Reklama

Reklama

Prokuratura rozbudowała zarzut dla kierowcy seicento

Krakowska prokuratura rozbudowała zarzut dla kierowcy seicento w związku z wypadkiem z udziałem premier Beaty Szydło. Odpowie za nieumyślne naruszenie zasad ruchu drogowego oraz niesygnalizowanie manewru skrętu. Śledczy potwierdzili też, że z ustaleń wynika, iż status kolumny uprzywilejowanej został zachowany.

Jak powiedział prokurator Włodzimierz Krzywicki, mężczyźnie ogłoszono stawiany wcześniej ustnie przez policję zarzut nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, zagrożony karą do 3 lat więzienia. Jak dodał kierowca fiata na dwukierunkowej jedni, wykonując manewr skrętu w lewo, nie zachował szczególnej ostrożności.

Reklama

Według prokuratury 21-latek nie sygnalizował zamierzonego manewru włączeniem lewego kierunkowskazu. - Nadto nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu kierującemu pojazdem uprzywilejowanym, wykonującemu manewr omijania fiata, a także wbrew przepisowi wjeżdżając pomiędzy pojazdy poruszające się w kolumnie pojazdów uprzywilejowanych, doprowadził do zderzenia obu pojazdów - powiedział prokurator. W zarzucie zapisano też, że wypadek skutkował obrażeniami ciała premier Szydło i funkcjonariusza BOR trwającymi powyżej 7 dni - nie precyzował, czy dotyczy to obojga poszkodowanych.

Prokuratura potwierdziła też podczas dzisiejszej konferencji, że samochód przewożący premier Szydło był pojazdem uprzywilejowanym oraz poruszał się z włączoną sygnalizacją świetlną oraz dźwiękową. Dowodem na to są zeznania świadków oraz nagrania z monitoringu od momentu zjazdu z autostrady aż do miejsca wypadku.

Z dotychczasowych dowodów wynika, że przejazd kolumny uprzywilejowanych aut BOR z panią premier odbywał się z zachowaniem prawnych wymogów, które daje to uprzywilejowanie -  zaznaczył prokurator Włodzimierz Krzywicki.

Dodał, że "bezpośrednim sprawcą wypadku (był) młodociany kierowca seicento". Zarazem Krzywicki zaznaczył, ze śledztwo jest w fazie początkowej i "nie można w nim w sposób stanowczy niczego wykluczyć" a dowody nie są jeszcze kompletne.

Prok. Krzywicki przyznał, że w postępowaniu uzyskano też "sporadyczne" zeznania świadków, iż nie słyszeli oni sygnałów dźwiękowych kolumny. Dodał, że nie ma zeznań osób, które naocznie widziałyby przebieg samego wypadku. Według prokuratora, przeważają zeznania, że były i sygnały dźwiękowe, i świetlne.

Powtórne przesłuchanie 21-latka

Powtórne przesłuchanie zapowiedział w poniedziałek prok. Włodzimierz Krzywicki, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Krakowie, która objęła śledztwo nadzorem służbowym. Rzecznik poinformował wówczas, że choć śledztwo formalnie zostało wszczęte w poniedziałek, po przekazaniu materiałów dowodowych przez policję, to czynności były prowadzone od piątku wieczorem zaraz po wypadku.

Wtedy też po raz pierwszy przesłuchano kierowcę, który usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego z powodu nieustąpienia pierwszeństwa pojazdu pojazdom uprzywilejowanym, i który przyznał się do winy - podał prokurator. Poinformował również, że do poniedziałku przesłuchano 22 świadków, w tym 11 funkcjonariuszy BOR. Funkcjonariusze BOR potwierdzili, że samochody jechały używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Podobnie zeznało siedmioro kolejnych świadków, a tylko dwie osoby twierdziły, że sygnałów dźwiękowych nie było.

Aby kolumna rządowa mogła korzystać ze statusu kolumny uprzywilejowanej konieczne jest używanie obu sygnałów przez pierwszy i ostatni samochód kolumny.

Adwokat: Może się okazać, że trzeba będzie potem kogoś przepraszać

Media i politycy opozycji podnosili, że 21-latek "dopiero z telewizji dowiedział się, że przyznał się do winy" i że został zamanipulowany, godząc się na przesłuchanie bez adwokata.

Stanowisko w tej sprawie zajął również obrońca 21-letniego ucznia technikum. - Słuchając wypowiedzi różnych osób w tej sprawie, zwłaszcza wypowiedzi przesądzających o winie i informacji przesądzających o przebiegu zdarzeń, jak w każdej tego typu sprawie przestrzegałbym jednak bardzo przed tego rodzaju stwierdzeniami, bo może się okazać, że trzeba będzie potem kogoś przepraszać - powiedział mec. Władysław Pociej.

Do wypadku doszło w piątek ok. godz. 18.30 w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku, wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i zderzył się z autem szefowej rządu, które uderzyło w drzewo. W wypadku ranni zostali też dwaj funkcjonariusze BOR - kierowca i szef ochrony premier.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne