Reklama

Reklama

Problem, który dotyka jedną na pięć kobiet. Poruszające wyznania

Kiedy córka spała, stresowałam się, co zrobię jak się obudzi - tak swoje doświadczenia sprzed dwóch lat wspomina Ewelina. - Udawałam, że wszystko jest okej, bo czułam się w obowiązku odgrywać super mamę przed rodziną i znajomymi - dodaje w rozmowie z dziennikarzem polsatnews.pl. Depresja poporodowa to problem, który dotyka jedną na pięć kobiet po porodzie. Konsekwencje choroby bywają tragiczne.

Depresja poporodowa dotyka nawet 20 proc. Polek, które niedawno urodziły dzieci. Połowa nie zgłasza się do lekarza.

Reklama

Według badań większość kobiet w pierwszych tygodniach po porodzie doświadcza stanu baby blues, czyli obniżenia nastroju, "smutku" poporodowego. Związany jest on z połogiem, więc zwykle sam też mija. Gdy tak się nie dzieje lub gdy przysłania całą radość z pierwszych tygodni macierzyństwa, warto udać się do specjalisty.

- Niepokojące są wyraźne zmiany w zachowaniu kobiety. Jeżeli staje się bardzo niespokojna, pobudzona, nie potrafi odpocząć nawet kiedy dziecko śpi. Lub na odwrót - jeżeli przestaje interesować się dzieckiem, wycofuje się, milknie - podkreśla w rozmowie z polsatnews.pl lek. psychiatra Joanna Krzyżanowska-Zbucka.

Główną cechą depresji poporodowej jest to, że matka nie jest w stanie właściwie zaopiekować się niemowlęciem. Do jej powstania mogą przyczynić się zmiany hormonalne w okresie połogu, przeżycia związane z porodem czy wyczerpującą opieką nad maluchem. 

"Koleżanki świetnie sobie radziły..."

- Kobieta, u której rozwija się depresja poporodowa, często ukrywa ten fakt przed samą sobą, a zwłaszcza przed otoczeniem, ponieważ jest skrępowana tym, że nie umie cieszyć się ze swego macierzyństwa. Rodzina jednak zwykle zauważa - nadmienia Joanna Krzyżanowska-Zbucka.

- To był ciężki czas. Dużo lęku, poczucie uwiązania w domu przy dziecku... Kiedy córka spała, stresowałam się, co zrobię jak się obudzi - tak swoje doświadczenia sprzed dwóch lat wspomina Ewelina. - Udawałam, że wszystko jest okej, bo czułam się w obowiązku odgrywać super mamę przed rodziną i znajomymi. Koleżanki z dziećmi świetnie sobie radziły, więc było mi wstyd przyznać, że nie daję rady. Zresztą moja mama i teściowa to takie "matki Polki", wiedziałam, że mnie nie zrozumieją. Również ze strony męża nie miałam emocjonalnego wsparcia. Kiedy mówiłam, że mi smutno, odpowiadał: "ale tobie jest ciągle smutno" - zwierza w rozmowie z polsatnews.pl się młoda mama.

Cały artykuł czytaj na polsatnews.pl 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje