Reklama

Reklama

Premier odpowiada Donaldowi Tuskowi. "Późno"

- To dobrze, że pan Donald Tusk wydał oświadczenie, cokolwiek późno, już po Komisji Europejskiej. Myślę, że powinno być ono skierowane do posłów KO - ocenił premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu zaapelował jednocześnie o nierozpowszechnianie fake newsów i propagandy Alaksandra Łukaszenki.

Lider PO Donald Tusk zamieścił w środę w sieci krótkie nagranie, w którym zwrócił się do polskich władz, aby podjęły "działania na rzecz budowy konsensusu wokół kryzysu migracyjnego".

- Władza, ale także my wszyscy, jesteśmy odpowiedzialni za to, aby rozmawiać serio, poważnie i odpowiedzialnie o tym, jak zapobiec temu kryzysowi, jak pomóc tym osobom i jak zabezpieczyć nasze granice - powiedział b. premier, odnosząc się do sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, gdzie już trzeci tydzień koczuje grupa migrantów.

ZOBACZ: Donald Tusk: To może być początek kryzysu

Reklama

Tusk zaznaczył zarazem, że to prowokacja Białorusi wobec Polski, która organizuje "strumienie migrantów" i kieruje ich "w stronę granic Unii Europejskiej". Zarzucił przy tym polskim władzom bezradność wobec obecnego kryzysu.

We wtorek rzecznik Komisji Europejskiej Christian Wigand, pytany o ocenę sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, powiedział, że "nie możemy zaakceptować jakichkolwiek prób podżegania lub przyzwalania na nielegalną migrację do Unii Europejskiej przez państwa trzecie".

"Posłowie KO zachowują się w sposób destabilizujący"

Zdaniem szefa rządu, oświadczenie Tuska przede wszystkim powinno być skierowane do posła KO Franciszka Sterczewskiego, a także posłanki Klaudii Jachiry, "czyli posłów z Koalicji Obywatelskiej, z Platformy Obywatelskiej". - To ci posłowie, niestety zachowują się w sposób destabilizujący sytuację tam i pokazują brak odpowiedzialności, brak solidarności również, brak jedności w tej sprawie - tłumaczył Morawiecki.

Premier zaapelował, "żeby nie rozpowszechniać fake newsów, nie rozpowszechniać propagandy, którą posługuje się dyktator zza naszej wschodniej granicy". - I dlatego, być może posłowie Platformy Obywatelskiej, dostosują się do tego, co w spóźniony sposób pan Donald Tusk wydał w swoim wczorajszym oświadczeniu - wskazał szef rządu.

Jak dodał Morawiecki, "my zachowujemy się zgodnie z prawem międzynarodowym, w sposób odpowiedzialny, profesjonalny, chronimy polskie granice, chronimy świętego polskiego terytorium, bo tak należy czynić". - Ale jednocześnie, tym którzy, wprawdzie są narzędziem, instrumentem w ręku pana Łukaszenki, jesteśmy w stanie pomóc, poprzez naszą pomoc humanitarną, tylko ona musi zostać wpuszczona na Białoruś - podkreślił premier.

Kryzys na granicy polsko-białoruskiej

W Usnarzu Górnym, na granicy polsko-białoruskiej, po stronie Białorusi, od kilkunastu dni koczuje grupa migrantów; osoby te nie są wpuszczane do Polski, granicę zabezpiecza Straż Graniczna i żołnierze. Migranci koczujący po białoruskiej stronie nie chcą wracać na Białoruś.

W niedzielę polskie MSZ skierowało do strony białoruskiej notę dyplomatyczną, oferując pomoc humanitarną dla migrantów. We wtorek prezes Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych Michał Kuczmierowski powiedział PAP, że transport z pomocą humanitarną - na którą składają się m.in. namioty, koce, agregaty prądotwórcze - jest na przejściu granicznym w Bobrownikach i czeka na zgodę na wjazd na Białoruś.

SPRAWDŹ: Donald Tusk potwierdza plotki o swojej córce

Premier w środę poinformował, że jest "pełna odmowa Białorusi wpuszczenia konwoju z pomocą humanitarną dla migrantów". Jak dodał, migranci przebywają po białoruskiej stronie granicy z Polską i odpowiedzialna za nich jest Białoruś.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama