Reklama

Reklama

Projekt w sprawie mandatów. Konferencja PiS w Sejmie

- Chcieliśmy rozwiać wszystkie wątpliwości. Ten projekt nie ogranicza w żadnym razie prawa obywatela do sądu, wręcz to prawo rozszerza - zaznaczył podczas konferencji prasowej w Sejmie wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. - Projekt służy uczciwym obywatelom - dodał.

W ubiegły piątek klub Prawa i Sprawiedliwości złożył w Sejmie projekt noweli Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia zakładający, że będzie brak możliwości odmowy przyjęcia mandatu karnego, a jedynie możliwość zaskarżenia go potem do sądu. Obecnie, w razie odmowy przyjęcia mandatu karnego, organ, którego funkcjonariusz nałożył grzywnę, występuje do sądu z wnioskiem o ukaranie.

Reklama

Jak tłumaczył Warchoł, obecnie osoba, która przyjmie mandat, często w chwili emocji, nie ma później praktycznie możliwości odwołania się od tego mandatu. - W naszej zmianie taka możliwość będzie - wskazał. Jak dodał, propozycja umożliwia wniesienia odwołania do sądu w terminie siedmiu dni.

Warchoł podkreślał też, że projekt w niczym nie zmienia relacji pomiędzy policjantem a obywatelem. - Tak jak i dzisiaj to państwo ma udowodnić winę obywatelowi i tutaj to ostatecznie sąd będzie rozstrzygał o tej winie, a nie policjant. Mandat wystawiony przez policjanta jest jedynie propozycją ukarania. Jeśli ten mandat spotka się z zaskarżeniem przez obywatela, wówczas to sąd ostatecznie rozstrzygnie o winie, i to w dwóch instancjach. Czyli prawo do podwójnego odwołania ma taki obywatel - mówił wiceszef MS.

Zapewniał też, że projekt ten nie przerzuca też ciężaru dowodzenia własnej niewinności na rzecz obywatela. - Projekt nie narusza domniemania niewinności. Nic nie zmienia w zakresie reguł dowodowych. Wystarczy bowiem, że to obywatel przedstawi własną wersję wydarzeń, a policjant będzie musiał ustalać personalia świadków i to ostatecznie sąd będzie się tą sprawą zajmował - uspokajał Warchoł.

"Wracamy do cywilizowanych reguł"

- Wymiar sprawiedliwości ma być nie tylko sprawiedliwy, ale i sprawny. Natomiast dzisiaj przeszło 400 tys. spraw w sądach to są sprawy o wykroczenia. Cztery mln mandatów, zaledwie co dziesiąta osoba od takich mandatów się odwołuje. Natomiast spośród tych, którzy się odwołali, prawie 90 proc. spraw kończy się wyrokiem nakazowym, uprawomocnia się on bez wnoszenia sprzeciwu przez ukaranego - wskazał.

- Mamy karykaturalną, monstrualną machinę mandatów w naszym kraju, na co inne, bardziej zasobne kraje UE nie mogą sobie pozwolić. Czy Niemcy, Włochy, Holandia, Belgia, Francja to kraje niedemokratyczne? W żadnym z tych krajów obywatel nie może odmówić przyjęcia mandatu. Można powiedzieć, że tym projektem wracamy do cywilizowanych reguł - ocenił Warchoł.

Wiceminister mówił też, że "projekt jest dobry, potrzebny, rozszerza prawo do sądu, a nie je ogranicza". Jak dodał, "w imię pewnej debaty jesteśmy otwarci na dialog. Ufamy, że do tego projektu przekonamy społeczeństwo".

"Liczymy, że projekt znajdzie uznanie"

- Chcemy, żeby Polacy mieli dostęp do sprawiedliwych, ale sprawnych sądów - mówił z kolei Kazimierz Smoliński. - Liczymy, że projekt znajdzie uznanie w Sejmie i przejdzie - podkreślił. 

- Z całą pewnością przekonamy też posłów Porozumienia, żeby ten projekt poprzeć - dodała rzeczniczka PiS Anita Czerwińska. To reakcja na słowa szefa Porozumienia Jarosława Gowina, który w niedzielę oświadczył: "Porozumienie, jako środowisko wolnościowe i proobywatelskie, sprzeciwia się planom zakładającym zniesienie możliwości odmowy przyjęcia mandatu karnego". 

Co zapisano w projekcie?

Projekt PiS budzi zastrzeżenia wielu prawników, m.in. rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara. Krytykują go także politycy Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL czy Konfederacji. Wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki powiedział w poniedziałek, że projekt w sprawie odmowy przyjęcia mandatu wydaje mu się rozsądny i logiczny. Zapowiedział, że będzie procedowany.

W uzasadnieniu projektu, pod którym widnieją podpisy 32 posłów PiS, napisano m.in.: "Jak wskazuje praktyka, przeważająca większość spraw o wykroczenia, wnoszonych do sądu w związku z odmową przyjęcia mandatu przez sprawcę, kończy się wydaniem prawomocnego wyroku skazującego". "Poza tym odmowa przyjęcia mandatu przez sprawcę niejednokrotnie ma charakter impulsywny i nieprzemyślany, a w konsekwencji powoduje konieczność podjęcia szeregu czynności związanych z wytoczeniem oskarżenia w sprawie o wykroczenie" - czytamy.

Dlatego, jak napisano, "z tych względów proponuje się przyjęcie założenia, że grzywna nałożona mandatem karnym przez funkcjonariusza staje się wykonalna na dotychczasowych zasadach, a ukarany nie może odmówić przyjęcia mandatu". 

W uzasadnieniu wskazano, że ukarany będzie mógł zaskarżyć w ciągu siedmiu dni do sądu rejonowego nałożony mandat karny - w zakresie zarówno co do winy, jak i co do kary.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje