferencji prasowej w 2007 r. Według niego, zgodnie z Kodeksem postępowania karnego miał do tego prawo.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje