Reklama

Reklama

Protest pracowników ochrony zdrowia. "Białe miasteczko" przy KPRM

W pobliżu Kancelarii Premiera powstaje "białe miasteczko" - tworzą je protestujący pracownicy ochrony zdrowia. To miejsce także dla pacjentów - zapewniają przedstawiciele strajkujących. - Będziemy siedzieć tutaj dotąd, aż zostaną spełnione wszystkie nasze postulaty - podkreślił w sobotę przewodniczący Porozumienia Rezydentów Wojciech Szaraniec na konferencji otwierającej "białe miasteczko".

"Białe miasteczko", które protestujący otworzyli wieczorem w pobliżu KPRM, nawiązuje do protestu pielęgniarek z lata 2007 roku. - Białe miasteczko, jak pamiętamy z historii najnowszej, było pewnym symbolem trudnego momentu dla ochrony zdrowia, kiedy to pielęgniarki wzięły na siebie ciężar odpowiedzialności, żeby zawalczyć o pacjentów, o siebie, żeby po prostu ten system był trochę lepszy. Mamy takie poczucie, że dziś znowu jest taki moment - powiedział na konferencji Piotr Pisula z Porozumienia Rezydentów.

Część Al. Ujazdowskich naprzeciwko KPRM ogrodzono barierkami. Kom. Rafał Retmaniak z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji powiedział, że ustawiono je na prośbę Służby Ochrony Państwa w związku z wizytą kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Policjanci na wysokości ulicy Agrykola informowali przechodzących Alejami, że nie ma dalej przejścia, ale osoby idące do "miasteczka" były przepuszczane.

Reklama

"Żyć w kraju, w którym kogoś obchodzi życie i zdrowie ludzi"

- Rząd dalej nie chce z nami rozmawiać i powtórzę to jeszcze raz: będziemy siedzieć tutaj dotąd, aż zostaną spełnione wszystkie nasze postulaty. Abyśmy w końcu pomogli tym naszym biednym pacjentom. Abyśmy w końcu uzdrowili publiczną ochronę zdrowia, która kona - podkreślił przewodniczący Porozumienia Rezydentów Wojciech Szaraniec. 

Wiceprzewodnicząca Anna Bazydło mówiła z kolei, że wiele osób, w tym minister zdrowia, powtarza pytanie: "czego chcą medycy". - Odpowiem za siebie: chciałabym żyć w kraju, w którym kogoś obchodzi życie i zdrowie ludzi, którzy w nim żyją - powiedziała.

Celem "miasteczka", jak tłumaczył Piotr Pisula, jest nie tylko manifestacja, lecz także rozmowa o problemach w ochronie zdrowia między pacjentami a przedstawicielami zawodów medycznych. - Chcielibyśmy porozmawiać o tym, co musiałoby się stać, żeby w tym systemie było dobrze. Co musiałoby się stać z perspektywy pacjenta i medyków. Tak, żeby pokazać później politykom, że tego chcemy, to jest nam potrzebne - podkreślił.

"Białe miasteczko" zostało zgłoszone i jest legalnym zgromadzeniem. O tym, jak będzie działać, mówił jego przewodniczący Piotr Pisula z Porozumienia Rezydentów. Protestujący rozstawili trzy białe namioty. W jednym z nich codziennie, o godz. 10 będzie się odbywać konferencja prasowa. Drugi namiot jest przeznaczony dla fundacji charytatywnych. 

- Mamy też namiot warsztatowy, w którym czasami zdarzą się warsztaty dla medyków, czasami zdarzą się warsztaty dla pacjentów - powiedział Pisula. W tym namiocie codzienne będą też prowadzone nieodpłatne badania profilaktyczne, jak pomiar ciśnienia czy glikemii.

Dzień psychiatrii, chirurgii, onkologii

Każdy dzień, jak wyjaśnił, ma też swój temat. - Jest dzień psychiatrii, dzień chirurgii, dzień onkologii - to ważne tematy, często najbardziej zaniedbane w ochronie zdrowia - podkreślił Pisula. Każdego dnia w "miasteczku" poszczególne dziedziny mają omawiać eksperci.

Pisula podkreślił, że codzienne będą też prowadzone nieodpłatne badania profilaktyczne, jak pomiar ciśnienia czy glikemii. Program "białego miasteczka" można znaleźć w mediach społecznościowych i na razie jest przygotowany na cały tydzień. Protestujący pracownicy ochrony zdrowia zapowiadają jednak, że "miasteczko" może działać dłużej, jeśli postulaty nie będą spełniane. Protestujący będą tam nocować, mają namioty, przenośne toalety, a także agregaty prądotwórcze.

Medycy mają również przygotowaną scenę. Celem - jak wyjaśnił przewodniczący zgromadzenia - jest budowa otwartego miejsca, do którego może przyjść pacjent i opowiedzieć o problemach w systemie ochrony zdrowia ze swojego punktu widzenia. - My będziemy mogli powiedzieć o tym, co nam byłoby potrzebne, żeby móc mu udzielić takiej pomocy, jakiej on potrzebuje. My wiemy, że jest źle. Dlatego protestujemy - wyjaśnił Pisula.

Materiały pirotechniczne

"Białe miasteczko", jak mówił, to miejsce nie tylko dla pracowników ochrony zdrowia, lecz także dla pacjentów. - Chcemy to zrobić razem i w ten sposób polityków pchnąć do tej zmiany, której od dawna już oczekujemy - dodał.

Wcześniej w stolicy odbył się protest pracowników ochrony zdrowia. Protestujący z całej Polski zebrali się w rejonie pl. Krasińskich i przeszli pod KPRM. Mieli ze sobą transparenty z takimi hasłami, jak: "Krótko żyjemy, bo ciężko pracujemy", "Zapraszamy na oddziały, bo niedługo zamykamy", "Pandemia braków pielęgniarek i położnych trwa od lat", "Umieramy o 20 lat wcześniej, niż inne Polki", "Żądamy godnych zarobków", "Nie ma medycyny bez diagnostyki".

Protest zabezpieczały siły policji. Kom. Retmaniak powiedział, że przebiegł spokojnie, nikt nie został zatrzymany. Wylegitymowane zostały natomiast osoby z busa, w którym policjanci znaleźli materiały pirotechniczne, w tym petardy, granaty hukowe czy flary. Według informacji PAP osoby te były powiązane jednak z Agrounią. Jej przedstawiciele są również w "białym miasteczku", gdzie - jak podkreślają - wspierają protest medyków.

MZ: Ponad 100 mld złotych na spełnienie postulatów

Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia opublikował w piątek swoje postulaty. Obejmują one: natychmiastową zmianę ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia; realny wzrost wyceny świadczeń, ryczałtów i tzw. dobokaretki, a także zatrudnienie dodatkowych pracowników obsługi administracyjnej i personelu pomocniczego oraz wprowadzenia norm zatrudnienia uzależnionych od liczby pacjentów.

Komitet postuluje także zapewnienie zawodom medycznym statusu funkcjonariusza publicznego i stworzenie systemu ochrony pracowników przed agresją słowną i fizyczną pacjentów; wprowadzenie urlopów zdrowotnych po 15 latach pracy zawodowej, a także uchwalenie ustaw o medycynie laboratoryjnej, zawodzie ratownika medycznego i innych zawodach medycznych.

Ministerstwo Zdrowia podało w sobotę, że łączny koszt postulatów w przyszłym roku to 104,7 mld zł. Jak poinformowało, minister zdrowia Adam Niedzielski zaprosił na wtorek protestujących medyków do rozmów w oparciu o konkretne szacunki złożonych postulatów. "Mam nadzieję, że zechcą państwo podjąć merytoryczną dyskusję nad doprecyzowaniem postulatów przekazanych 9 września br." - czytamy w piśmie zamieszczonym przez resort zdrowia na Twitterze.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje