Reklama

Reklama

Posłowie komentują decyzję Parlamentu Europejskiego ws. podjęcia rezolucji o Polsce

- Rezolucje Parlamentu Europejskiego nie mają wpływu na bieg wydarzeń w Polsce. Również wbrew temu, co chcieliby przedstawiciele opozycji, nie szkodzą sprawie Polski - mówi w rozmowie z Interią poseł PiS Stanisław Piotrowicz. - Powinniśmy sami rozwiązywać problemy i pokazać na arenie międzynarodowej, że potrafimy się porozumieć - uważa z kolei Barbara Dolniak z Nowoczesnej.

Zdaniem Piotrowicza, "Parlament Europejski nie zajmuje się sprawą Trybunału Konstytucyjnego w Polsce ot tak sam z siebie, z własnej woli". - Bardzo ciężko na to zainteresowanie Parlamentu Europejskiego pracował klub Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. To oni, przedstawiając nieprawdziwy przebieg wydarzeń w Polsce, domagają się potępienia ze strony PE dla Polski - uważa poseł. 

- Skarżyć się u obcych? Na swoją ojczyznę? Polacy są na tym punkcie bardzo wrażliwi. Wszak wiedzą, że własnego gniazda się nie kala, jeszcze poprzez mówienie nieprawdy - mówi Stanisław Piotrowicz.

Według rozmówcy Interii, "reakcji ze strony PE domagają się ci, którzy są sprawcami konfliktu wokół TK". - Trzeba jasno powiedzieć, że konstytucję złamała Platforma Obywatelska w czerwcu 2015 r. Myśmy nie biegali wtedy po pomoc zagranicę, żeby potępiano rządzących w Polsce, bo wiedzieliśmy o tym, że sprawy polskie załatwia się tu, w Polsce - przypomina Piotrowicz. 

Reklama

- Dziś ci, którzy rozpętali konflikt, złamali konstytucję, nawołują do przestrzegania konstytucji. To jest tak, jakby złodziej krzyczał: "łapać złodzieja" - poseł PiS. 

Piotrowicz zapewnia, że organy władzy państwowej przestrzegają konstytucji.

Zdaniem posła, "rezolucje (PE - red.) nie mają wpływu na bieg wydarzeń w Polsce. Również wbrew temu co chcieliby przedstawiciele opozycji, nie szkodą sprawie Polski. Polska wstaje z kolan".

Z kolei Barbara Dolniak z Nowoczesnej ma nadzieję, że "wszystkie przekazy instytucji europejskich wpłyną w końcu na rozwagę w tym, co się dzieje i podjęcie rozmów". 

- Najgorsza rzecz, jaka mogła się zdarzyć jest taka, że instytucje europejskie podejmują uchwały, decyzje, czy w ogóle odnoszą się do sytuacji w Polsce. Powinniśmy sami takie problemy rozwiązywać i pokazać na arenie międzynarodowej, że potrafimy się porozumieć - mówi posłanka Nowoczesnej.

W to, że rezolucja europarlamentu "wpłynie na zmianę postrzegania porządku konstytucyjnego", wierzy poseł PO Krzysztof Brejza. - Wierzę w to, że przesłanie Parlamentu Europejskiego dotrze do serca pana prezesa - mówi w rozmowie z Interią deputowany.

- Sprawa Trybunału Konstytucyjnego nie ma w Unii Europejskiej takiego znaczenia, jak nam się wydaje - ocenia Piotr Apel z Kukiz'15. 

- Z punktu widzenia polityki wewnętrznej, przykro patrzeć, jak z jednej strony posłowie z PO biegają na skargę, a z drugiej strony PiS przygotowują drugą rezolucję, która ma skrytykować poprzedni rząd. Przenoszenie tego typu konfliktów z terenu Polski na arenę międzynarodową jest szkodliwe - mówi w rozmowie z Interią poseł. 

W Parlamencie Europejskim zgłoszono trzy projekty rezolucji dotyczące Polski. Pierwszy, zgłoszony przez pięć głównych frakcji w PE, wzywa polski rząd do poszanowania opinii Komisji Weneckiej w sprawie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym oraz publikacji jego wyroków. 

Drugi projekt złożyła frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należą europosłowie PiS. Trzeci wpłynął od eurosceptycznej frakcja Europa Narodów i Wolności. W projekcie podkreślono, że UE nie może ingerować w sprawy wewnętrznej polityki państw członkowskich.

Głosowanie nad rezolucją ws. Polski odbędzie się w Parlamencie Europejskim w środę. Najpewniej jako pierwszy pod głosowanie zostanie poddany projekt większości frakcji i zostanie przyjęty, dlatego pozostałe dokumenty nie będą w ogóle rozpatrywane.  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy