Reklama

Reklama

Poznań: Prezydent miasta apeluje do ministra edukacji

Wystosowany w czwartek (11 listopada) apel dotyczy zaprzestania działań, które mają na celu zastraszanie nauczycieli, rodziców i uczniów. Do ministra edukacji zwrócili się w tej sprawie prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak i jego zastępca odpowiedzialny za oświatę.

W opublikowanym przez poznański magistrat apelu prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak i jego zastępca Mariusz Wiśniewski wyrazili niepokój związany z tonem wypowiedzi ministra o przyszłości edukacji i z "kierowanymi do dyrektorów szkół wytycznych odnoszących się do dyscyplinowania nauczycieli angażujących się w sprawy społeczne".

Apel włodarzy

Reklama

Włodarze miasta apelujemy do ministra o "wycofanie się z akcji mających zastraszać dyrektorów, nauczycieli i uczniów polskich szkół, a zaangażowanie się w tworzenie przestrzeni do dialogu". Podkreślili, że polska szkoła wymaga troski i wsparcia w tworzeniu "edukacji dla przyszłości, edukacji kreatywnej, otwartej na świat, nowoczesnej i czerpiącej z doświadczenia minionych pokoleń pedagogów".

 "Wszelkie formy szantażu są w demokratycznym państwie niedopuszczalne, a wymuszanie na dyrektorach szkół przekazywania informacji o uczniach i nauczycielach wyrażających w czasie wolnym swoje poglądy w ramach konstytucyjnych uprawnień źle wróży współpracy pomiędzy ministerstwem a społecznością szkolną" - napisali prezydenci.

 Samorządowcy zaznaczyli, że szkoły powinny być wolne od polityki, ale dodali, że są one także miejscem, "w którym młode pokolenie powinno mieć przestrzeń do dyskusji o ważnych sprawach społecznych, obywatelskich czy gospodarczych"."Tworzenie atmosfery zastraszania i nagonki nie wpływa pozytywnie na wzajemne zaufanie i budowanie relacji" - podkreślili.

Zwrócili się do ministra "o zaprzestanie działań mających na celu zastraszenie nauczycieli, rodziców i uczniów - oni mają prawo do formułowania własnego zdania i dyskutowania o ważnych dla nich kwestiach. Szkoła jest środowiskiem, gdzie każdy uczeń powinien czuć się bezpiecznie i uczyć się wyrażania swoich myśli w atmosferze szacunku i zrozumienia".

Strajk Kobiet

Od 22 października w całym kraju trwają protesty przeciwników zaostrzania prawa aborcyjnego. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z ustawą zasadniczą. Przepis straci moc wraz z publikacją wyroku TK.

W przesłanym w ubiegłym tygodniu komunikacie rzeczniczka prasowa resortu edukacji Anna Ostrowska przekazała, że ministerstwo ma sygnały, iż "niektórzy nauczyciele namawiali uczniów do udziału w protestach". "Naszym obowiązkiem jest natychmiastowa reakcja na takie informacje" - napisała.

Będą wyciągane konsekwencje

"Jeżeli potwierdzi się, że niektórzy nauczyciele namawiali uczniów do udziału w protestach lub sami brali w nich udział, powodując zagrożenie w czasie epidemii i zachowując się w sposób uwłaczający etosowi ich zawodu, będą wyciągnięte konsekwencje przewidziane prawem. Nie ma także naszej zgody na zachęcanie dzieci oraz młodzieży do chuligańskich i wulgarnych zachowań. Nie ma zgody na to, aby uczniowie zachowywali się w taki sposób" - przekazała Ostrowska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy