Reklama

Reklama

​Premier przypomina niskie pensje Polaków za czasów rządów PO-PSL i zapowiada "dekadę wzrostu"

Premier Mateusz Morawiecki przez cały poniedziałek w czasie spotkań w woj. lubelskim i podkarpackim mówił o założeniach Polskiego Ładu, który - jak podkreślał - jest nie tylko programem PiS, ale także "nową umową społeczną", która "ma dać Polakom dekadę szybkiego rozwoju".

Wizyta w szpitalu powiatowym w Rykach, spotkanie z właścicielem lubelskiej firmy produkującej storczyki, wizytacja budowy trasy S19, a także rozmowy z władzami Stalowej Woli i spotaknie seniorami w Rzeszowie - tak wyglądał pierwszy dzień objazdu premiera po Polsce.

W każdym z miejsc Morawiecki mówił o innej z propozycji z Polskiego Ładu - o zwiększeniu finansowania służby zdrowia, inwestycjach infrastrukturalnych czy wsparciu nowego programu mieszkalnictwa.

Choć w trakcie przemówień - podobnie jak w czasie sobotniej konwencji - premier unikał krytyki pod adresem opozycji, przypomniał, że do 2015 roku "wielu Polaków pracowało za skrajnie niskie stawki godzinowe, za 5, 6, 7 złotych za godzinę". 

Reklama

- Takie były wtedy stawki godzinowe i to dla wielu pracowników w Polsce, znacznie powyżej miliona pracowników. To pokazuje skalę zmian, które wprowadzimy, czym jest Polski Ład. Polski Ład jest po to, żeby polscy pracownicy nie musieli pracować za takie stawki jak w 2015 roku - przekonywał.


Spotkania z premierem w Stalowej Woli i Rzeszowie, mimo że nie były wcześniej zapowiadane, zgromadziły po kilkudziesięciu mieszkańców. Ci nie kryli sympatii do PiS. - Platforma dawała pieniądze na zachód Polski, tam mieli poparcie. PiS daje nam - można było usłyszeć w tlumie oczekującym na premiera w Stalowej Woli.

We wtorek rano premier uda się do Małopolski, odwiedzi m.in. Campus Medyczny Uniwersytetu Jagiellońskiego - Collegium Medicum w Krakowie. W nocy wróci do Warszawy.

Kolejne województwa odwiedzi w następnych tygodniach.

Jakub Oworuszko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje