Reklama

Reklama

Prezydent Duda: W 1976 roku robotnicy uznali, że władza depcze ich godność

Robotnicy Płocka, Radomia i Ursusa stanęli w obronie swojej godności, która polega na możliwości godziwego życia i pracy - powiedział prezydent Andrzej Duda podczas płockich obchodów 40. rocznicy wystąpień robotniczych z czerwca 1976 r.

- Robotnicy powiedzieli: nie, bo uznali, że władza depcze ich godność. (...) Dla zwykłego człowieka godność ta polega na możliwości godziwego życia w sensie jego warunków materialnych i szans na utrzymanie rodziny na jakimś przyzwoitym poziomie, a po drugie na tym, co tak mocno zawsze podkreślał nasz Ojciec Święty Jan Paweł II - na pracy, która stanowi element godności życia człowieka - mówił Duda.

Przypomniał, że w 1976 r. doszło do drastycznej podwyżki cen żywności, co do której "nie prowadzono żadnych konsultacji społecznych i wprowadzono ją z zaskoczenia". Dodał, że robotnicy ponadto "widzieli wokół siebie cały czas roztaczającą się propagandę sukcesu, która opowiadała im o państwie, w którym tak naprawdę nie żyli".

Reklama

- Nawoływano do tego, aby budować Polskę Ludową nie poprzez unowocześnianie przemysłu, nie poprzez zwiększanie wydajności pracy i wprowadzanie nowych technologii, tylko poprzez pracę coraz cięższą i coraz bardziej ponad siły - mówił prezydent.

Dobrobyt społeczny

Andrzej Duda podkreślił także, że "w państwie, które chce być silnym i nowoczesnym nie może być tak, że ciężka praca warunkuje dobrobyt społeczny; dobrobyt społeczny warunkuje wydajność tej pracy".

- Wydajność pracy, to jej bezpieczeństwo, to rozsądne godziny pracy, to odpowiednie traktowanie pracownika, to czas dla pracownika do wypoczynku, to pracownik, który ma poczucie bezpieczeństwa nie tylko w znaczeniu samych warunków pracy, ale także i tego bezpieczeństwa socjalnego, pewności pracy, która jest uczciwie wykonywana i wtedy wiadomo, że jest pewna - powiedział Duda.

Dodał, że od 1976 r. nieprzerwanie trzeba dbać o te elementy i jest to warunek budowania dobrobytu w przyszłości. - Wierzę w to, że jesteśmy w stanie razem budować dalej silną, wolną i suwerenną Polskę korzystając z tego wielkiego osiągnięcia, jakie dali nam bohaterowie 1976 roku - podkreślił prezydent.

Protesty z czerwca 1976 roku

Przeciwko wprowadzanym przez władze PRL podwyżkom cen żywności zaprotestowało 25 czerwca 1976 r. ok. 80 tys. osób z 97 zakładów w 24 województwach. W Radomiu, Ursusie i Płocku odbyły się manifestacje, które przerodziły się w starcia z Milicją Obywatelską i ZOMO. Za udział w proteście osądzono łącznie 272 osoby, wobec których zapadły wyroki od kilku miesięcy nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Wielu protestujących było aresztowanych, a następnie represjonowanych, w tym zwalnianych z pracy.

Wydarzenia Czerwca'76 w Radomiu, Płocku i Ursusie, a także w innych miastach, przyczyniły się do wzmożenia działalności opozycyjnej wobec władz komunistycznych i powstania Komitetu Obrony Robotników, pierwszej w PRL, jawnej organizacji opozycyjnej. "To była polska inteligencja w tamtym czasie, która stanęła w obronie robotników. To była taka mała solidarność, żeby pomagać tym, których rodziny znalazły się bez środków utrzymania, bo mężowie znaleźli się w więzieniu" - powiedział prezydent nawiązując do KOR.

Podkreślił, że wydarzenia Płocka, Radomia i Ursusa 1976 r. były jednym z kolejnych etapów "wielkiego polskiego przebudzenia". (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL