Reklama

Reklama

Prezydent podpisał ustawę o kierowaniu obroną państwa

W sprawach bezpieczeństwa manifestujemy ścisłą współpracę i zdolność współdziałania - powiedział prezydent Bronisław Komorowski, podpisując w Belwederze ustawę regulującą kwestie kierowania obroną państwa w czasie wojny.

"Nieczęsto ustawa jest podpisywana w takiej formule - w obecności wicepremiera, ministrów, najwyższych dowódców wojskowych" - zaznaczył prezydent.

Reklama

Dodał, że obecność wicepremiera, szefa MON Tomasza Siemoniaka, szefa BBN Stanisława Kozieja, najwyższych dowódców wojskowych i przedstawicieli innych służb mundurowych świadczy o wspólnym manifestowaniu, że "w sprawach bezpieczeństwa państwa, skuteczności systemu obrony państwa w wypadku zagrożenia jesteśmy zdeterminowani, jeśli chodzi o poziom ścisłej współpracy i zdolności do współdziałania".

"Taka też jest istota regulacji ustawowej, przerywającej okres niemożności doregulowania kwestii kierowania państwem w warunkach kryzysu wojennego, ze względu na różnorakie uwarunkowania, (...) ambicje instytucji, niekoniecznie dobry klimat, który panował na różnych etapach polskiej historii w relacjach pomiędzy głównymi ośrodkami władzy" - mówił prezydent.

"To, że dzisiaj ta ustawa jest możliwa, jest zaakceptowana, jest uzgodniona, świadczy o czymś niesłychanie ważnym z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa - świadczy o zdolności do współdziałania i szukania optymalnych rozwiązań, także w obszarze ustrojowym" - powiedział Komorowski po podpisaniu ustawy.

Dziękując wszystkim, którzy pracowali nad nowymi przepisami, podkreślił, że są one nie tylko dowodem na dobrą współpracę między prezydentem a rządem, ale także regulują kwestie współpracy prezydenta i struktur dowódczych na wypadek konfliktu wojennego.

"Ta ustawa uzbraja państwo polskie w realną zdolność do skutecznego i szybkiego reagowania na różne ewentualne zagrożenia kryzysowe" - mówił Komorowski. "W takich sytuacjach zawsze czas, szybkość reakcji ma zasadnicze znaczenie" - dodał.

"Wojny dzisiaj nie mamy, ale właśnie, żeby wojny nie było, trzeba być mocno, dobrze zorganizowanym, trzeba dysponować argumentami siły. Również to, w stopniu najwyższym, zniechęca potencjalnego agresora. I odwrotnie - słabość, zarówno jeśli chodzi o poziom siły, jak i poziom zdolności kierowania państwem w warunkach kryzysu, może być zawsze zachętą do zachowań agresywnych w stosunku do Polski" - zaznaczył Komorowski.

Prezydent podkreślił, że nowe przepisy usprawniają system kierowania państwem w razie zagrożenia, a w takich sytuacjach - jak mówił - czas, szybkość reakcji ma zasadnicze znaczenie, umożliwiają też szybkie ogłoszenie czasu wojny. Według prezydenta ustawa pozwala dobrze wykorzystać potencjał Sztabu Generalnego "na rzecz wzmocnienia roli prezydenta w wypadku zagrożenia wojennego i jednocześnie roli rządu, ministra obrony narodowej". Komorowski zaznaczył, że ustawa umacnia pozycję szefa MON w systemie kierowania kryzysem.

"Cieszę się, że ustawowo regulujemy tę kwestie tak, że cały potencjał państwa polskiego będzie współdziałał na rzecz rozwiązywania nawet najtrudniejszych sytuacji" - oświadczył prezydent.

Za atut ustawy uznał też zapis umożliwiający kandydatowi na stanowisko naczelnego dowódcy przygotowanie się do tej funkcji.

Nowelizacja ustawy o powszechnym obowiązku obrony i kilku innych ustaw, określa ramy czasowe "czasu wojny" oraz kompetencje i zadania naczelnego dowódcy sił zbrojnych i kandydata do tej funkcji, a także kompetencje innych organów odpowiedzialnych za polityczno-strategiczne kierowanie obroną państwa.

Naczelny dowódca ma przejmować dowodzenie w czasie wojny i podlegać wtedy bezpośrednio prezydentowi kierującemu obroną państwa wspólnie z rządem. Naczelny dowódca nie przejmowałby dowodzenia całymi siłami zbrojnymi, lecz tylko częścią wyznaczoną do udziału w operacji obronnej. Pozostałe zadania armii, niezwiązane bezpośrednio z operacją obronną, np. szkolnictwo wojskowe, pozostawałyby w gestii MON także w czasie wojny.

Kandydata na stanowisko naczelnego dowódcy ma wskazywać - jeszcze w czasie pokoju - prezydent na wniosek rządu. Oficer ten ma być zobowiązany do udziału w przygotowaniach do obrony, takich jak ćwiczenia czy gry strategiczne i w planowaniu użycia wojsk do operacji obronnej.

Do czasu mianowania naczelnego dowódcy i przejęcia przezeń obowiązków, planowaniem, organizacją i operacjami sił zbrojnych ma kierować dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych.

W myśl nowelizacji zadaniem prezydenta jest także zatwierdzanie - na wniosek ministra obrony - narodowych planów użycia sił zbrojnych do obrony państwa. Nowelizacja, która wiąże się także z reformą systemu dowodzenia, wprowadzona z początkiem ub. r., przewiduje, że w razie operacji obronnej szef Sztabu Generalnego WP jest organem pomocniczym prezydenta w procesie kierowania obroną państwa. Projekt nowelizacji prezydent Komorowski skierował do Sejmu latem ubiegłego roku, ustawa została uchwalona w marcu.

W trakcie prac nad projektem ustawy pojawiły się zastrzeżenia dotyczące przyznania prezydentowi kompetencji w kierowaniu obroną państwa, skoro według konstytucji zapewnienie bezpieczeństwa państwa to zadanie rządu odpowiedzialnego przed Sejmem.

Szef BBN Stanisław Koziej argumentował, że zgodnie z ustawą prezydent kieruje obroną wspólnie z rządem, a sama konstytucja stanowi, że rząd i prezydent współdziałają w sprawach bezpieczeństwa. Według Kozieja stosowny przepis nowelizacji "jest niczym innym jak stworzeniem mechanizmów tego współdziałania". Przypomniał, że zasadę, iż to prezydent kieruje obroną państwa, wprowadziła już ustawa o stanie wojennym i kompetencjach naczelnego dowódcy z 2002 r.

Dowiedz się więcej na temat: obrona państwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne