Reklama

Reklama

Posłanki Koalicji Obywatelskiej: Procedura wyborcza jest zagrożona

"Apelujemy o zgłaszanie się mężów i żon zaufania, tak by byli obecni wszędzie, przy wyborach korespondencyjnych i przy komisjach" - mówiły w czwartek (9 lipca) posłanki KO Barbara Nowacka i Kamila Gasiuk-Pihowicz w trakcie konferencji prasowej. Ostrzegały też, że procedura wyborcza jest zagrożona i ostro krytykowały fakt rozprowadzania przez Pocztę Polską ulotek Andrzeja Dudy.

Posłanki KO zostały zapytane w czwartek, na konferencji prasowej w Sejmie o roznoszenie ulotek wyborczych prezydenta Andrzeja Dudy przez Pocztę Polską, o czym informowały media. Nowacka uznała za "bulwersujące" używanie Poczty Polskiej do "manipulacji i propagandy politycznej". 

Reklama

"Instytucje publiczne, tak jak media publiczne, jak Poczta Polska powinny stać na straży pewnych zasad współżycia społecznego. Tutaj rozumiem, że Poczta Polska, to kolejna instytucja publiczna, która wprost włącza się w kampanię wyborczą" - powiedziała Nowacka. Dodała, że oczekuje przedstawienia kwot, "za ile" Poczta Polska dystrybuuje ulotki Dudy.

Gasiuk-Pihowicz podkreśliła, że Poczta Polska nie po raz pierwszy angażuje się w działania, które "służą obecnej ekipie rządzącej". Według niej - ponieważ Poczta Polaka tłumaczyła się, że prowadzi akcję ulotkową Dudy na zasadach komercyjnych - koszty tych działań powinny zostać ujawnione zgodnie z przepisami dotyczącymi finasowania komitetów wyborczych. Oceniła również, że jest bulwersujące to, że - jak podawały media - ludzie dostają pakiety wyborcze wraz z ulotką prezydenta Dudy. 

"Procedura wyborcza jest zagrożona"

Nowacka na konferencji prasowej oceniła też, że "procedura wyborcza" w nadchodzących wyborach jest "zagrożona". Dlatego zaapelowała, żeby wszędzie "przy wyborach korespondencyjnych, przy komisjach" byli mężowie i żony zaufania. "Prosimy wszystkich o zgłaszanie się, gdyż mogą skręcić 10 tys. głosów, 100 tys. głosów, tym bardziej, że to będzie wąska różnica w wygranych, bo kandydaci idą łeb w łeb" - powiedziała.

Posłanki zostały też zapytane o zapowiedzianą przez NIK kontrolę wyborów, które miały się odbyć 10 maja w formie korespondencyjnej, i o to, czy uważają, że rząd PiS będzie wpływał na wyniki tej kontroli.

Gasiuk-Pihowicz oceniła, że każda instytucja "skolonizowana" przez polityków PiS "przestaje wypełniać swoje funkcje", "zwłaszcza funkcje kontrolne wobec rządu". Oceniła, że sprawa majowych wyborów, które się nie odbyły, jest "aferą bezpodstawnego wydatkowania 70 mln zł na wybory, o których wszyscy wiedzieliśmy, że nie ma możliwości, ani podstaw prawnych, żeby się odbyły". 

"Takich afer jest więcej"

Posłanka dodała, że takich afer jest więcej. Wymieniła "aferę Szumowskiego" - dotycząca zakupu sprzętu ochronnego i medycznego do walki z koronawirusem. "To co rzeczywiście przeraża, to bezkarność osób zamieszanych w te afery. Nie ma żadnych działań ze strony prokuratury, nikt nie został zatrzymany w żadnej z tych afer, nikt nie został przesłuchany. Nikomu nie postawiono zarzutów" - stwierdziła posłanka. Dodała, że kontrolę NIK przyjmuje z satysfakcją, ale oczekuje "konkretnych działań".

Barbara Nowacka podkreśliła, ze liczy, że kontrola NIK potwierdzi "to co wszyscy wiemy, czyli niegospodarne działania" wicepremiera i szefa resortu aktywów państwowych Jacka Sasina oraz premiera Mateusza Morawieckiego. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje