Reklama

Reklama

Polityk PiS ostro o Ryszardzie Petru: To skarżypyta

Ryszard Petru, apelując do instytucji międzynarodowych o pomoc w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce, pisze na Berdyczów - taka reforma leży w kompetencjach państwa członkowskiego, a nie UE - stwierdził poseł PiS do PE Ryszard Czarnecki.

Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego odniósł się w ten sposób do apelu lidera Nowoczesnej, który wezwał do solidarności instytucje międzynarodowe m.in. Komisję Wenecką, Komisję Europejską, PE, Trybunał Praw Człowieka, OBWE i ONZ w związku z uchwaleniem przez Senat ustawy o KRS oraz ustawy o ustroju sądów powszechnych.

W swoim piśmie opublikowanym w sobotę na Twitterze Petru napisał, że ich wejście w życie "będzie skutkowało całkowitym uzależnieniem władzy sądowniczej od władzy wykonawczej". Zwrócił się także z prośbą do przedstawicieli organizacji międzynarodowych, żeby odwiedzili Polskę w dniach 18-20 lipca, kiedy to będzie odbywało się posiedzenie Sejmu i kiedy - jak dodał - najprawdopodobniej będzie procedowany projekt ustawy o SN.

Reklama

Ryszard Czarnecki podkreślił w niedzielę na konferencji prasowej w Ostrowie Wielkopolskim, że kwestia reformy wymiaru sprawiedliwości "zawsze leżała i leży w kompetencjach państw członkowskich UE". "Nie jest to kompetencja prawa unijnego, kompetencja UE jako takiej, kompetencja KE i Brukseli, tylko kompetencja państw członkowskich. W związku z tym skarżypyta Ryszarda Petru pisze na Berdyczów" - stwierdził Czarnecki.

Jak ocenił, działanie lidera Nowoczesnej wpisuje się w "niechlubną tradycję", że ci, którzy przegrywają walkę polityczną w Polsce "żebrzą u obcych klamek i zwracają się do obcych mocarstw". "Tu było zachęcanie instytucji międzynarodowych do tego, żeby bezpośrednio ingerowały w proces tworzenia prawa w Polsce. Żeby stały za destrukcją, (...) były matką chrzestną destabilizacji politycznej w Polsce - na to zgody nie będzie" - dodał.

Czarnecki stwierdził, że polityk, który uważa, że proponowane przez partię rządzącą rozwiązania nie są prawidłowe, "powinien zgłosić 100 poprawek do ustawy, zrobić konferencję prasową i o tym powiedzieć, powinien napisać list do prezydenta, czy spotkać się z nim i powiedzieć, co jest źle". "Powinien starać się rozstrzygnąć sprawę wewnątrz Polski, a nie łasić się u obcych, prosząc o pomoc w instytucjach zewnętrznych" - dodał.

Ryszard Czarnecki zaznaczył też, że szereg rozwiązań zawartych w propozycjach reformy sprawiedliwości w Polsce istnieje w krajach członkowskich UE oraz innych krajach świata.

Polityk, pytany o odbywające się w weekend protesty przeciwko zmianom w sądownictwie, oraz o organizowane w niedzielę w wielu miastach w Polsce zgromadzenia pn. "Łańcuch światła" stwierdził, że ci, którzy biorą udział w tych wydarzeniach "wylewają dziecko z kąpielą". "Atakując reformę wymiaru sprawiedliwości, niezależnie od swoich intencji, broni się układu odziedziczonego po PRL, broni się sędziów z ubecką przeszłością i broni się tych, którzy są państwem w państwie - de facto broni się pozostałości po komunie" - powiedział Czarnecki.

W sobotę w nocy Senat przyjął nowelizacje ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o ustroju sądów powszechnych. Teraz trafią one do prezydenta Andrzeja Dudy. W środę na stronach Sejmu został opublikowany projekt PiS, który przewiduje m. in. trzy nowe izby SN, zmiany w trybie powoływania sędziów SN i umożliwienie przeniesienia obecnych sędziów SN w stan spoczynku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy